Amerykański patent na IKZE

W USA osoby po 50 roku życia mają wyższe limity wpłat na odpowiedniku podatkowo uprzywilejowanego konta IKZE. Chodzi o to, by nie karać ludzi niższym emeryturami za to, że gdy byli młodsi, to mniej zarabiali, a mieli wyższe wydatki i nie mogli odkładać tyle, ile by chcieli.

W USA funkcjonuje tzw. konto 401 k. (nazwa podchodzi od sekcji prawa podatkowego, która jego dotyczy). Działa ona podobnie do polskiego konta IKZE, czyli pieniądze wpłacane na to konto można odpisać od podatku dochodowego. Zauważmy jednak, że standardowy limit wpłat jest w USA, w stosunku do średniej płacy, prawie czterokrotnie wyższy, niż w Polsce. U nas osoba zatrudniona na etacie może odłożyć na IKZE 10 proc. rocznych dochodów przed opodatkowaniem. W USA na 401 k. to 37 proc. (w 2025 r. było to 23 500 USD, przy średniej płacy 63 795 USD).

Ale amerykański ustawodawca uznał, że osoby w bardziej zaawansowanym wieku powinny móc odłożyć w korzystny podatkowo sposób jeszcze więcej. I tak obywatele mający 50 i więcej lat mają limit wpłat o 7500 USD większy, czyli 31 000 USD. A ci, którzy mają 60-63 lat mogą nawet wpłacić 34 750 USD. To oznacza, że 60-latkowie mają prawie odłożyć ponad połowę średnich zarobków na korzystnych podatkowo kontach (dokładnie 54 proc., bo 34 750 USD to taki odsetek przeciętnej płacy). Gdyby w Polsce obowiązywał analogiczny limit na IKZE, to 60-latkowie mogliby tam wpłacić ponad 58 tys. zł rocznie.

W USA te dodatkowe limity dla starszych osób nazywają się „catch-up contributions”, czyli składki umożliwiające nadrobienie zaległości w oszczędnościach emerytalnych. Dlaczego starsze osoby powinny mieć wyższe limity także w Polsce? Otóż dlatego, że gdy mają 20-30 lat mają zwykle niższe pensje, a wyższe wydatki, związane np. z dziećmi, czy kupnem mieszkania. Wiele osób nie może sobie pozwolić, by wtedy odkładać na IKZE, albo nie wykorzystują całości limitu. Na przykład w 2023 r. średnia wpłata w Polsce na IKZE wyniosła 4200 zł przy limicie 8322 zł, a więc niewiele ponad połowę, tego co można było wpłacić. W okolicy 50 roku życia dzieci są już zwykle dorosłe, mieszkanie spłacone, a pensja wyższa. I byłaby możliwość, by nadrobić zaniedbane oszczędności emerytalne. Ale nie możemy tego zrobić na korzystnym podatkowo koncie IKZE, ze względu na niskie limity.

W Polsce dodatkowym powodem na wprowadzenie wyższych limitów na IKZE jest to, że mamy całe pokolenie wychowane w latach 90. i wczesnych 2000., gdy pensje były znacznie niższe, bezrobocie momentami przekraczało 20 proc., a umowa o pracę z odprowadzanymi składkami do ZUS dobrem znacznie trudniejszym do uzyskania, niż obecnie. Zresztą samo IKZE istnieje dopiero od 2012 r., a więc nawet jakby ktoś chciał, to nie mógłby z niego wcześniej korzystać.

W USA wyższe limity dla starszych osób na odpowiednikach kont IKZE obowiązują już prawie dwie dekady i powstały pierwsze prace naukowe, które zbadały ich wpływ na oszczędności emerytalne Amerykanów. Mowa o „Does the Catch-up Contribution Policy Improve Retirement Preparedness?” („Czy składki umożliwiające nadrobienie zaległości w oszczędnościach emerytalnych zwiększają przygotowanie do emerytury?”) autorstwa Ngoc Dao i Manita Rao. Naukowcy policzyli, że przeciętny 50-latek, który wykorzystał dodatkowe limity zwiększył wpłaty o 18 proc. Co ważne, te wpłaty nie pochodziły z innych oszczędności, tylko zwiększyły całość kwot odkładanych przez gospodarstwa domowe.

Autorzy pracy konkludują, że składki umożliwiające nadrobienie zaległości w oszczędnościach emerytalnych to dobry sposób na zwiększenie oszczędności emerytalnych gospodarstw domowych. Ich dodatkowa zaleta jest taka, że korzystają z niej gospodarstwa także o niskim poziomie dochodów.

Wyższe limity na IKZE, a być może także IKE, oraz możliwość uzupełnienia brakujących wpłat z poprzednich lat są konieczne ze względu na specyfikę polskiego systemu emerytalnego. Państwo ograniczyło możliwość wpłat na ZUS osób pracujących na etacie do dwuipółkrotności średniej krajowej. Zamysł był tak, że państwo ma zapewnić tylko podstawowe zabezpieczenie na starość. A cokolwiek ponadto to już obywatele mają sobie załatwiać we własnym zakresie.

Problem polega na tym, że danina dla fiskusa na kontach opodatkowanych jest kulą u nogi, która bardzo utrudnia osiągnięcie satysfakcjonującego wyniku inwestycyjnego. Załóżmy, że inwestujemy w najlepiej oprocentowane 10-letnie obligacje EDO, które obecnie dają 2 p.p. ponad inflacje. Przy inflacji na poziomie celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc. rocznie, cały nominalny zysk dla jednej obligacji o nominale 100 zł wyniesie 4,5 zł., a podatek Belki od tego to 0,85 gr, czyli blisko 43 proc. realnego (powyżej inflacji) zarobku. A to i tak są optymistyczne założenia, bo oprocentowanie EDO jest na wyjątkowo wysokim poziomie. Jeżeli marża na EDO spadnie do 1 p.p., to nominalny zysk całkowity wyniesie 3,5 zł, a „Belka” zabierze już 66 proc. realnego zarobku.

Oczywiście osoby inwestujące na giełdzie osiągnął w długim okresie prawdopodobnie wyższą stopę zwrotu i wówczas procentowo podatek Belki nie będzie tak wysoki. Jednak problem z giełdą jest taki, że na parkiecie nikt nie jest w stanie zysku zagwarantować. Z danych historycznych wynika, że nawet portfel globalnych akcji ma w okresie 30 lat 4 proc. prawdopodobieństwa tego, że przyniesie realną, czyli po uwzględnieniu inflacji, stratę. Dlatego inwestujący na giełdzie muszą to brać pod uwagę i oszczędzać więcej, niżby to wynikało z symulacji zakładających, że średni wynik z ostatnich dekad się powtórzy. Bez wyższych limitów na uprzywilejowanych podatkowo kontach trudno będzie zapewnić pokoleniom Polaków satysfakcjonujące emerytury z rynku kapitałowego.

Ostatnio także bogaci Szwajcarzy doszli ostatnio do wniosku, że nie należy karać ludzi niższą emeryturą za to, że nie zawsze mieli wystarczająco dużo środków, by w całości wypełnić limity uprzywilejowanych kont emerytalnych. W 2025 r. uchwalono tam prawo, które weszło w życie 1 stycznia 2026 r., zgodnie z którym będzie można uzupełnić niewykorzystane limity do 10 lat wstecz, czyli w 2035 r. będzie można jeszcze wykorzystać limit z 2025 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.