Wczoraj pisałem o tym, że lekka doza optymizmu jest bardzo dobrym fundamentem zyskownej obecności na rynku akcji.
W każdym roku można znaleźć dziesiątki powodów, w tym kilka bardzo mocnych, by sprzedać akcje, stanąć z boku i obserwować, co się będzie działo. Peter Lynch skomentował taką postawę stwierdzeniem, że dużo więcej pieniędzy inwestorzy stracili na przygotowaniach do korekty niż na samych korektach.
Globalny rynek akcyjny rośnie w długim terminie. Nieustanne przebywanie na rynku jest w przypadku zdecydowanie większej części inwestorów lepsze niż próby „market timingu”. Do tego, by trwale przebywać na rynku, potrzebne jest optymistyczne przekonanie, że w długim terminie wszystko (finanse, gospodarka, polityka) będzie dobrze.
Rynek akcji w długim terminie rośnie przeciętnie około 8–10%. Co 8–12 lat przytrafiają się na nim dotkliwe (powyżej 30% obsunięcia) bessy. Nie miały miejsca w historii przypadki, w których rynek zanotował ujemną 20-letnią stopę zwrotu.
To dane dla rynku amerykańskiego, ale ich wydźwięk można bezpiecznie przenieść na zdywersyfikowany portfel globalny.
By skorzystać z tej wspaniałej finansowej okazji, potrzebny jest optymizm – by posiadać w portfelu akcje – oraz znajomość swojej odporności na ryzyko – by wiedzieć, jaką część aktywów finansowych powinny stanowić akcje.
Optymizm jest także kluczową cechą aktywnych inwestorów – selekcjonujących spółki do portfela i podejmujących odpowiedzialne próby market timingu.
Paweł Malik w świetnej rozmowie w programie Biznes Klasa podał swój przepis na inwestycyjny sukces: „Jak spółka rośnie, jest fajna i ma dobre perspektywy, to łapki pod siebie, daleko od przycisku «sprzedaj» i trzymaj. Ale jeśli nie realizuje się Twój scenariusz i faktycznie są spadki, nie wahaj się — będzie boleć, przyznasz się, że jesteś frajerem, ale sprzedaj”.
Każdy inwestor z giełdowym stażem większym niż kilka miesięcy zdaje sobie sprawę, że kursy nawet najlepszych spółek nie rosną bez mniejszych i większych korekt. Jeśli inwestor kontroluje swoje inwestycje codziennie lub co tydzień, nawet jeśli ma dużo dłuższy horyzont inwestycyjny, to na pewno zaobserwuje korekty, obsunięcia, a nawet sytuacje, w których pozycja znajdzie się pod wodą.
Optymizm jest potrzebny, by zignorować te sytuacje i skupić się na fundamentalnej ocenie spółki: jej biznesu, otoczenia rynkowego i atrakcyjności wyceny.
Każdy inwestor z giełdowym stażem zdaje też sobie sprawę, że nie ma spółek, które w średnim i długim terminie mają jednoznacznie pozytywne otoczenie informacyjne. Nawet najlepszym spółkom przytrafiają się słabe kwartały, okresy niekorzystnego otoczenia rynkowego, błędne decyzje zarządów (na przykład zbyt agresywny rozwój biznesu), „zła prasa”, negatywne rekomendacje analityczne czy cenotwórcze decyzje influencerów finansowych.
Wszystkie te czynniki mogą w krótkim terminie wpłynąć na kurs spółki, sentyment rynkowy, a przez to także nastawienie inwestora. Część z tych czynników powinna skłonić inwestora do sprawdzenia swojej tezy inwestycyjnej. Optymizm jest potrzebny, by nie przeważać pojedynczych negatywnych informacji i nie pozwalać, by negatywny sentyment rynkowy wpływał na wybór założeń do tezy inwestycyjnej.
Moja obecność na rynku utwierdziła mnie w przekonaniu, że niezwykle trudno selekcjonuje się spółki do portfela, gdy koncentruje się uwagę na potencjalnych ryzykach, zagrożeniach i pułapkach.
Pozytywne nastawienie jest niezbędne, by przyjąć rynkową zasadę optymistycznego interpretowania napływających na rynek informacji. Co mam na myśli?
Rynek „chce rosnąć”. Zdecydowana większość uczestników rynku akcji ma długie pozycje. Wzrost sprzyja zwykłym ludziom, firmom inwestycyjnym, a nawet politykom, bo mogą się chwalić nowymi rynkowymi szczytami.
Dlatego niejednoznaczne informacje napływające na rynek są z reguły pozytywnie interpretowane w krótkim i średnim terminie. Dopiero gdy okazuje się, że optymistyczna interpretacja była błędna, nadchodzi korekta.
Przyjrzyjmy się rewolucji AI. Można na nią spojrzeć optymistycznie: rozwój AI przyspieszy wzrost gospodarczy, da innowacyjnym firmom nowe narzędzia i umocni ich pozycję konkurencyjną, zapewni wysokie przychody spółkom produkującym infrastrukturę dla rewolucji AI, a więc wytwarzającym elementy składowe centrów danych.
Możliwe jest też pesymistyczne spojrzenie: rozwój AI zmiecie z rynku firmy, których produkty AI zastąpi w sposób bezpośredni, będzie niszczycielską falą kreatywnej destrukcji, która wprowadzi gospodarkę w wieloletni chaos, spowoduje masowe bezrobocie i napięcia społeczne oraz stanowić będzie egzystencjalne zagrożenie dla cywilizacji.
Którą interpretację wybrał rynek akcyjny? Która interpretacja zapewniła inwestorom największe zyski?
Przyjrzyjmy się innemu zagadnieniu związanemu z rewolucją AI: wąskim gardłom w procesach inwestycyjnych centrów danych, takim jak pamięci czy zasilanie.
Rynek miał do wyboru potraktować stopniowo odkrywane wąskie gardła jako czynniki negujące motyw inwestycyjny AI albo skoncentrować się na wyszukiwaniu i kupowaniu firm, które produkują lub mogą produkować poszukiwane przez budowniczych centrów danych produkty. Zwyciężyła ta druga interpretacja.
Gdy rynek ma wątpliwości, to z wyjątkiem okresów skrajnie negatywnego sentymentu z reguły zwycięża optymistyczna interpretacja wydarzenia lub trendu i obowiązuje, dopóki nie zostanie sfalsyfikowana. Nie jest to jednak żelazna reguła.
W moim doświadczeniu dużo łatwiej i zyskowniej funkcjonuje się na rynku, jeśli przyjmie się to optymistyczne skrzywienie rynku jako opcję domyślną przy interpretacji napływających informacji. A by to zrobić, potrzebne jest generalne, optymistyczne nastawienie.
Istnieje popularny mem z szczęśliwym i smutnym człowiekiem w autobusie. Gdyby zapytano mnie, który z tych ludzi jest lepszym inwestorem, to bez wahania wskazałbym uśmiechniętego pana po prawej stronie.



Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.