Przy ocenie rynku nie wolno pomijać elementu przypadku. Istnieje bowiem prawo przypadku –  Napoleon w swoich kampaniach zawsze uwzględniał pewien margines zdarzeń losowych, które potrafią zniszczyć lub zmienić najlepsze kalkulacje. Kalkulacja musi obejmować to, czego nie da się policzyć.
To w starciu z przypadkiem ujawnia się prawdziwa miara człowieka.

Lepiej opierać się na informacjach ogólnych niż szczegółowych. Te pierwsze są zazwyczaj mniej mylące. Chodzi o informacje takie, jak stan kraju, kondycja rolnictwa, przemysłu itp. Statystyki są wartościowe, ale muszą pozostawać podporządkowane całościowemu spojrzeniu na sytuację. Ci, którzy zbyt mocno trzymają się statystyk, są kiepskimi przewodnikami.
Jak powiedział Canning:
„Nie ma nic bardziej zwodniczego niż fakty poza liczbami.”

Powyższe słowa to końcowy fragment eseju Spekulacja jako sztuka napisanego przez Dickinsona G. Wattsa, który pełnił funkcję prezesa giełdy The New York Cotton Exchange w latach 1878-1880. Choć Watts w swoim czasie był jednym z większych spekulantów na rynku bawełny, dziś bardziej pamiętana jest raczej jego żona Ethel Watts Mumford (autorka wielu powieści). Wróćmy jednak do eseju Wattsa i tego krótkiego fragmentu. Polecam Czytelnikom jeszcze raz przeczytać w skupieniu słowa tradera sprzed stu pięćdziesięciu lat i zastanowić się, czy nie wydają wam się te przemyślenia znajome?

Przecież pierwsze słowa o przypadku, to ni mniej ni więcej, tylko talebowska koncepcja czarnego łabędzia, ewentualnie „nieznane nieznane” Donalda Rumsfelda. A dla każdego aktywnego gracza, to przede wszystkim świadomość tego, ile zależy od przypadku oraz szczęścia. Cytowałem w niedawnej notce (List do nowych (świetnych) inwestorów i inwestorek) Daniela Kahnemana i jego wzory z Pułapek myślenia.

sukces = talent + szczęście

ogromny sukces = trochę więcej talentu + mnóstwo szczęścia

Wielu inwestorów i spekulantów, którzy po ostatnich kilkunastu miesiącach są przekonani o swoim talencie, umiejętnościach i geniuszu chyba zupełnie nie docenia roli przypadku w swoim sukcesie.

Warto bardzo do serca wziąć sobie słowa Wattsa „To w starciu z przypadkiem ujawnia się prawdziwa miara człowiek”. Wcześniej, czy później tenże „przypadek” na rynku pokaże swoje oblicze. Wówczas okaże się, kto zarabiał dzięki umiejętnościom własnym, a kto dzięki temu, że płynął na fali hossy.

Wspomniałem nieco wyżej Daniela Kahnemana – ojca współczesnych finansów behawioralnych, który wraz z Amosem Tverskim swoje odkrycia przedstawił światu sto lat po tym, gdy Dickinson G. Watts napisał to jedno zdanie Lepiej opierać się na informacjach ogólnych niż szczegółowych.

W Pułapkach myślenia Kahneman cały rozdział poświęca złudzeniu narracji (pojęcie wprowadził Nassim Taleb), czyli naszej tendencji do wierze w atrakcyjne i ładne opowieści.

Sugestywna narracja tworzy złudzenie nieuniknioności. […] Nic nie poradzisz na to, że choć dane, którymi dysponujesz, są ograniczone, to jednak traktujesz je tak, jakby były pełne i wyczerpujące. Z dostępnych informacji budujesz najlepszą możliwą opowieść, a jeśli historia jest udana, zaczynasz w nią wierzyć.

Im bardziej wierzymy w dane i statystyki, które przytniemy do naszych oczekiwań, tym większa szansa, że stworzymy niezwykle wiarygodnie i logicznie brzmiącą opowieść, która równocześnie będzie wyłącznie opowieścią. Nie musi mieć nic wspólnego z prawdą, ale będzie piękna.

W czasie hossy niezwykle łatwo uwierzyć w dobre opowieści. Dziś są to historie o sztucznej inteligencji, robotyce i wiecznym niedoborze półprzewodników. W czasach Wattsa równie sugestywne były narracje o bawełnie. Surowcu, który miał rzekomo rządzić światem. Hasło Cotton is King wybrzmiało w amerykańskim Senacie w 1858 roku za sprawą Jamesa Henry’ego Hammonda, który przekonywał, że „nie odważysz się wypowiedzieć wojny bawełnie! Żadna siła na ziemi nie odważy się tego zrobić.”

I rzeczywiście, bawełna była wtedy surowcem, wokół którego kręcił się świat przemysłowy. Na przełomie lat 50. i 60. XIX wieku południowe plantacje dostarczały aż 75 % całego eksportu Stanów Zjednoczonych, a surowiec ten stanowił około 60 % wartości eksportu kraju.

Ale historia potoczyła się inaczej. Po wojnie secesyjnej (1861–1865), mimo że produkcja i eksport bawełny powróciły do poziomów sprzed wojny, utraciła ona absolutną dominację jako fundament gospodarki i globalnego handlu. Gwałtowne zmiany w strukturze gospodarczej, zniesienie niewolnictwa oraz rozwój innych sektorów sprawiły, że bawełna stała się jednym z wielu surowców. Wciąż była ważna, ale już nie rządziła całym systemem ekonomicznym.

To właśnie ta przemiana najlepiej obrazuje, jak ulotne mogą być rynkowe narracje.

Narracje o „Królu Bawełnie” przekonywały, że jeden surowiec był w stanie zdeterminować losy całej gospodarki. Narracje o AI, robotyce czy półprzewodnikach dziś odgrywają podobną rolę; dają poczucie, jakoby świat finansów miał być podporządkowany jednej idei, jednej technologii, jednemu mechanizmowi wzrostu.

Giełda bawełny, na której spekulował Dickson G. Watts i która przez lata odgrywała kluczową rolę w finansach XIX-wiecznych Stanów Zjednoczonych, z czasem straciła swoje znaczenie i praktycznie przestała istnieć jako centralny rynek. Ale nie dlatego, że bawełna przestała być potrzebna, tylko dlatego, że zmieniła się opowieść.

Tak jak w każdej hossie, pewność narracji okazała się iluzją. Opowieść pękła, a fortuny tych, którzy uwierzyli w jej trwałość, często wyparowały.

Dobrym symbolem tej zmiany jest historia firmy Clarke, Holbrook & Floyd, założonej w Bostonie w 1862 roku później przekształcona w E.W. Holbrook & Company. Przedsiębiorstwo było wielkim importerem tkanin i głównym graczem na rynku bawełny. Dwadzieścia jeden lat później, w 1883 roku przedsiębiorstwo ogłasza bankructwo. Długi sięgają 750 000 dolarów. W tygodniu upadku Holbrooka aż 162 inne firmy w USA ogłosiły niewypłacalność, co świadczy o szerokiej fali załamań w gospodarce tamtego roku.

Bawełna pozostała. Wyparowała jedynie pewność, że to właśnie ona jest niezastąpiona. Rynek, jak zwykle, przeszedł do kolejnej „niezastąpionej” historii.

[Photo by 🇸🇮 Janko Ferlič on Unsplash]

2 Komentarzy

  1. lugosi

    Trafne spostrzeżenia, aczkolwiek nie oznacza to, że nawet na częściowo fałszywej narracji nie da się zarabiać. Ale to już raczej nie jest domena tradingu dyskrecjonalnego, tylko mechanicznego. Rynek sam powie, kiedy trzeba przestać wierzyć narracji.

    1. GZalewski

      tak, tak. To ważny wątek. Opowieść może być nieprawdziwa, fałszywa, przesadzona, albo po prostu nie do końca zgodna z rzeczywistością, a mimo tego tysiące inwestorów w nią uwierzy pchając ceny w górę (a później w doł)

Skomentuj lugosi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.