10 000 proc. zysku w 15 lat

Jest tylko 27 firm z USA, Kanady i Europy, które w ciągu ostatnich 15 lat zwielokrotniły pieniądze zainwestowane w ich akcje więcej niż stukrotnie. Wśród tych firm nie znajdziemy Google, Facebooka, Amazona czy Tesli. Ale napotkamy brytyjską firmę Games Workshop, która produkuje figurki fantazyjnych żołnierzy do zabawy dla, w zdecydowanej większości, dorosłych mężczyzn.

100 tys. zł zainwestowane w akcje Games Workshop w grudniu 2008 r. pod koniec 2023 r. byłoby warte ponad 10 mln zł. To kwota pozwalająca na to, by do końca życia już nie pracować. Podejrzewam, że większość czytających ten blog nigdy o firmie Games Workshop nie słyszała. Zanotowała ona fenomenalny wzrost cen akcji, o 10 786 proc., czyli pomnożyła zainwestowane w jej walory środki 109 razy.

Kurs akcji Games Workshop w ciągu ostatnich 10 lat na tle indeksu S&P 500

Źródło: stooq.pl

Najciekawsze w niej jest to, że spółka zarabia przede wszystkim na produkcji figurek, które służą do kolekcjonowania i zabawy, a które kupują przede wszystkim dorośli mężczyźni. Jest wśród nich wiele znanych osób. Publicznie do zabawy produktami Games Workshop przyznał się brytyjski aktor Henry Cavill, znany u nas przede wszystkim z tego, że wcielał się rolę wiedźmina w serialu Netlfix. Do takich osób należy także gwiazdor serii „Szybcy i wściekli” Vin Diesel i piosenkarz Ed Sheeran.

Cavil ujawnił swoje hobby w poście, który umieścił na Instagramie w czasie ostatniego lockdownu. Przyznał się w nim, że jest uzależniony od kolekcjonowania figurek produkowanych przez Games Workshop. Nazwał je nawet „plastikowym crackiem”, nawiązując w ten sposób do jednej z form kokainy i sugerując, że zbieranie małych ludzików jest podobnie uzależniające jak branie narkotyków.

Rozgrywka w Warhammera 40 000. Zdjęcie z 2015 r.

Źródło: Wikipedia

Games Workshop założyło 49 lat temu (w 1975 r.) trzech przyjaciół: John Peake, Ian Livingstone i Steve Jackson (więcej o początkach firmy można przeczytać w książce „Dice Man”, czyli „Faceci od kości do gry” Iana Livingstone`a). Nazwa firmy, którą można przetłumaczyć jako „warsztat produkcji gier” dość dobrze oddaje to, czym spółka zajmowała się na początku. Bowiem jej pierwsze produkty to były ręcznie robione przez jednego z założycieli drewniane elementy gier takich jak mankala czy tryktrak. W 1978 r. otworzyli swój pierwszy sklep w Hammersmith, w którym produkowali i sprzedawali figurki żołnierzy, którymi hobbiści mogli odgrywać historyczne bitwy.

Przełomowym momentem było stworzenie w 1983 r. przez Games Workshop własnej gry wojennej rozgrywającej się wymyślonym świecie fantasy Warhammer, czyli przypominającym ten z „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena, choć wyraźnie się od tamtego świata odróżniający. Jeszcze większe znaczenie dla rozwoju firmy miało stworzenie bitewnego świata w scenerii science-fiction Warhammer 40 000. Miało to miejsce w 1987 r. i dziś Warhammer 40 000 jest najpopularniejszą figurkową grą wojenną świata.

Co ciekawe, założyciele firmy – Ian Livingstone i Steve Jackson (John Peak odszedł z niej wcześniej) – sprzedali ją menadżerom nią zarządzającym w 1991 r. za 10 mln funtów, wartych tyle co dzisiejsze 22 mln funtów. Obecnie firma warta jest 3,15 mld funtów. Dlaczego gry figurkowe to kura znosząca złote jaja dla jej producentów?

Otóż stworzenie prostej, niedużej armii to koszt rzędu 1000-2000 zł. Musimy pamiętać, że zakup samych figurek, to dopiero część zabawy. Bo figurki trzeba (a przynajmniej tak robią kolekcjonerzy) złożyć i pomalować, a farby i specjalne pędzelki także kosztują. Szukając materiałów do tego tekstu natrafiłem np. na ogłoszenie w jednym z polskich portali akcyjnych, w którym sprzedano armię do Warhammera 40 000 za 2900 zł. A sprzedający przekonywał, że to i tak okazja, bo gdyby ktoś chciał taką armię kupić w sklepie, to zapłaciłby za nią 5200 zł. Kolekcjonerzy często rozbudowują swoje armie od czasów, gdy byli nastolatkami, dokupując kolejne figurki.

Fan Warhammmera 40 000 maluje figurkę do swojej armii. Zdjęcie z 2015 r.

Źródło: Wikipedia

Games Workshop wyróżnia się tym, że od lat 80. regularnie rozbudza wyobraźnie swoich klientów wydając powieści i opowiadania dziejące się z świecie Warhammera i Warhammera 40 000. Tworzy się samonapędzający się mechanizm. Książki promują sprzedaż figurek, a sprzedaż figurek napędza zbyt książek. Ale nie zawsze sytuacja w firmie wyglądała różowo.

W latach 2014 -2016 spółka miała potężne problemy z płynnością. Był moment, że miała tylko tyle gotówki, by prowadzić działalność przez 4-6 tygodni i było poważne zagrożenie, że spółka nie będzie miała z czego wypłacić pensji pracownikom. W styczniu 2015 r. ze stanowiska głównego menadżera odszedł Tom Kirby, który pełnił tę funkcję prawie 24 lata. Zastąpił go księgowy Kevin Rountree. I od przejęcia przez niego władzy w firmie rozpoczął się błyskawiczny wzrost kursu jej akcji.

Ale patrząc jak imponująco rozwinęła się firma Games Workshop w ostatnich latach, warto pamiętać, że ciągle przed nią jest najważniejszy etap. Stworzenie wysokobudżetowego serialu i filmów dziejących się w świecie Warhammera albo Warhammera 40 000. I w grudniu 2022 r. Games Workshop ogłosił, że podpisał wstępne porozumienie w tej sprawie z Amazon Studios. A w grudniu 2023 r. opublikowane kolejny komunikat, w którym poinformowano że sfinalizowano ostateczną umowę.

Pruducentem wykonawczym planowanych seriali i firmów dziejących się w świecie Warhammmera 40 000, ma być jego wielki fan, brytyjski aktor znany z roli wiedźmina Henry Cavill. Jeżeli tylko dobrze wykona swoją pracę, to akcjonariusze Games Workshop będą mieli powody do zadowolenia. Patrząc chociażby jak serial Netflixa „Wiedźmin” przyczynił się do popularyzacji świata stworzonego przez Andrzeja Sapkowskiego. Czy też jak filmy na podstawie komiksów Marvela rozsławiły postacie Spider-Mana, Hulka czy Thora.

Zresztą przedstawiciele Games Workshop podkreślają, że ich najcenniejszym aktywem są prawa do świata Warhammmera i Warhammera 40 000 i dziejących się w tych światach historii. O ile bowiem każdy może otworzyć firmę, produkować i sprzedawać figurki żołnierzy, to na figurki postaci ze świata Warhammera i Warhammera 40 000 wyłączność ma Games Workshop. A nie ma nic lepszego z punktu widzenia zysków firmy, niż monopol.

5 Komentarzy

  1. GZalewski

    Rzeczy zwykle lepiej wyglądają po czasie
    Warhammera figurkowego znam od ok. 2000 roku. Może odrobinę wcześniej. Sam tłumaczylem dla syna podręcznik, bo jeszcze nie było polskich wydań 🙂
    Z racji pracy na rynku zainteresowałem się społką, bo była publiczna. I niestety nie wyglądało to różowo. Akcje spadały od kilku lat. Mówiło się o odwrocie od klasycznych gier, na rzecz sieci. Problemy miało również LEGO.
    Absolutnie nikt nie przewidywał boomu, który pojawił się dopiero jakąś dekadę później – na planszówki i gry figurkowe. Więc jest w tym trochę szczęścia, a nie wyłącznie umiejętności managerów.
    W przypadku LEGO ratunkiem okazały się franczyzy (czyli te wszystkie StarWars, Harry Potter itp), w Games WOrkshop – częściowo powrót mody na gry, ale również utechnologicznienie Pierwsza gra na komputery Dawn of War: WH40k to 2004 rok. Świetnie zaistniała, i pociągnęła trochę biznes klasyczny. Firma skupiła się na wersji 40k czyli w świecie futurystycznym, zamykając (w 2010) klasyczne Fantasy Battle.

    PS. Koszt armii to dość pojęcie enigmatyczne 😉 Bo zestawy początkowe kosztują ok. 500 stów (dwie armie, akurat, żeby grać z dzieckiem). A w przypadku turniejów zależy od wymaganej punktacji.
    Ale tak – to kosztowna rozrywka. Za to rozwija – wyobraźnię, zdolności manualne (choć nie każdy musi chcieć malować), umiejętności strategiczne i jeszcze wiele innych

    1. Aleksander Piński (Post autora)

      Ja z kolei znam Warhammera figurkowego od jakiś 30 lat. Po raz pierwszy zetknąłem się z nim na początku lat. 90 . Osobiście nie wciągnęła mnie ta zabawa. Zbyt wiele rzucania kośćmi, jak na mój gust. Ale mam kolegów, którzy kiedy zaczęli w latach 90 jak byli nastolatkami, to do dzisaj się pasjonują.

      Tak więc ten świat ma potencjał pobudzania wyobraźni, tak jak światy Władcy Pierścieni, czy Harry Pottera.

      Problem z Lego polegał na tym, że nie miał praw pobudzających wyboraźnie historii. Jak je nabył, to losy firmy się odwróciły.

      Games Workshop te prawa miała, ale nie umiała ich wykorzystać. Nie bez powodu jej losy nagle się odwróciły, gdy firmą zaczął zarządzać dobry menedżer.

      Ale ma Pan rację, że takie poteżne wzrosty cen akcji, podobnie jak każdy inny ruch cen akcji, trudno przewidzieć. Inaczej wszyscy byliby multimilionerami.

      Swoją drogą jest coś takiego w figurkach, co bardzo pobudza wyobraźnie i sprawia, że ludzie są w stanie płacić grubie pieniądze za nie. Od kiedy zaczęto do gier planszowych dodawać takie figurki, ich ceny skoczyłe ze 100-200 zł do 300-1000 zł.

      Polska firma Awaken Realms, niestety nie ma jej na giełdzie, zawdzięcza swój sukces właśnie takim figurkom.

      1. GZalewski

        tam dużo jest róznych wątków.

        Podrabianie figurek i wyrzucanie z turniejów, jeśli się okazało, że ktoś ma takie, ale druk cyfrowy postawił wszystko na głowie – bo były nie odróżnialne.

        A ceny, no cóż. Tak samo jest z kartami Magic The Gathering, pojedyncze potrafią bardzo duże pieniądze.
        Tylko jak stworzyć produkt, który okaże się w przyszłości gratką dla kolekcjonerów…?

        No i jeszcze są same fabularne gr, bez figurek. Ale to też jest dla specyficznej grupy.

        1. Aleksander Piński (Post autora)

          Osobiście bardzo lubię gry fabularne, czyli tzw. RPG, w tradycjnej książkowej wersji, a nie na komputerze. Ale z punktu widzenia firmy, która je wydaje to kiepski produkt. Można kupić 2-3 książki i mieć zabawę na lata. W ten sposób nie da się zbudować firmy zarabiającej krocie dla inwestorów.

    2. Aleksander Piński (Post autora)

      A propos klasycznego Warhammera, dziejącego się w świecie fantasy. On nadal istnieje, tylko jako "Warhammer Age of Sigmar". Formalnie jest to inna gra. Ale z tego co się orientuje, to można a w niej używać figurek z Warhammer Fantasy Battle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.