Ratio – lekarstwo na gorączkę złota

Prezes NBP tak ładnie wczoraj mówił o złocie i bezpieczeństwie. Niestety, argumenty o poczuciu bezpieczeństwa w związku z procentowym udziałem kruszcu w rezerwach nie zostały poparte niczym więcej „moim zdaniem”. Nazwałbym to argumentem z brzucha, który jest powszechny w rozmowach o złocie.

Odnotujmy więc tylko, że kult złota jako rezerwy państwa na trudne czasy jest lekko stary i – co ważne – ograniczony do pewnych położeń geograficznych i politycznych. Dla przykładu taka Wenezuela ma ponad 80 procent rezerw w złocie, gdy USA około 70 procent (cytuję z pamięci). Dla porównania Polska ma ponoć 13 procent, gdy Wielka Brytania około 10 procent. Japonia ledwie 4 procent – ciekawe, czy czują się mało bezpiecznie z tego powodu? I czy czujecie się bezpieczniej finansowo od obywateli Wielkiej Brytanii?

W Unii Europejskiej sytuacja jest specyficzna, bo rezerwy walutowe strefy euro są częścią polityki Europejskiego Banku Centralnego, więc poszczególne kraje nie muszą mieć rezerw walutowych na skalę znaną gospodarkom spoza strefy euro. USA jest emitentem najważniejszej waluty rezerwowej świata, więc tamtejsze rezerwy walutowe są potrzebne raczej do utrzymywania płynności obrotu gospodarczego niż bezpieczeństwa.

Łatwo przenieść ten postulat posiadania złota na poziom inwestora indywidualnego, ale i w tym wypadku podejście statyczne – w stylu trzymam 10 procent czy 20 procent oszczędności w złocie – jest zwyczajnie przeterminowane. Złoto lub jego cena podlegają wahaniom rynkowym, modom inwestycyjnym, spekulacji i wszystkiemu, co jest związane z inwestowaniem.  Za naszego życia mieliśmy bańkę spekulacyjną na surowcach, która dotarła też na rynek złota.

Część gold bugs musiała czekać przeszło dekadę na to, by złoto pobiło szczyt z pierwszej dekady bieżącego wieku i – nie – nie wygrali w tym czasie z inflacją i zmiennością. Co ważne, nie wygrali również z rynkiem akcji, ale tu zawsze można użyć argumentu, że rolą złota jest coś innego niż zarobkowanie. Osobiście nie zgadzam się z takim podejściem, ale rozumiem, że ktoś może czuć się bezpieczniej, gdy ma świadomość, że część bulionowa portfela nigdy nie zbankrutuje.

Nie inwestuję w złoto – pisałem kiedyś, że jestem bulionowym ateistą – ale myślę, że jedno z podejść byłoby dla mnie akceptowalne i proponuję przyjrzeć się tzw. Stocks – Gold Ratio, które pokazuje, jak układa się relacja złota z rynkiem akcji. Poniższy wykres pokazuje historycznie ile uncji złota kosztował indeks S&P500, co jest porównaniem całkiem poręcznym, gdy uwzględni się możliwość kupowania indeksu przez ETF-y.

za: www.macrotrends.net/1437/sp500-to-gold-ratio-chart

Ratio pozwala zracjonalizować – lub ocenić – zarządzanie złotem w portfelu inwestycyjnym na tle aktywów takich, jak akcje. Zwyczajnie, kiedy za jedną uncję możecie kupić indeks, to może warto pomyśleć o tym, żeby zredukować poziom złota w portfelu i przerzucić środki na rynki akcji, bo prawdopodobnie akcje zrobiły się tanie, a złoto drogie? W przeciwnym wypadku może być podobnie, gdy rynki akcji robią się relatywnie drogie w złocie, to kupić złoto.

Jak zawsze mówimy o ryzyku braku powtórzenia historii i próbach wykorzystania nieefektywności rynku, więc każdy musi rozważyć indywidualnie swoje własne podejście i potrzeby. Warto pamiętać, iż trzymanie się idei, że 20 procent złota w portfelu daje bezpieczeństwo może być dobre dla konkretnego banku centralnego, ale już nie dla inwestora indywidualnego. Na koniec stara anegdota o inwestorze z workiem złota na tonącym statku – niestety, są sytuacje w życiu, w których złoto staje się balastem.

4 Komentarzy

  1. Grabek

    Czytając ten artykuł mam wrażenie, że autor chyba ogłosił kolejną HOSSE na tym kruszcu.
    Zero jakiś statystycznych, argumentów, analiz technicznych ( poza 1 wykresem) Żadnych porównań przychodów w różnych przedziałach czasowych. To tylko jakieś bardzo płytkie opinie, zero merytoryki
    BTW Co za idiota bierze że sobą worek monet na statek ?

    Jak ktoś jest już zmuszony do takiego działania i ucieka – to sytuacja tak wygląda, że stracił już nieruchomości, oszędnosci w banku a giełda została stertą nic nie znaczączyh cyfr, krypto nie istnieje bo nie ma sieci i w takiej sytuacji to właśnie złoto ma jakąkolwiek wartość. Ale może miał kolejnego pecha i statek zatonął to już inna sprawa.

  2. Grabek

    Tak sobie sprawdziłem losowo – max czasu w wykresach stooq – ostatnie 30 lat. Wzrost Wig około 300 %, Złoto w pln około 800 % I tyle z tych banałów i wypocin autora

    1. GZalewski

      no dobra. W jaki sposób można było zainwestować w złoto 30 lat temu, czyli w 1994?
      Bo to nam często umyka, w długoterminowych porównaniach. Jak faktycznie i przy jakich kosztach można było dokonać pewnej inwestycji

  3. Grabek

    Ja zainwestowałem w cudzysłowiu – fizyk około 15-20 pln/gram 585 poczàtek lat 90 moźe to byĺy jakieś miliony wtedy za gram Złoto 585 wyroby hurt Teraz w hucie około 200-250 netto gram.Jestem z branźy jubilerskiej Zostały mi takie resztki ale to przykład.Teoretycznie to strata powinienem to sprzedać i odkupić wiele razy ale z drugiej strony może lepiej trzymać nic nie robić i nie płacić podatķóe za sprzedaż

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *