Jak za pomocą AT grałem w zakładach sportowych

To będzie tekst o szansach, przewagach, losowości i analizie danych, które łączą w wielu miejscach inwestowanie i tzw. sport betting. A przede wszystkim o solidnej lekcji, którą z tego wyciągnąłem.

Jestem fanem sportu, czynnym i biernym, tak samo zresztą jak tradingu, ale nigdy nie miałem zapędów, by swoje emocje zwielokrotnić przez stawianie na wyniki wszelkich rozgrywek sportowych. Skłoniły mnie jednak do spróbowania dopiero zmagania ze sport bettingiem mojego znajomego. To była świetna lekcja, która połączyła oba wspomniane światy.

Początkowo dla zabawy były to zakłady intuicyjne na wyniki meczów, do czego wykorzystywałem swoją dość przeciętną wiedzę, bo chociaż oglądam, to nie jestem ekspertem takim jak w inwestowaniu (no mam jakąś wiedzę o moich faworytach z Poznania  🙂 ). Jednak jako rasowy trader, zwolennik analizy danych, musiałem usiąść nad statystykami, aby poszukać tzw. przewagi, czyli powtarzalnych wzorów, które dadzą się wykorzystać. Dokładnie tak jak choćby w Analizie technicznej, która tylko w swoim niewielkim kawałku korzysta z rysowania po wykresach, ale w większym, profesjonalnym stopniu. opiera się na analizie danych o cenach z przeszłości.

Dla nie mających wcześniej kontaktu z bukmacherami, dwa zdania wprowadzenia:

W każdym meczu są 3 możliwe wyniki- wygrana jednej z drużyn lub remis. Dla każdej z 3 tych możliwości bukmacher kwotuje stawkę, którą wypłaci za trafienie i różnią się ona dla każdej z tych 3 możliwości, zależnie od jakości drużyny piłkarskiej. Nietrafienie oznacza stratę pieniędzy.

Tak wygląda tabela z jednej kolejki, a niebieskim kolorem zaznaczono, która opcja wygrała w danej kolejce i ile za nią płacono (po kolei- wygrana 1 drużyny, remis, wygrana 2 drużyny:

Źródło: bukmacherzy.com

Mnie nie interesowały pojedyncze mecze, lecz całe ich ciągi, albo dla danej drużyny, albo całych kolejek, albo całych lig czy innych rozgrywek piłkarskich. Więc podobnie jak w przypadku ciągu cen jakiegoś instrumentu giełdowego, szukałem prawidłowości, powtarzalności, statystycznych anomalii, różnych rodzajów obstawień systematycznych. To były więc całe strategie gry, czy wręcz automatyczne systemy.

Co odkryłem?

Nie mogę zdradzić wszystkiego, żeby nie robić wszystkim ulotnych nadziei. Uchylę jednak rąbka tajemnicy jeśli chodzi o generalną ocenę tej analizy i porównanie jej do wyników gry za pomocą AT na giełdzie.

Uważa się ceny giełdowe za ciąg losowy, ale przy porównaniu do ciągów wyników meczy wydały mi się poukładaną, piękną symetrią. Nie znalazłem żadnej istotnej powtarzalności w wynikach meczy, a tymczasem ich dziesiątki przez lata znajdowałem w cenach giełdowych. Nic, co dałoby się jakoś wykorzystać, żadnych przewag. Nawet anomalie były niepowtarzalne.

Proszę spojrzeć jeszcze raz na tabelę wyżej i odkryć, że żaden mecz nie skończył się wygraną faworyta, czyli tak, jak przewidywali bukmacherzy ze sztabami ekspertów (to te z najniższą stawką w każdej linii). To tak jakby postawić na 9 po kolei tych samych formacji technicznych z trafnością powiedzmy 50% i nie zyskać nic. Taki ciąg przegranych meczy przez faworytów to rzadkość, ale często się zdarza, że wygra tylko 2-3 faworytów w danej kolejce. Za mało, żeby zarobić na stratę na reszcie.

W AT istnieje wiele statystycznych przewag, tutaj żadnej. Po co więc mi to obstawianie?! AT czy generalnie analiza danych giełdowych wydaje mi się więc jeszcze większym rajem na tym tle!

Nieco później odkryłem polskiego gracza, który u bukmacherów wygrał ponad 3 mln zł, z 400 tys zł obsunięciem w międzyczasie. Człowiek ten jest matematykiem i w wywiadach potwierdza, że jego równania nie dały żadnej przewagi w danych sportowych! Jak jemu się udało wygrywać? Dzięki promocjom i różnym dodatkowym kombinacjom, które oferują sami bukmacherzy. Jeśli ktoś twierdzi, że ma tu system, on go wyśmiewa.

Obecnie prowadzi sprawy sądowe przeciw bukmacherom, którzy utrudniali mu grę i pokazywali publicznie jego zdjęcia z informacją „tego pana nie obsługujemy”. I zlikwidowali część tych promocji z powodu znalezienia w nich luk przez niego.

Kiedy już rozpracowałem te ich promocje, kombinacje i zakłady live, odkryłem wreszcie małą przewagę, ale udało się to dzięki jeszcze jednej rzeczy, którą stosuję w tradingu: zarządzanie wielkością pozycji.

W tradingu można, a nawet trzeba różnicować stawki pozycji, ale istnieją też całe systemy gry, gdzie przewagę daje samo zarządzanie pozycją, np. martyngał czy uśrednianie. Dodałem je więc do delikatnej przewagi, którą znalazłem w danych sportowych i bingo! Istnieje jedno ale: czas poświęcony na grę w ten sposób jest niewart wielkości zysków. W takim razie dziękuję, wolę giełdę!!!

Na giełdzie sam decyduję kiedy zamknąć pozycję, a tu jestem zmuszony do końca meczu być rozliczony (coś jak wymuszony stop-loss albo take-profit). Na giełdzie nie ma podatku już po otwarciu pozycji! A bukmacher zabiera od razu 12%, czyli zamiast 100 zł pracuje tylko 88 zł. Zgroza!

Wgłębiłem się również w to, jak robią to fani sportu, stawiający duże pieniądze. Cóż, na samej znajomości dyscypliny, nie wiem jak dobrej, nie da się tu zarobić. Dlatego sporo z nich gra jak? No właśnie, nie było zdziwienia – za pomocą dziesiątków odmian martyngału! No to w jakimś sensie siedzimy w jednym dołku, ale my dodatkowo możemy znaleźć przewagę na szereg sposobów!

Tak że tego, pokochajcie giełdę, nawet gdy czasem nie wychodzi!

Macie bowiem znacząco więcej szans!

PS. Moja przygoda skończyła się bardzo cierpko. Odkryłem, że bukmacher ukrył przed graczami kilka zasad promocji, nie zapisując ich w regulaminie! Zgroza ponownie! Odkryłem to krok po kroku męcząc ich o brakujące mi puzzle w tej układance. Wkurzyłem się nie na żarty i zażądałem zakończenia umowy i zwrot początkowych środków, a dodatkowo poinformowałem o skardze do UOKiK. Pieniądze dostałem natychmiast, skarga poszła. Nie chcę, aby cierpieli inni gracze. Czytajcie regulaminy!!!

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.