Wykres dnia: trzeci szczyt czy kontynuacja hossy?

Inflacja inflacją, omikron omikronem, ale zabrać inwestorom giełdowym w USA z tych powodów zabawki nie jest wcale tak łatwo.

Trzy tygodnie temu, gdy analizowałem w tej rubryce wykres Nasdaq100, nastroje nieco siadały, a rynek pogrążał się w korekcie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki niemal następnego dnia popyt zrobił rajd w górę i starał się utrzymać te poziomy przez kilka sesji. I to wbrew teoretycznym władcom rynku, czyli funduszom hedgingowym, które chwilę wcześniej masowo zabezpieczyły się w krótkich pozycjach, i z których to podczas tego rajdu na początku grudnia ich wyciskano.

Dodajmy jednak, że mamy do czynienia z dość wybiórczym kupowaniem, bo choć indeksy dotarły na szczyty, to zawdzięczają to wzrostom najmniejszej liczbie spółek od dłuższego czasu. 2/3 z nich przebywa bowiem poniżej średniej 200-dniowej oznaczającej w zasadzie bessę.

Analiza przepływów kapitałów pozwoliła ustalić skąd ta grudniowa erupcja entuzjazmu, bo przecież w fundamentach nie zaszły jakieś nagłe i nieoczekiwane zmiany, jeśli już to na gorsze (Fed). Faktem jest, że rekordowe sumy na rynek wrzucili wówczas inwestorzy indywidualni, ale ten rajd zapewniły przede wszystkim korporacje. Głównie za pomocą gwałtownych buybacks, czyli skupu własnych akcji. A przy tym, cóż za przypadek, sprzedającymi im te papiery w rekordowej skali byli insiderzy, czyli menadżerowie spółek.

Kiedy te deale zakończono, rynek wrócił do strachu przed omikronem i taperingiem, dając nam kolejną, krótką korektę w połowie grudnia, co w sumie złożyło się na taki oto obraz rynku, którym tym razem ilustruję wykresem S&P 500:

Linia trendu wzrostowego, poprowadzona przez październikowy dołek, powstrzymała w grudniu obie ostatnie korekty w okolicy 4500 i nie zrealizował się ‘podwójny szczyt’, czyli formacja typu M kończąca wiele impulsów wzrostowych. Kurs wylądował w środku kanału wzrostowego, zaznaczonego na wykresie z obu stron niebieskimi barierami, i w zasadzie otwarte są kierunki dalszego ruchu do obu z nich.

Jednocześnie kurs utknął idealnie na górnej krawędzi 2-miesięcznej konsolidacji, obrysowanej prostokątem, tworząc chwilowo trzeci szczyt. Ostatnia sesja wyznaczyła nowy rekord ATH, ale tylko w cenie zamknięcia.

Niemal identyczny układ powstał ostatnio jesienią zeszłego roku. Wówczas wybicie poszło w górę, ale tak silny impuls miał gruntowne uzasadnienie, ponieważ pochodził z informacji o powstaniu szczepionek, czyli przełomu w walce z pandemią oraz oczekiwań wyborczych.

A co w obecnych narracjach mogłoby oddziaływać na taki właśnie ruch?

Na najbliższy tydzień rynek oczekuje corocznego Santa Claus Rally, które przypada właśnie na okno między Świętami a Sylwestrem + 2 dni nowego roku. W historii do tej pory ok 2/3 tych rajdów kończyło się na plusie. Nastroje i oczekiwania sprzyjają by powtórzyć to i tym razem, a więc spróbować wybić się z tej konsolidacji w górę ku 4800.

A kiedy już wyleczymy sylwestrowego kaca, wracamy do „business as usual”, co w tym przypadku oznacza hamletyzowanie rynku w odniesieniu do Fed, inflacji, stóp procentowych i taperingu, bo te właśnie problemy wymieniane są najczęściej przy analizach ryzyka na najbliższą przyszłość.

Trzeba mieć jednak świadomość, że rynek już się uodpornił nieco na czekające gospodarkę zaostrzenie warunków, które i tak nadal niewiele zmienia w braku alternatyw dla inwestycji w ryzykowne aktywa.

Techniczny popyt wynikający ze wspomnianego wyżej odkupu akcji własnych chwilowo się wyczerpał, trzeba więc wziąć pod uwagę, że tak naprawdę rynek będzie pchany głównie niezmąconą wiarą detalicznych inwestorów w ciąg dalszy hossy, fundusze zajęte są bowiem w tej chwili czym innym niż branie na siebie nowych ryzyk: usiłują dowieźć wynik do końca roku, wystroić portfele (window dressing) i być może dopiero zaatakować w styczniu. Ewentualne Santa Rally może zakończyć się wybiciem-pułapką, tak czy inaczej rozegranie tego trzeciego szczytu powie więcej o dalszej przyszłości tej hossy.

A styczeń nie jest statystycznie jakimś rewelacyjnym miesiącem dla indeksów, do tej pory kończył się średnio małym plusem S&P 500. To raczej miesiąc rajdu małych spółek, które tradycyjnie stają się beneficjentami „Efektu stycznia”. Ten styczeń będzie za to wyjątkowy z powodu sezonu fantastycznych wyników spółek za 2021 rok, co powinno dodać choćby krótkoterminowego wigoru rynkowi.

Ten rok być może więc zamknie się jeszcze z rekordem ATH po drodze, ale dla długoterminowej oceny stanu rynku przytoczę słowa Powella, które pewnie mało kto zauważył, a które padły z jego ust na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu FOMC:

“I would say, asset valuations … are somewhat elevated,”

Co delikatnie rzecz ujmując oznacza: aktywa są nieco przewartościowane. W ustach szefa Fed to naprawdę nadspodziewanie mocna deklaracja, bo biorąc pod uwagę dyplomatyczny „fed-speak” oznacza to, że rynek jest drogi. Ale kto zabroni rozochoconym inwestorom zignorować to w całej rozciągłości i pchnąć indeksy wyżej ku wycenom, które przeczą jakimkolwiek teoriom?

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *