Niszczą firmy, by zarobić

Głównym zadanie rynków kapitałowych nie jest już „wkładanie” pieniędzy z firm, jak podają podręczniki ekonomii, ale „wyjmowanie”. Wiele firm takiej „operacji” nie przeżywa. O genezie tego procederu piszą Alice Martin i Annie Quick w książce „Unions Renewed: Building Power in an Age of Finance”.

W sierpniu 2018 r. sieć amerykańskich supermarketów z północno-wschodniej części kraju Tops Friendly Markets ogłosiła zamknięcie dziesięciu sklepów jako część planu ogłoszenia bankructwa. W tamtym momencie spółka miała 14 800 pracowników, ponad 80 proc. z nich reprezentowanych przez dwa związki zawodowe: United Food and Commercial Workers International Union (UFCW) i Teamsters.

Jak opisują autorki w publikacji (jej polski tytuł to „Związki odnowione: budując siłę w epoce finansów”) firma wykorzystała proces restrukturyzacji, by istotnie zredukować benefity emerytalne dla swoich pracowników wycofując się ze związkowych planów emerytalnych. Związki zawodowe ostatecznie zaakceptowały redukcję a szef UFCW Frank DeRiso wyjaśniał iż „to była zła sytuacja, ale zrobiliśmy co mogliśmy, by firma nie przestała działać”. Na pierwszy rzut oka wygląda to na typowy przypadek biznesu, który się nie powiódł.

Na konkurencyjnym rynku niektóre firmy sobie nie radzą a kiedy tak się dzieje, to zarówno właściciele jak i pracownicy cierpią, prawda? Otóż nie do końca. Bankructwo Tops Friendly Markets nie było wynikiem działania wolnego rynku. Sieć została doprowadzona do upadku przez firmę private equity Morgan Stanley, która kupiła ją 11 lat wcześniej, w 2007 r.

Jako nowy właściciel Morgan Stanley zaciągnął w imieniu Tops Friendly Markets 700 mln USD długu, ponad dwukrotnie więcej, niż za nią zapłacił. W tych 700 mln USD było 377 mln USD pożyczone tylko po to, by zapłacić Morgan Stanley i innym inwestorom dywidendę. Spółkę odsprzedano menadżerom firmy w 2013 r. Ale wtedy była ona tak zadłużona, że nie było jej stać na inwestycje konieczne by funkcjonować na konkurencyjnym na rynku.

Powyższa historia nie jest ewenementem. Eileen Appelbaum i Rosemary Batt badały sześć innych bankructw amerykańskich sieci supermarketów, które miały miejsce od 2015 r. i okazało się, że wszystkie miały związek z przejęciem ich przez firmy private equity. Sieci supermarketów są idealnym celem do tego typu akcji, ponieważ mają dużo gotówki, są zwykle właścicielami nieruchomości na których są sklepy, i mają niskie zadłużenie.

Tak więc można w krótkim czasie „wycisnąć” z nich dużo pieniędzy. Pod warunkiem, że inwestorzy nie przejmują się co później będzie działo się ze spółkami i ich pracownikami. Ekonomista i były doradca brytyjskiego rządu John Kay zauważył, iż głównym zadanie rynków kapitałowych nie jest już „wkładanie” pieniędzy z firm, jak podają podręczniki ekonomii, ale „wyjmowanie”. Od 2014 r. do 2016 r. amerykańskie firmy wydały równowartość 7 billionów funtów, czyli połowę swoich zysków na akcje skupu własnych akcji. Po co?

Otóż jeżeli jest mniej akcji w obrocie, to ich cena wzrasta. A premier szefów spółek, którzy podejmują te decyzje są często uzależnione od ceny akcji. Tego rodzaju bodźce mogą prowadzić do absurdalnych sytuacji. Taki jak na na przykład wypłacenie 54 mln funtów bonusu szefowi brytyjskiej spółki zajmującej się handlem w internecie Ocado, w sytuacji gdy firma zanotowała 214,5 mln funtów straty. Oczywiście bonus był możliwy, ponieważ zależał od ceny akcji, która w tym czasie wzrosła.

Inny ciekawy sposób na wyciąganie pieniędzy ze spółki pokazali zarządzający firmą outsourcingową Carillion. Zajmowało się ona wykonywaniem usług dla sektora publicznego w Wielkiej Brytanii (m.in. dla szkół, szpitali i wiezień), co w teorii miało być tańsze i bardziej efektywne. Zarządzającym Carillion nie wystarczało wypłacanie inwestorom pieniędzy, które już zarobili. Postanowili od razu wypłacić im także zyski, które być może zarobią w przyszłości(czyli tzw. expected future cash-flows). W efekcie w latach 2012 – 2016 firma wygenerowała 166,4 mln funtów gotówki z działalności operacyjnej, ale wypłaciła inwestorom 371 mln funtów opierając się na „prognozowanych przyszłych wpływach” wycenionych an 669 mln funtów.

Skutek takie postępowania był taki, że firma upadła zwalniając tysiące pracowników i pozostawiając rachunek do zapłacenia dla podatników w wysokości 150 mln funtów. Autorzy zauważają ciekawą zależność. Otóż coraz większa liczba firma spoza sektora finansowego zarabia mniej dzięki produkowaniu dóbr niż za pośrednictwem transakcji finansowych. I tak na przykład w 2003 r. prawie wszystkie zyski General Motors i Ford pochodziły z transakcji leasingu.

W 2000 r. jeden z analityków z Wall Street oszacował iż prawie 40 proc. zysków 500 najlepiej zarabiających firm w USA pochodziło z pożyczania pieniędzy, ryzykownych inwestycji i innych transakcji finansowych, jedną trzecią z transakcji zawierał firmy nie pochodzące z sektora finansów. „Finansizacja” gospodarki rodzi szereg problemów, w tym narastający konflikt między inwestorami i zarządzającymi a pracownikami.

Skoro bowiem pracodawcy nie potrzebują pracowników, by zbijać majątek, to siła przetargowa pracowników radykalnie spada. Coraz trudniej jest im wywalczać dla siebie rozsądne warunki pracy. Autorki podają, iż z analizy wykonanej na podstawie danych z lat 1970-2008 z USA wynika, że im bardziej firma wchodziła w sektor finansowy tym mniejszą część zysków przeznaczała na pensje dla pracowników. Ale pracownicy nie przyglądają się temu bezczynnie.

W 2018 r. najwięcej osób strajkowało w USA od połowy lat 80. Wśród protestujących byli m.in. nauczyciele i pracownicy General Motors. W 2019 r. dziennikarka ekonomiczna Rana Foroohar ogłosiła, że rządy Wall Street osiągnęły swoje apogeum i panowanie finansistów zbliża się do końca. Jej zdaniem wiele osób bardzo się wzbogaciło na transakcjach finansowych, ale w efekcie podobnych możliwości jest coraz mniej.

„Unions Renewed” to krótka(140 stron), ale pełna treści i interesujących faktów publikacja. Wielu osobom może nie odpowiadać, że ma ona mocne przesłanie polityczne („pracownicy walczcie o swoje”). Ale to nie zmienia faktu, iż dotyka ona ciekawego i bardzo na czasie problemu. Zdecydowanie polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.