Czarne łabędzie – nie zawsze, nie wszędzie

Niespodziewanie nasz komentarz w temacie „inflacji czarnych łabędzi” na profilu twitterowym @BlogiBossaPl sprowokował żywe dyskusje i pod samą notką i na innych profilach biorących udział w komentowaniu.

Pokrótce: portal forsal.pl przytoczył wypowiedź jednego z polityków na temat możliwego bankructwa dewelopera chińskiego Evergrande i umieszczenia tego w kategorii zdarzenia typu Czarny Łabędź. Skomentowaliśmy to jako wyjątkowo nieudane porównanie, ponieważ nie spełnia podstawowych warunków, które są przyczynkiem powstawania tego typu niezmiernie wyjątkowych, bardzo rzadki zdarzeń o dużej mocy oddziaływania.

Rozkręciła się więc dyskusja na temat tego, co jest, a co nie jest Czarnym Łabędziem, czyli teorią wysnutą przez N. Taleba i opisaną w jego książce pod tym właśnie tytułem. Chciałbym zwieńczyć ją jednoznacznym wnioskiem, ale nie sposób tego zrobić za pomocą mikro ilości znaków na twitterze.

A ma to spore znaczenie dla naszego środowiska i z kilku powodów warto, by nie zniekształcać owego zjawiska. Choćby dlatego, że poprawne zrozumienie jest kluczem do:

   – możliwości prognozowania pewnych zjawisk,

   – możliwości radzenia sobie z ryzykiem w przypadku silnych wstrząsów rynkowych tego typu,

   – wyrobienia właściwych zdolności poznawczych, wolnych od  systematycznych błędów behawioralnych.

Aby o jakimś zdarzeniu mówić jako o Czarnym Łabędziu, sam Taleb zaproponował 3 kryteria identyfikacji, które musi spełniać:

1. Zdarzenie musi być nieoczekiwane, niespotykane wcześniej i z tego powodu niemożliwe do przewidzenia, jego występowanie jest losowe i leży poza skalą normalnego rozkładu statystycznego, dlatego określa się je jako ‘fat tail’ (gruby ogon). Musi być przy tym zaskoczeniem dla OBSERWATORÓW i UCZESTNIKÓW z tych właśnie powodów.

2. Zdarzenie generuje znaczący efekt, skala jego oddziaływania jest szeroka i donośna.

3. Wyjaśnienie zdarzenie możliwe jest wyłącznie po fakcie, zarówno przez modele jak i przez człowieka. Jednak generuje ono złudzenie, że wcześniej można było je przewidzieć. Jest racjonalizowane po zajściu.

Problemem z Evergrande, jeśli już mówimy o zdarzeniu z zakresu „łabędzia”, jest nie spełnianie powyższych warunków. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w nim żadnego zaskoczenia, rzadkości występowania, niemożliwości przewidzenia, a także (póki co) samego bankructwa i jego wpływu na gospodarkę. Jeśli już, to na razie kwalifikować się może do korporacyjnego bankructwa, a gdyby zasięg był faktycznie donośny – do miana Szarego lub Białego łabędzia, gdzie głównym sprawcą są błędy zarządzających.

O kłopotach firmy wiadomo bowiem od przynajmniej kilkunastu miesięcy, gdy władze chińskie przykręciły śrubę możliwości lewarowania się deweloperów (w sumie dość racjonalne podejście dla stonowania ryzyka). Spółka próbowała je obejść, a od końca zeszłego roku dokonać restrukturyzacji, uzyskać płynność i zdolności operacyjne, ale jak widać z marnym skutkiem. Kilka tygodni temu sprawa stała się na tyle głośna, że przebiła się do mainstreamowych mediów całego świata. Analitycy od lat wieszczą marny koniec tej firmy (opisuje to “The Economist”).

Po wtóre – bankructwa deweloperów nie są żadną nowością, ani rzadkością, tak samo jak cykliczne bańki lub choćby perturbacje na rynkach nieruchomości. Tym bardziej na rynku chińskim, który od lat stoi nieco na głowie, choćby z racji gigantycznych inwestycji stojących pusto od lat i gigantycznego zadłużenia spółek z branży.

I nie jest to kwestia racjonalizowania. Dowody z ostatnich miesięcy łatwo znaleźć na pęczki.

   ***

Wracając jednak do samej kwestii Czarnego Łabędzia: pozornie wszystko już wiadomo po opisaniu tematu w kilku książkach i pracach naukowych i przez samego Taleba i innych naukowców, ale jak wychodzi w praktyce – nic nie jest takie oczywiste na jakie wygląda.

Weźmy choćby najbardziej gorący ostatnio temat kryzysu po pandemii. Nie potrzeba wiele zachodu by za pomocą wyszukiwarki znaleźć szereg artykułów, w których kwestię COVID-19 wiele uznanych osób i serwisów nazywa Czarnym Łabędziem. Tymczasem sam Taleb ze swoim temperamentem daje upust swojej irytacji takim podejściem i wielokrotnie zaprzecza, że pandemia to zdarzenie typu Czarny Łabędź!

Ot choćby pierwszy z brzegu tego dowód – wywiad Taleba dla New Yorkera. Dlaczego takie zaprzeczenie z jego strony? Chodzi mniej więcej o to, o czym sam wspominałem tutaj na początku pandemii we wpisie dotyczącym dokładnie tego tematu, czyli o kwestie rzadkości występowania i możliwości prognozowania.

Taleb wskazuje, że kiedy pandemia wykluwała się dopiero w Chinach, już powstały publiczne ostrzeżenia o zgubnych wpływach jej rozprzestrzeniania. Tymczasem większość rządów bagatelizowała problem, czy wręcz zaprzeczała istnieniu zagrożenie, nie trwały żadne przygotowania. Jak sam mówi Taleb – żałowano drobnych w styczniu, więc trzeba było wydać biliony w czerwcu.

Pytanie więc kto ma rację? Twórca tej teorii Taleb czy kilkunastu zwolenników czarno-łabędziowego opisu pandemii? W takim razie założenia teorii wydają się mieć wąskie gardła.

To zahacza przy tej okazji o kwestię punktu widzenia tego typu zdarzeń z różnych stron, o czym sam Taleb wspomina w książce. Dla indyka ścięcie głowy było zaskoczeniem typu Czarny Łabędź. To znakomita metafora, od której cały koncept wziął początek. Zapomina się jednak przy tym, że dla rzeźnika o żadnych zaskoczeniach łabędziowych nie ma mowy. Atak na WTC był szokiem dla świata, ale już nie tak dużym dla rynków, a żadnym dla  zamachowców.

Dlatego Taleb wprowadza do tej kwestii postać Obserwatora, o którym wielkimi literami pisałem wyżej przy trzecim warunku. Bo to właśnie jego, w pewien sposób jak najbardziej obiektywny punkt widzenia powinien rozstrzygać o istnieniu lub nie Łabędzia. Kto ma być owym Obserwatorem? Pewnie najlepiej sama nauka ze swoim aparatem badawczym.

Obawiam się jednak, że wielu inwestorów nie zgodziłoby się w pewnych miejscach z pojęciami „niemożliwość prognozowania” czy „brak wcześniejszych przykładów” jako wyznaczników nieoczekiwaności zdarzenia i niemożności użycia z tego tytułu tego rodzaju zmiennych w modelach predykcyjnych. O ile bowiem można się zgodzić z tym, że np. Flash Crash z 6 maja 2010 był totalnym zaskoczeniem czarno-łabędziowym dla rynków, nie istniały bowiem wcześniej algorytmy o takich możliwościach, o tyle kwestię np. pęknięcia bańki dot-comowej w 2000 roku uznałbym za nieco bardziej pod tym względem kontrowersyjną.

Być może to właśnie grzech wyjaśniania oczywistości po czasie, ale mógłbym służyć wieloma dowodami, że to nieprawda.

Pamiętam bowiem tamto szaleństwo w latach 1999-2000. Szeroko dzieliliśmy się swoimi spostrzeżeniami publicznie na forach, jeszcze miesiące przed kryzysem. Pukaliśmy się w czoła widząc rajdy cenowe spółek nie tworzących zysków, ale mających internet gdzieś w nazwie. Powalały nas wyssane z palca wyceny. Wiedzieliśmy, że w instytucjach wydaje się zlecenia mocnego kupna i przy tym uskuteczniając sprzedaż akcji albo w prywatnej korespondencji nazywając kupujący tłum idiotami. Dla wielu inwestorów było oczywiste, że to szaleństwo skończy się źle.

Problem w tym, że z oczywistych względów nie mogliśmy wiedzieć, że ostateczna masakra rozleje się szeroko na cały świat i spowoduje taką recesję. A poza tym, cóż – my byliśmy tylko inwestorami amatorami, a historię Łabędzi piszą możni świata finansów. Czyli wszystkie te instytucje, dla których normalnością w takim razie były wszystkie te szaleństwa, jakie się działy ze spółkami internetowymi! A wytłumaczeniem dziś jest to, że przecież wcześniej nie było internetu, nie można więc było go wsadzić jako zmienną do modeli i analiz ryzyka!

Czy jednak ta niedookreśloność z Łabędziami różnych kolorów ma dla nas znaczenie jako inwestorów, którzy na szczęście nie muszą zgadzać się niemożliwościami prognozowania tych zdarzeń przez różne JP Morgany i nie muszą wchodzić w spory dialektyczne o to, czy jest czarny nie jest?

Jeśli pojawiają się sprawy rzeczywiście zaskakujące typu 20-procentowy krach w 1987 czy Flash Crash, to nie mamy żadnych innych możliwości obronnych poza kontrolą ryzyka. Znajomość tych wydarzeń historycznych powinno tylko w tym zarządzaniu pomagać.

Jeśli jednak widzimy szaleństwa na rynkach, które umykają modelom instytucji, biorących zresztą czynny udział w podsycaniu tych szaleństw, to na szczęście nie musimy się w teorie o niemożliwości przewidzenia wpisywać.

Dla kupujących mieszkania u Evergrande ewentualne bankructwo będzie bardzo czarnym łabędziem i wielu z nich mogło sobie nie zdawać sprawy z kondycji dewelopera i jego ryzykownych pomysłów. Ale jeśli największe banki świata pożyczają 20 mld USD firmie, której biznes plan ledwo zapina się na agrafki i z tego tytułu świat miałby ponownie ucierpieć finansowo, to znaczy, że żadne teorie o żadnego koloru łabędziach nie zdają w praktyce egzaminu.

Róbmy swoje.

P.S. Trzeba wziąć pod uwagę, że ewentualnego Łabędzia mogły sprowokować władze chińskie. Wiele mówi się, że to kolejny element układanki, za pomocą której partia chce utrzeć nosa wielkiemu biznesowi.

P.S.2 Niedawno na twitterze pisaliśmy o wyjątkowo rzadkim zdarzeniu pojawienia się żywego czarnego łabędzia na placu Tiananmen w Pekinie. Dla Chińczyków to 100% omen uprzedzający coś niedobrego. Evergrande? Chyba jednak nie… W tradycji chińskiej bardziej łączy się to ze … zmianą władzy.

źródło zdjęcia: kadr z filmu na youtube

—kat—

 

5 Komentarzy

  1. Tu de mun

    Zmiana władzy w ChRL? Nie do pomyślenia! Nigdy się to nie zdarzyło w trakcie ostatnich kilku tysięcy lat trwania imperium.

    1. Grabek

      To Mao pochodził z jakieś dynastii cesarskiej ?

  2. Grabek

    La Palma-Wulkan-Tsunami To może być Czarny Anioł a nie jakiś tam łabądek. A propos czarnych łabędzi to w starym Zoo w Poznaniu mieszka taki od wielu lat. Piękny ( czarne łabędzie pochodzą z Nowej Zelandii – to jest tam

  3. Artur

    Ostatecznie o tym czy coś stanie się dla rynków czarnym łabędziem decyduje otoczenie, w którym wystąpi. Gdyby Lehman Brothers zbankrutował kilka lat wcześniej, kiedy nie było jeszcze bańki hipotecznej nikt by już nie pamiętał, że był taki bank. Gdyby politycy zareagowali na sytuację w Wuhan w grudniu 2019 to być może nie trzeba byłoby zamykać gospodarek (nawiasem mówiąc widzę spore podobieństwo do obecnego zachowania wobec problemu inflacji).

  4. Grabek

    I po czarnych łabędziach 😍
    Cytat:
    Głód w Korei Północnej. Czarne łabędzie hodowane na mięso
    Z powodu wyniszczającego kryzysu żywnościowego władze Korei Północnej zdecydowały, że czarne łabędzie, dotychczas traktowane jako ptaki ozdobne, będą hodowane na mięso.

Pozostaw odpowiedź Tu de mun Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.