W poprzednim wpisie przedstawiłem prostą ale kontrowersyjną strategię na radzenie sobie z rynkową zmiennością, zwłaszcza z krótkoterminowym szumem. Chodzi o zmniejszenie aktywności inwestycyjnej rozumianej jako częstość sprawdzania i kontrolowania wyników portfela.

Z mojego punktu widzenia tego rodzaju metoda to przykład mentalnego triku, który może ułatwić inwestorowi radzenie sobie z inwestycyjnymi wyzwaniami. W tym przypadku mechanizm działania jest prosty: im mniejsza będzie aktywność tym mniejsza będzie ekspozycja inwestora na rynkowy szum a tym samym presja na dokonywanie decyzji pod wpływem tego szumu.

Istnieje wiele tego rodzaju trików mentalnych, które mogą pomóc inwestorowi radzić sobie ze sprawiającymi mu trudność aspektami inwestowania. Część z tych sposobów można uznać za rodzaj księgowania umysłowego albo psychologicznego mechanizmu kompartmentalizacji (szufladkowania). Proszę zauważyć, że nie używam tutaj księgowania umysłowego w znaczeniu nadanym mu przez finanse behawioralne, które traktują je jako rodzaj błędu prowadzącego do nieracjonalnych decyzji.

W swojej istocie mentalne księgowanie sprowadza się do tego, że inaczej traktuje się rzecz, pieniądze, która z konwencjonalnego punktu widzenia powinna być zawsze taka sama. Tysiąc złotych to tysiąc złotych. Strata albo zysk w wysokości tysiąca złotych „powinna wywoływać” te same konsekwencje emocjonalne.

Księgowanie mentalne czy swego rodzaju kompartmentalizacja ma sprawić by na przykład obsunięcie pozycji w pewnej wysokości tworzyło mniejszą presję emocjonalną na inwestorze niż w normalnej sytuacji, bez użycia triku mentalnego. Jest to więc pewien sposób samooszukiwania się, tworzenia alternatywnej rzeczywistości. W tym kontekście należy więc pamiętać o zagrożeniach związanych z używaniem takich metod: są one sensowne i pożyteczne tylko jeśli pomagają inwestorowi przezwyciężyć inwestycyjne słabości, na przykład silną awersję do obsunięć powodującą zbyt szybkie wychodzenie na korektach z zyskownych pozycji. Tego samego rodzaju mechanizmy mogą okazać się destrukcyjne jeśli na przykład używane są do ukrywania błędów inwestycyjnych albo łagodzenia bólu emocjonalnego związanego z używaniem nieefektywnej strategii.

Jak to wygląda w praktyce? Ostatnio jeden z inwestorów podał w mediach społecznościowych przykład takiego podejścia. Sprowadza się ono do tego, że mocno zyskowną pozycję redukuje się w ten sposób by inwestor „odzyskał” początkowy kapitał, „zaksięgował” jakiś zysk i zostawił sobie część tej pozycji w portfelu. Wyobraźmy sobie 10 000 akcji Art Games Studio kupione za 2,1 zł za 21 tysięcy złotych (to cena wczorajszego otwarcia)). Inwestor sprzedaje 7000 akcji po 4,5 zł (to cena dzisiejszego otwarcia. Inkasuje 31,5 tysięcy złotych (pomijam prowizje). W mentalnym księgowaniu ma więc „zaksięgowane” 10,5 tysiąca zysku na pozycji i 3 tysiące akcji z reszty pozycji. W mentalnym księgowaniu może uznać tę zredukowaną pozycję jako ekstra pozycję, darmowe akcje. Odzyskał już kapitał z początkowej inwestycji, zainkasował bardzo przyzwoity zysk. Może sobie przyjąć, że całkowity koszt tej pozostałej pozycji to zero złotych co oznacza, że nie może na niej stracić i może tolerować jakiekolwiek obsunięcia.

Z konwencjonalnego punktu widzenia pozostawiona część pozycji jest taką samą częścią portfela jak każda inna pozycja a obsunięcia na tej pozycji są jak obsunięcia na każdej innej pozycji w portfelu (dlatego inwestorzy pragnący stworzyć bardziej wiarygodną fałszywą rzeczywistość mogą przenieść tę pozycję na inny rachunek inwestycyjny) ale mentalne księgowanie pozwala traktować tę pozycję inaczej niż resztę portfela i drastycznie zwiększyć dla niej tolerancję na obsunięcia.

Czy to ma jakikolwiek sens? To zależy od inwestora. Jeśli taki mentalny trik pozwala inwestorowi na zdobywanie możliwie trwałej ekspozycji na rosnące spółki z dużym potencjałem oraz na ponadprzeciętną tolerancję na obsunięcia na kursach akcji tych spółek to można założyć, że stosowanie tego podejścia będzie korzystne dla długoterminowych wyników inwestycyjnych. Z analizy super-zwycięskich spółek (jak Amazon czy CD Projekt) wiemy, że akcje tych spółek zaliczały bolesne kilkudziesięcioprocentowe obsunięcia i tylko inwestorzy, którzy utrzymali akcje w czasie tych bolesnych korekt mogli skorzystać z czterocyfrowych, długoterminowych stóp zwrotu z tych akcji.

Najbardziej oczywistym i rozpowszechnionym przykładem księgowania mentalnego czy szufladkowania jest stosowanie kilku portfeli inwestycyjnych, z różnymi regułami, z różnym podejściem do zarządzania ryzykiem, z różnym limitem strat lub obsunięć na poszczególnych pozycjach. Przede wszystkim podział na właściwy portfel inwestycyjny i portfel spekulacyjny zwany portfelem FOMO albo portfelem z funny money. Tego rodzaju podejście jest w erze FOMO (strachu przez pozostaniem na peronie) i gorączek inwestycyjnych jest popularną radą na blogach inwestycyjnych.

Z konwencjonalnego punktu widzenia pieniądze we właściwym portfelu i pieniądze w portfelu spekulacyjnym są takie same, zrealizowany zysk lub zrealizowana strata mają takie same konsekwencje finansowe lub emocjonalne. W praktyce sam fakt arbitralnego rozdzielenia portfeli inwestycyjnych pozwala wielu inwestorom zupełnie inaczej podchodzić do strat i obsunięć w poszczególnych portfelach.

Wszystkim inwestorom lub komentatorom skłonnym wyszydzać ideę mentalnego księgowania poszczególnych pozycji (z reguły w celu zwiększenia tolerancji na obsunięcia) polecam pod rozwagę fakt, że jest oparta na tym samym mechanizmie co mentalne księgowanie portfela właściwego i portfela do zabawy.

Wspominałem już, że od kilku lat mój portfel kryptowalutowy jest mentalnie kompletnie oddzielony od portfela akcyjnego. Wspominałem także, że o ile w portfelu akcyjnym stosuje aktywne inwestowanie (w gruncie rzeczy trading oparty o wydarzenia) to portfel kryptowalutowy ma charakter pasywny i bywają kilkutygodniowe okresy, w których nie mam wiedzy o jego aktualnej wartości. Myślę, że przy typowej dla kryptowalut zmienności i mojej patologicznie niewielkiej tolerancji na obsunięcia takie podejście pozwala mi zachowywać ekspozycję na ten segment rynku finansowego.

Myślę, że inwestorzy powinni być otwarci na wynikające z mentalnego księgowania triki, które potencjalnie mogą im pomóc zneutralizować inwestycyjne słabości. Interesującym pomysłem może być wykorzystywanie w tym celu rachunków IKE/IKZE. Mogę one służyć testowaniu alternatywnych podejść inwestycyjnych. Np. inwestorzy zajmujący się tradingiem mogą wykorzystać rachunek IKE/IKZE do próbnego budowania długoterminowych portfeli inwestycyjnych w sposób, który nie będzie w krótkim terminie zaburzał wyników właściwego portfela.

3 Komentarzy

  1. Wojtek

    używanie IKE/IKZE jako pola do testowania strategii (zwłaszcza niepewnych) to fatalny pomysł, bo w przypadku ich wyzerowania lub bardzo dużego obsunięcia nie da się ich po prostu uzupełnić (ustawodawca to limituje). W ten sposób można sobie mocno osłabić ten filar zabezpieczenia emerytalnego. Ktos kiedys (może własnie Bossa) publikował dane, że rachunki IKE/IKZE są "nieruchawe" i zalega na nich dużo gotówki. Rozumiem że to pomysł na ich rozruszanie, ale to naprawdę nie jest w interesie klientów. pozdrawiam serdecznie!

    1. trystero (Post autora)

      @ Wojtek

      Nie było czegoś takiego jak pomysł na rozruszanie IKE/IKZE.

      Końcówka tekstu zawiera trochę osobistych przykładów (jak portfel krypto) i ideę, że traderzy mogą spróbować użyć IKE/IKZE do sprawdzenia długoterminowych strategii (z dużo większym horyzontem inwestycyjnym, z większą tolerancją na obsunięcia). Nie chodziło więc o robienie jakiś ryzykownych rzeczy zerujących potencjalnie rachunek.

      Przyznaję jednak rację, że kluczową zaletą IKE/IKZE jest tarcza podatkowa i to co tam robimy powinno w jak największym stopniu eksploatować tę zaletę.

  2. Wojtek

    Dziękuję za odpowiedź, w takim razie przepraszam za niesłuszną insynuację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.