Trader – ekspert w wielu wymiarach

Prowokujące pytanie na rozgrzewkę:

Czy łatwiej zostać profesjonalnym:

   a/ chirurgiem

   b/ pilotem F-16

   c/ traderem giełdowym ?

Podejrzewam, że statystyka pokazałaby, iż odpowiedź c/ wygrywa zdecydowanie. Sprawdziłem to na małej próbce znajomych, choć nie wiem czy można ją tak prosto ekstrapolować na ewentualne odpowiedzi w populacji inwestorów, która ten tekst czyta.

Ale zapytajcie o to samo pilota czy chirurga, którzy próbowali aktywnie coś na giełdzie ugrać, a być może rozkład ich odpowiedzi będzie całkiem inny. Nie bez powodu pewnie istnieje takie przekonanie w naszej branży w USA, że to dentyści są najlepszymi dawcami kapitału na giełdzie.

Nie mówię już o tym, by dodać do powyższego pytania przymiotnik „skuteczny”. Jak bowiem to w miarę obiektywnie zmierzyć we wszystkich przypadkach?

Chirurg wie zapewne, jaką procedurę zastosować w niemal każdym przypadku u chorego pacjenta, ale jeśli np. 10% pacjentów umiera mu na stole, to czy jest skuteczny w swoim fachu? Czy może –  od którego pułapu zaczyna się tutaj obiektywna skuteczność?

Dużo prościej byłoby z pilotami, bo to ci, którzy potrafią lądować tyle samo razy co startować. Ale pilot F-16 jest powołany do innych zadań – unicestwienia wroga z powietrza w razie konfliktu. Czy jeśli taki pilot ginie w pierwszym bojowym locie bez zrobienia krzywdy wrogowi, to czy można powiedzieć o nim „skuteczny”?

W przypadku tradera jest to chyba prostsze, bo bardziej wymierne. Zarabiasz? Jesteś skuteczny. A co jeśli zarabiam załóżmy 3% rocznie, a gdybym wszystko włożył w obligacje i bony to zarabiałbym 5% rocznie – nadal zasługuję na miano skutecznego? W końcu trader musi umieć poprawnie ocenić i wykorzystać wszystkie możliwości maksymalizacji zysku.

O łatwości wykonywanych zawodów, czy ogólnie przedsięwzięć nastawionych na określony wynik, w umysłach oceniających je przesądzają przede wszystkim:

  • ilość wiedzy, którą trzeba przyswoić,
  • dostęp do zawodu,
  • wrodzone i nabywane w procesie nauki umiejętności oraz kompetencje,
  • a wreszcie długość i jakość praktyki. 

Z tego powodu trader stoi tutaj już na starcie na przegranej pozycji w opinii ludzi z zewnątrz.

Cóż to bowiem za trudność kupić tanio sprzedać drogo? Małpa to potrafiłaby, nie mówiąc już, jak skutecznie w eksperymentach wybiera spółki – trafniej od analityków! Dostęp do wiedzy o tradingu jest obfity i dostępny bez wstawania z fotela. Poziom wejścia niski, wystarczy kilka złotych i smartfon. Praktyka? Żaden problem! Po tygodniu intensywnego szkolenia można zostać ekspertem (i to bez żartów piszę).

To w czym problem?

No właśnie.

Czy w tym układzie dobry ekonomista, inżynier, matematyk, programista nie powinni już z racji posiadanej pokrewnej wiedzy i umiejętności być doskonałymi traderami na starcie? Okazuje się, że i to nie takie proste.

Ja znam z kolei górnika, który wyśmienicie traduje po tym, jak eksmitowali go z zamykanej kopalni. Nie ma za sobą szkół i uniwersytetów. Zna jedynie doskonale obsługę górniczego kombajnu i kilka trików jak przeżyć na przodku.

Te powyższe paradoksy prowadzą do jednego wniosku:

Trader jako zawód, pasja, dodatkowe zajęcie, czy cokolwiek, wymaga w takim razie nie tyle wysokiego poziomu wiedzy ogólnej czy specjalistycznej, lecz umiejętności i kompetencji innego rodzaju.

Jednak to nie konkretnie nimi chciałem się w tym wpisie zająć, bo to spory materiał, który zbieram na kolejną, dłuższą okazję. Ale pozostaniemy bardzo blisko tego tematu.

Przeglądając fintwitter trafiłem na dyskusję, która mnie zainspirowała do spojrzenia na przedsięwzięcie zwane trading (lub aktywne inwestowanie) od strony różnych … profesji. I okazuje się po głębszej analizie, że trader to tak naprawdę konglomerat kilku zawodów, jedna z bardziej wymagających profesji. To niemal sztab wielu specjalistów w jednym pokoju. Zajęcie dużo bardziej wszechstronniejsze niż może się wydawać, ale z pozoru nie wyglądające w ten sposób i w żadnym razie nie postrzegane tak przez społeczeństwo.

Nie wierzycie? Sprawdźcie poniżej. Pokażę to wraz z kilkoma przykładami i wskazówkami, które mogą być przydatne bez konieczności robienia specjalizacji w każdym z wymienionych zawodów, które składają się na obraz tradera.

To do dzieła i zaczynamy od:

     1. Przedsiębiorca/biznesmen

 

Istnieje nawet stosowne określenie porównawcze w języku angielskim:

   „Trading as a business”

Jest też dostępna w sieci książka pod tym tytułem, i choć nie do samego końca odpowiada temu, czego można by się spodziewać po tytule, to ujmuje istotę problemu:

Lata świetlne temu dodawano ją do traderskiego software za darmo, mogłem więc przeczytać ją u progu „kariery”. Dziś zszokowała mniej jej cena w Amazon – 42$! A może adekwatna do trudności tej profesji?

Bez trudu znajdziecie też kilka innych książek z podobną frazą w tytule i jeszcze droższych -> tutaj i tutaj choćby.

Trading jest rodzajem biznesu z uwagi na konieczność spełnienia kilku warunków, które odpowiadają dokładnie temu, co jest swoiste dla prowadzenia zyskownej działalności gospodarczej z prawdziwego zdarzenia. Ani pilot ani chirurg czy górnik nie muszą się o to martwić.

A chodzi o przede wszystkim:

  • konieczność znalezienia własnej niszy, w której uda się wymyślić i sprzedać wybrany towar czy usługę (czyli odpowiednio – znalezienie odpowiedniego rynku i wypracowanie metody inwestycyjnej, która działa),
  • zdobycie przewagi – cenowej, konkurencyjnej, jakościowej, dowolnej zresztą, która pozwoli osiągnąć nadwyżkę przychodów nad kosztami (czyli posiadanie przewagi, a więc osiągnięcie pozytywnej wartości oczekiwane przez konsekwentną realizacja stosownej strategii, metody),
  •  know-how (czyli dbanie o aktualizację wiedzy),
  •  działanie w warunkach silnej konkurencji rynkowej (szczególnie na rynku gdzie mamy grę  o sumie zero),
  • nieustanne podejmowanie ryzyka na własny rachunek, w tym uniknięcie bankructwa lub odbudowanie się po nim
  • konieczność prowadzenia księgowości (przynajmniej raz w roku PITy, o ile trader działa jako osoba fizyczna, a nie firma),
  • zarządzanie problemami i kryzysami, które co rusz się pojawiają w wielu aspektach,
  • nieustanna adaptacja do zmian w prawie, otoczeniu,
  • podejmowanie trudnych decyzji  w warunkach permanentnej niepewności,
  • utrzymanie minimalnej jakości stosowanych narzędzi, dotrzymanie kroku postępowi.

W dużej mierze oba zawody są wymienne, doświadczenia z jednego pozwolą łatwiej działać w drugim. W dużej mierze, nie oznacza w pełni. Zdobycie przewagi w biznesie jest mimo wszystko prostsze, szczególnie dziś, gdy wystarczy choćby otworzyć sklep w internecie. Nie gwarantuje sukcesu, ale gwarantuje zdobycie pewnych umiejętności wskazanych wyżej.

Ale nie każdy biznesmen odnajdzie się łatwo w tradingu! Głównie dlatego, że wymagane są dodatkowe umiejętności, o których w dalszej części. A bywa i tak, że biznesmen, który osiągnął sukces, jest przekonany, że w tradingu poradzi sobie z łatwością za pomocą podobnych metod, które zna jak własną kieszeń. To może być zgubne, o czym może świadczyć ta historia sprzed lat, w której przedsiębiorca doprowadza firmę do bankructwa przegrywając ponoć 8 mln na forexie:

https://blogi.bossa.pl/2012/12/20/ryzykowny-forex-pytania-problemowe-dla-dziennikarzy/   

Można jednak założyć, że biznesmenowi będzie łatwiej w inwestowaniu, nieco trudniej w tradingu, o ile jednak przyswoi sobie pewne różnice i dodatkowe warunki, które musi spełnić, gdy spojrzy dalej poza własny nos. Jest duża szansa, że będzie mu łatwiej pod pewnym kątem niż innym zawodom.

Jeśli trader chce zdobyć szlify biznesmena, które przydadzą się w tradingu, wystarczy, że założy sklep sieciowy z minimalnym wkładem. Niech spróbuje sprzedać cokolwiek, byle zdobyć owe szlify. To umiejętność, która przyda się na całe życie.

Spróbuj jednak jako trader zawieść w jednym z punktów, które wyżej przypisałem biznesmenom, a leżysz!

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.