Metody się nie zmieniają

Tydzień temu przedstawiłem jedną z transportowych manii akcyjnych z XIX wieku: brytyjską gorączkę spekulacyjną na akcjach rowerowych.

Rezultatem rowerowej manii spekulacyjnej był nie tylko wzrost kursów notowanych na giełdzie spółek rowerowych ale także fala spółek rowerowych, które zwróciły się po pieniądze inwestorów. W 1896 roku spółki z szeroko rozumianej branży rowerowej pozyskały około jednej ósmej kapitału pozyskanego od inwestorów przez wszystkie brytyjskie firmy w tym roku. Wykres poniżej pokazuje łączną kapitalizację wszystkich notowanych na giełdzie spółek rowerowych w Wielkiej Brytanii w najgorętszym okresie bańki rowerowej w ostatniej dekadzie XIX wieku. Wykres pochodzi z artykułu Williama Quinna Technological revolutions and speculative finance: evidence from the British Bicycle Mania:

Za William Quinn

Tydzień temu zauważyłem także, że zapoznanie się z mechanizmami, które towarzyszyły formowaniu się bańki rowerowej może przypomnieć inwestorom, że pod wieloma względami na rynkach akcyjnych dzieje się niewiele nowego od dziesiątków a nawet setek lat.

William Quinn i John Turner, autorzy książki Boom and Bust: A Global History of Financial Bubbles twierdzą, że kluczową rolę w powstaniu manii rowerowej odegrał zamożny finansista z Birmingham – Ernest Terah Hooley. Najpierw przejął on znaną na rynku spółkę Pneumatic Tire Company (dysponującą patentem na produkcję cenionych opon Dunlopa). Hooley zapłacił za spółkę dziesięciokrotność jej kapitału akcyjnego a akcjonariusze otrzymali znaczną premię wobec ceny rynkowej. Potrzebne 3 mln funtów Hooley pożyczył co pozwala traktować tę transakcję jak wykup lewarowany. Transakcja miała miejsce w kwietniu 1896 roku.

W maju 1896 roku Dunlop Company, powstała z połączenia przejętej kilka tygodni wcześniej Pneumatic Tire Company i kilku patentów kupionych od niewielkich zakładów rowerowych wyemitowała akcje o wartości 5 mln funtów. Mogłoby się wydawać, że Hooley łatwo i szybko zarobił około 2 mln funtów (wartość dodatkowych patentów była niewielka) ale finansista utrzymywał w sądzie upadłościowym, że jego zysk na tej transakcji wyniósł między 0,1 a 0,2 mln funtów. Różnica to wg. Hooleya koszt kampanii marketingowej.

Transakcja Hooleya miała istotny wpływ na formowanie się bańki spekulacyjnej z dwóch powodów. Podniosła ceny akcji spółek rowerowych już notowanych na giełdzie bo inwestorzy oczekiwali kolejnych tego rodzaju transakcji. Stworzyła także model działania dla innych finansistów: przejęcie fabryk rowerowych (najlepiej tych małych, lokalnych, prywatnych bo można je było kupić dużo taniej niż rowerowe spółki giełdowe), połączenie ich i „przepakowanie” w nową firmę, sprzedaż akcji nowej perspektywicznej spółki rowerowej inwestorom i rozpoczęcie notowań na rynku giełdowym.

W efekcie liczba spółek z branży rowerowej pozyskujących finansowanie przez emisje akcji zwiększyła się z 34 w pierwszym kwartale 1896 roku do 156 w pierwszym kwartale 1897 roku. Quinn i Turner piszą o przepisie na finansowy sukces w czasie brytyjskiej manii rowerowej:

  • kup mały zakład rowerowy
  • opublikuj prospekt emisyjny pełen nierealistycznych obietnic
  • zapłać mediom i wpływowym osobom by promowały emisję akcji wśród „inwestycyjnej ulicy”

Quinn i Turner podkreślają, że gigantyczne (czasem 10-krotne) różnice pomiędzy kwotami, które płacono za małe prywatne zakłady z branży rowerowej a wycenami tych samych firm (z chwytliwą nazwą i wielkim planami na podbój szybko rosnącego rynku rowerowego) wyróżniały manię rowerową na tle pozostałej części rynku akcyjnego. Wspomniane różnice czasem tłumaczono wartością pozyskanych patentów albo innych aktywów niematerialnych. Warto też zauważyć, że okres pomiędzy przejęciem „starych” zakładów a zaoferowaniem „nowej” spółki inwestorom był bardzo krótki i często można go było mierzyć tygodniami.

W finansowym sukcesie kluczową rolę odgrywała dobrze zaplanowana i przeprowadzona akcja marketingowa, która miała przekonać „inwestycyjną ulicę” by zapłaciła za spółkę kilka razy więcej niż dosłownie kilka tygodni temu zapłacili za nią kontrolujący ją finansiści. Czasem stosowano wymyślne machinacje: na przykład zakładano firmę, która składała zamówienie na dużą liczbę rowerów w spółce, która przeprowadzała ofertę a następnie podkreślano ten fakt w prospekcie emisyjnym i materiałach marketingowych. Zdarzało się też „domykanie” emisji przez podstawioną firmę a następnie upłynnianie takich akcji (po zakończonej sukcesem emisji) na rynku wtórnym ale jeszcze przed giełdowym debiutem.

Podstawą skutecznej akcji marketingowej były jednak „opłacone” media i ludzie, których moglibyśmy nazwać influencerami. Kontrolujący spółkę finansiści opłacali w mediach pozytywne artykuły o spółce, płacili także by gazety nie publikowały negatywnych informacji. Co ciekawe oferowano też redakcjom opcje na akcje tak by istniała bezpośrednia motywacja do tego by maksymalnie „napompować” kurs spółki na debiucie. Pod koniec XIX wieku influencerami byli „poważani dżentelmeni”. Z historii przekrętów finansowych z tego okresu można wywnioskować, że dobrze w tej roli sprawdzali się arystokraci albo byli emerytowani oficerowie, najlepiej z reputacją bohaterów wojennych.

Warto zwrócić uwagę na inne „zagranie” z okresu manii rowerowej. W prospektach emisyjnych i materiałach promocyjnych używano gazetowych historii inwestorów, którzy sporo zarobili na poprzednich emisjach spółek rowerowych. Quinn i Turner podają, że jeden z prospektów zaczynał się od opisanej w gazecie historii spekulanta, który zamienił 0,75 funta w 345 funtów. Takie historie na rozgorączkowanym rynku na pewno się zdarzały (choć było ich zapewne mało) i stanowiły skuteczny lep przyciągający inwestorów marzących o podobnie spektakularnych zyskach.

Okazuje się, że na rynku finansowym relatywnie łatwo można sprzedać „inwestycyjnej ulicy” spółkę, którą samemu kilka tygodni wcześniej kupiło się kilka czy kilkanaście razy taniej nawet jeśli nie zaszły żadne fundamentalne zmiany ani w spółce (bo takimi nie jest nadanie ładnie brzmiącej nazwy i ogłoszenie prac nad ambitnym projektem). Potrzebna jest do tego modna branża, najlepiej ze znanymi „inwestycyjnej ulicy” historiami sukcesu rozpalającymi wyobraźnię o czterocyfrowych stopach zwrotu. Konieczna jest także dobra akcja marketingowa: z udziałem przychylnych mediów i influencerów – na przykład ludzi z doświadczeniem z branży, których obecność we władzach spółki daje jej legitymację i sugeruje „profesjonalizm”.

Zarabiano w ten sposób pieniądze pod koniec XIX wieku w Anglii dzięki modzie na rowery i wierze w olbrzymi potencjał tego segmentu. Ten schemat powtarzał się w kolejnych dekadach i naprawdę trudno dostrzec fundamentalne zmiany, które miałyby sprawić, że kiedyś straci swoją skuteczność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.