Tytuł dzisiejszego tekstu nie nawiązuje do gry polskich drużyn piłkarskich w europejskich pucharach. Nawiązuje do wykresów najgorętszych giełdowych spółek.

Żal (angielski regret) to jedno z najważniejszych i najbardziej zdradliwych uczuć w inwestycyjnej psychologii. W dużym uproszczeniu oznacza mieszankę frustracji, złości, gniewu i rozgoryczenia, które pojawia się gdy obserwujemy negatywne skutki podjętej decyzji, którą co warto podkreślić może być także decyzja o braku działań.

Przeczytałem niedawno, że inwestowanie i trading to wyjątkowo frustrujące zajęcia ponieważ pozwalają na bezpośrednie obserwowanie historii alternatywnych czyli na przykład tego co by się działo gdybyśmy zdecydowali się kupić Biomed Lublin na marcowej przecenie. W większości dziedzin życia ten sygnał ze scenariusza alternatywnego jest mniej wyraźny, musimy włożyć pewien wysiłek w analizowanie go. W przypadku rynków finansowych scenariusze alternatywne mamy nieustannie przed oczami za każdym razem gdy obserwujemy notowania.

Myślę, że niewielu jest inwestorów aktywnych na polskiej giełdzie, którzy potrafią oglądać takie wykresy jak poniższy bez poczucia żalu wynikającego z tego, że „nie załapali się” na „podwójnego tenbaggera zrobionego w miesiąc” czyli ponad 2000% wzrostu w miesiąc:

Oczywiście ten wykres wygląda teraz zupełnie inaczej. Specjalnie „uciąłem” go w szczycie notowań. Od lokalnego szczytu zanurkował już o 80%. Co więcej ten ruch także rozegrał się błyskawicznie: w 11 sesji giełdowych.

Użyłem dwóch wykresów by podkreślić, że uczucie żalu może być bardzo silne zarówno wtedy gdy obserwujemy wzrost cen akcji spółki, której nie mamy w portfelu jak i wtedy gdy obserwujemy spadek cen akcji spółki, którą w portfelu posiadamy. Co więcej w obydwu tych przypadkach w kontekście wymuszanych przez żal postaw może zachodzić spora różnica: w tym pierwszym przypadku żal będzie wymuszał działanie, w tym drugim przypadku będzie wymuszał czekanie.

Jeśli weźmiemy pod uwagę to co dzieje się od kilku dni na „covidowych grznkach” (określenie analityków DM BDM) i całym rynku NewConnect to powinniśmy zwrócić uwagę na ten drugi aspekt: jak żal wpływa na podejście do straty na pozycji. Ja chciałbym się skupić na pierwszym scenariuszu: żalu wynikającym z przegapienia czegoś co okazało się wielką okazją inwestycyjną.

Możemy sobie wyobrazić wiele przykładów takiej sytuacji:

  • inwestor nie ma super-gorącej spółki w portfelu (a na dodatek media społecznościowe pełne są ludzi, którzy tę spółkę w portfelu mają)
  • inwestor zrealizował zysk na rozgrzanej spółce a jej kurs dalej błyskawicznie pnie się w górę
  • inwestor sprzedał rozgrzaną spółkę na gwałtownej korekcie a kurs błyskawicznie odrobił stratę
  • inwestor ma ekspozycję na inne sektory niż branża, na którą zapanowała silna inwestycyjna moda (np. nie ma „covidowych grzanek” w portfelu)

W każdym z tych scenariuszy inwestor może zmagać się z uczuciem żalu: frustracji, złości, rozgoryczenia wynikającego z tego, że jego decyzja pozbawiła go ekspozycji na świetnie spisujące się aktywa. Te uczucia mogą skłonić inwestora do otwarcia lub odnowienia pozycji bo emocjonalna presja generowana przez żal stanie się w końcu nie do zniesienia.

Problem polega na tym, że żal nie jest żadnym sygnałem inwestycyjnym. Stan naszych uczuć względem danego waloru absolutnie nic nie mówi o wartości fundamentalnej czy sile i trwałości trendu. Dla rynku nie ma znaczenia jak bardzo jesteśmy sfrustrowani tym, że nie mamy danej spółki w portfelu.

Pod tym względem podejmowanie decyzji inwestycyjnych pod wpływem żalu i innych osobistych uczuć jest dużo bardziej niebezpieczne od używania intuicji. Jeśli rozważamy giełdę w modelu konkursu piękności Keynesa, w którym naszym celem jest zgadnięcie jakie spółki ogół inwestorów „uzna za najpiękniejsze” to możemy sobie wyobrazić używanie intuicji w celu wybrania tych spółek. Używanie jako sygnału inwestycyjnego naszych własnych uczuć stoi w sprzeczności z powyższą ideą.

Co więcej, z reguły żal wystawia inwestorów na ekstrema. Inwestorzy nie są rozgoryczeni gdy spółka pójdzie 10% do góry. Gdy urośnie 200% to frustracja spowodowana brakiem spółki w portfelu może już kiełkować. Gdy inwestorzy pozwalają żalowi sterować decyzjami inwestycyjnymi to narażają się na przysłowiowe kupowanie na szczytach i sprzedawanie na dołkach. Towarzyszący im sentyment rynkowy może sprawić, że to właśnie w tych punktach żal osiągnie ekstremalny poziom i skłoni inwestora do decyzji wynikającej z chęci uwolnienia się od tego uczucia.

Najlepszym antidotum na negatywne skutki bycia sterowanym przez inwestycyjny żal jest posiadanie przemyślanego planu inwestycyjnego. Gdy posiadamy całościową strategię inwestycyjną to wszystkie decyzje (także te o niekupowaniu danych akcji) rozważamy w kontekście reguł tej strategii inwestycyjnej. Zmniejsza to ryzyko, że będziemy sfrustrowani czy rozgoryczeni z powodu każdej rozgrzanej spółki, której nie mamy w portfelu i za każdym razem będziemy walczyć z przemożną chęcią dokupienia jej do portfela.

Jeśli inwestorzy nie mają kompletnej strategii inwestycyjnej albo jeśli mimo jej posiadania zmagają się z uczuciem frustracji za każdym razem gdy na lokalnym rynku pojawia się rozgrzany segment, na który nie mają dużej ekspozycji to inwestycyjne decyzje prowokowane przez uczucie żalu będą stanowić zagrożenie dla ich wyników inwestycyjnych. Być może przydatna będzie w tej sytuacji idea spekulacyjnego sub-portfela i zajmowanie mikro-pozycji na przyciągających uwagę inwestorów spółkach: wystarczających by oszukać umysł i zneutralizować uczucie  żalu ale jednocześnie na tyle małych by nie poczyniły dotkliwych strat w portfelu. Nie jest to z całą pewnością idealne rozwiązane ale może się okazać lepsze niż czekanie aż narastająca frustracja wepchnie inwestora w rozgrzaną spółkę w pobliżu szczytu notowań.

1 Komentarz

  1. Simon

    Pełna zgoda mikro pozycja to dobre lekarstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.