Jednym ze sposobów poszukiwania schematów i wzorów na wykresach jest ich zwykła obserwacja. Zanim zresztą nastąpiła epoka komputerów i oprogramowania, które było w stanie wychwytywać wzory i formacje według zaprogramowanych wcześniej reguł, tak właśnie wyglądała analiza.

Mieliśmy więc do czynienia z bardzo uznaniową, subiektywną metodą oceny tego, co widoczne jest na wykresie. Tam gdzie jeden analityk widział trójkąt, inny mógł widzieć prostokąt, a jeszcze inny nic. Formacje podwójnego szczytu pierwotnie określające zmiany długoterminowego trendu, zaczęły być wyszukiwane w coraz mniejszych interwałach, aż do pięciu punktów na wykresach intra, gdzie literę „M” lub „W” można znaleźć dosłownie co chwilę.

Innym wariantem tej analizy jest poszukiwanie na wykresach cen oraz wskaźników np. dywergencji, czyli rozbieżności między zachowaniem się wykresu podstawowego i wykresu wskaźnika. Spójrzmy n przykład na poniższy wykres tygodniowego indeksu WIG i wskaźnika RSI.

Zaznaczony obszar to klasyczna dywergencja – coraz wyższym szczytom indeksu, nie towarzyszą szczyty wskaźnika. To teoretycznie zapowiada osłabienie. Pozostawmy na boku fakt, że szczyty są cztery i całość trwa niemal rok, a tym samym wartość prognostyczno-analityczna jest już po fakcie. To co jest jednak najciekawsze w takich „metodach” to fakt, że stosujący je analitycy bardzo uznaniowo traktują różne dywergencje. Jedne są ważne i potwierdzają znaczenie tej metody, inne w danym momencie nie mają znaczenia i można je zignorować.

Dotyczy to różnych metod i wskaźników, gdzie zawsze po fakcie możemy uzasadnić, dlaczego w danym momencie się sprawdziła, zaś w innych nie, ale to nie zmienia przekonania o jej skuteczności.

Stąd zresztą różne śmichy-chichy z tego rodzaju analiz, które więcej mają do czynienia z wyszukiwaniem wizerunków świętych w plamie na szybie, niż z faktyczną analizą, z sensownymi założeniami.

Wiadomo jednak, że analiza techniczna to bzdurka, którą poważni inwestorzy się nie zajmują. Inaczej ma się sprawa z analizą fundamentalną, nie mówiąc już o analizie wskaźników makroekonomicznych.  Ot choćby wykres przygotowany przez analityków Credit Suisse, o którym jakiś czas temu wspominał Trystero. Bierzemy dane, linijkę i przeciągamy linię prostą dalej, nie zważając na to, że dane się nieco „popsuły”.

Albo jeszcze inny wykres, który „cytowaliśmy” na blogowym Twitterze przygotowany przez Morgan Stanley.

Gdy spojrzymy na zaznaczone miejsca, to widzimy, że ALWAYS – jak napisano w opisie – czyli zawsze odbicie po recesji następowało w kształcie V. Ani chybi zatrudnili tam jakiegoś technika, który przekonał ich, że w 1970 oraz w 1982 też widać V, co więcej zupełnie nie przejmujmy się tym, co się stało właśnie na początku lat 80.

Jeśli wykres pokażemy w odpowiedniej skali, to różne sytuacje nie będą już tak bardzo bolesne. Zerknijmy na miesięczny wykres CD Projekt. Czy ma jakieś znaczenie fakt, że w marcu nastąpił na tych akcjach spadek z 330 do 205 złotych. Niemal czterdzieści procent to tylko „szum” nie warty zainteresowania nikogo.

Wróćmy jednak do wykresy zmian PKB i najnowszego kultu „to na pewno będzie V” jeśli chodzi o gospodarkę. Zerknijmy na przykład na to, co działo się w okresie obejmującym dwie recesje zaznaczone na wykresie w latach siedemdziesiątych.

Tym razem jednak wykorzystajmy lupę, która pokaże nam obraz nieco powiększony. Na przełomie roku 74 i 75 widzimy „fał za fałem”. Cztery razy z rzędu. Ciekawe, czy już po pierwszym ogłaszano – „mamy właśnie odbicie, gospodarka wraca na tory wzrostowe”.

Albo takie lata osiemdziesiąte. Na wykresie nieco bliższym pojmowaniu zwykłego człowieka, znów V wygląda jakoś mało klasycznie.

A może początek XXI wieku – na diagramie Morgan Stanley to dziewiąte zaznaczone kółeczko, gdy PKB ewidentnie „fałowało”, choć bliższa perspektywa sugeruje, że raczej faulowało. Nie wiem, jak inni analitycy, ja tam widzę „V” za „Vałem”.

Wykresy przyjmą wszystko, a analityk wszystko wytłumaczy. Najchętniej oczywiście po fakcie. Zwłaszcza, jeśli dobierzemy odpowiednio skalę czasową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.