“Nie walcz z Fed” – zadziała i teraz?

Tę hossę ufundowały rynkom banki centralne.

Ale czy miały inny wybór?

W ostatni czwartek dane o kolejnej zawrotnej ilości nowo zarejestrowanych bezrobotnych w USA (6,6 mln) zostały dosłownie przytłoczone jednocześnie ogłoszonym przez Fed kolejnym programem ratowania gospodarki. Taktyka celowa. Nie zdążono jeszcze „wydrukować” pieniędzy na poprzednie plany Fed i Kongresu, a już wymyślane są kolejne i władze są gotowe utopić kraj w pieniądzach, byle gospodarka nie załamała się. Tylko pozazdrościć.

Czy giełdy poradziłyby sobie i bez tej informacji o zwiększeniu pomocy? Pewnie tak, poprzednie 2 przypadki szokujących danych o ilości bezrobotnych przełknęły zadziwiająco sprawnie. Rynki akcji zachowują się zresztą tak, jakby dołek tych spadków rzeczywiście był za nami i czeka nas już tylko wspinanie.

Pytanie, które wszystkie serwisy analityczne stawiają niemal codziennie, krąży wokół jednego tematu: czy to rzeczywiście nowa hossa, czy tylko przerwa o dość sporej wielkości w spadkach i odwiedzimy wkrótce dno z marca ponownie?

Po czwartkowej akcji FED analitycy mainstreamowych instytucji niemal jednogłośnie wyrokują, że dołek za nami. Najdalej poszedł JP Morgan, który ustami inwestycyjnego guru Marko Kolanovica ogłasza krótko: w pierwszej połowie 2021 nowy szczyt wszechczasów na indeksach.

Dokładnie takie samo pytanie można by zadać w przypadku giełdy w każdym innym kraju. Wiadomo jednak, że bez USA żadna, poza Chinami, nie będzie miała odwagi ruszyć znacząco w górę czy w dół, więc krótkie, retrospektywne spojrzenie na indeksy właśnie amerykańskie.

Techniczne określanie bessy i hossy jako ruch o minus 20% od szczytu lub plus 20% dołka jest dość zawodne (jak choćby w 2018 roku), ale tak już się przyjęło w branży, bo potrzebny jest jakiś punkt odniesienia, a nie istnieje żaden idealny. Technicznie mamy więc hossę, a ja zaproponuję przyjrzenie się jej z pozycji relacji obecnych maksymalnych poziomów kursów do identycznych sprzed kilkunastu miesięcy. Po to, by wyrobić sobie relatywne spojrzenie i ocenę tego, z czym mamy do czynienia obecnie.

Indeks S&P 500 dociągnął do poziomu z początku czerwca 2019, dolnego ograniczenia bocznego trendu trwającego pół roku, od którego w zasadzie zaczęła się ostatnia fala wzrostów prowadząca do rekordów wszechczasów na początku tego roku:

Z kolei NASDAQ dotarł nawet dalej – do poziomu wybicia z półrocznego trendu bocznego, prowadzącego już wprost to rekordów wszechczasów.

Ten sam poziom indeksów dziś i sprzed kilku miesięcy nie odpowiada jednak wcale temu samemu stanowi gospodarki.

Wówczas jedynym problemem była nieco dęta wojna handlowa USA z Chinami, ale gospodarka pędziła na wysokich obrotach. Dziś, gdy indeksy znajdują się na podobnych poziomach, co wówczas, gospodarka jest zamrożona i sponiewierana, choć powszechnie oczekuje się szybkiego odbicia w najbliższej przyszłości.

Wówczas bezrobocie dotarło do poziomu 3,6%, niewidzianego od dziesiątków lat. Dziś szacunki mówią o 15% i nadal oczekuje się jego gwałtownego wzrostu.

Wówczas PKB kwartalne kręciło się tuż pod 3%, dziś w zasadzie mówi się o recesji w tym i kolejnym kwartale, czyli ujemnych wartościach.

Wówczas spółki generowały wprawdzie zyski, choć już bez większego progresu, ale dziś otwarcie mówi się nie tylko o stratach, ale też o bankructwach.

Wówczas oczekiwano skoku naprzód po zakończeniu sporów handlowych USA z innymi potęgami, dziś niektóre branże będą potrzebowały może nawet lat, by dojść w ogóle do poziomu sprzed epidemii.

Czy z takiego punktu widzenia można postawić tezę, że obecne poziomy indeksów są uzasadnione? To wobec tego może tamte sprzed miesięcy były zbyt niskie? Ale nawet po czasie tak ich nie odbieramy, dopiero ostatnia fala hossy doprowadziła do nieznacznego ich przewartościowania.

A w takim razie czy byłoby z tego samego punktu widzenia naprawdę czymś niezwykłym zejście kursów akcji w dół do poziomu dołków z marca? Nie chodzi przy tym o jakieś tragiczne scenariusze, tylko złapanie przez rynek jakiegoś balansu, punktu odniesienia i nawiązania do realnej gospodarki.

Kibicuję jak wszyscy szybkiemu zakończeniu tego stanu nieważkości i powrotowi gospodarek do zdwojonej nawet efektywności działania, co wcale nie będzie proste dopóki nie pojawi się szczepionka. Bez niej bowiem branże typu turystyka, linie lotnicze czy hotelarstwo nie będą mogły się podnieść do normalnych swych stanów. Mam jednak wrażenie, że ta hossa potoczyła się zbyt szybko, zbyt może nawet nachalnie.

Wskaźniki optymizmu inwestorów i analityków zaczynają się dość ryzykownie wychylać w stronę entuzjazmu. Kiedy wszystko robi się różowe bez odniesienia do realności, którą nawet trudno oszacować gdy trwa walka o życie tysięcy pacjentów, powinny się włączyć światełka ostrzegawcze. Hossa pompowana przez drukarki banków centralnych łatwo może się zamienić w zwykłą bańkę spekulacyjną w tych warunkach, których do tej pory jeszcze rynki nie przerabiały.

Kupowanie na obecnych poziomach oznacza oczekiwanie na dalsze wzrosty kursów. Trudno jednak sobie wyobrazić, że owe wzrosty mogą towarzyszyć ogłaszanym w kolejnych tygodniach lub nawet miesiącach fatalnym raportom finansowym wielu spółek i dość nieciekawym danym makro. Ten dysonans uwiera moją wyobraźnię już teraz.

Jakby na potwierdzenie tego dysonansu przez media przelatuje dziś ankieta Bank of America ML przeprowadzona wśród zarządzających funduszami:

93% spośród nich spodziewa się w tym roku globalnej recesji.

52% oczekuje, że wychodzenie z niej będzie miało kształt litery U.

22%, że będzie to litera W, 15% obstawia V, a 7% gra na L.

Ale recesji oficjalnie nawet jeszcze nie mamy w danych makro. FED i inne banki próbują do niej nie dopuścić. Stare przysłowie mówi „Nie walcz z Fed”. Wcale do tego nie namawiam, a jeśli giełdy będą chciały wkrótce bić rekordy, to nie mam nic przeciwko jako trader. Próbuję zachować chłodną głowę jako obserwator.

—kat—

2 Komentarzy

  1. The Brave One

    Dokupiłem dzisiaj trochę papieru z wig20 (jutro czynność ponowię jak będzie dalej żarło) – niedługo będzie na wagę złota, jak ten toaletowy 🙂

    Tak już pisałem, SL blisko, bo mnie leszczyna niepokoi. Oby byli zapakowani w korona-wydmuszki a nie w perły gpw.

  2. The Brave One

    Spojrzałem na poziom zaszorcenia indeksów u was i u konkurencji. Detalo-miśki zostaną rozdeptane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.