Nasze problemy z dążeniem do szczęścia i doskonałości opisano i rozwiązano już w setkach poradników, a nadal spora część ludzkości ma problem, by się ze sobą uporać.

Może nieszczęśliwi czują się ci, którzy ich jeszcze nie przeczytali? Ale dlaczego szczęścia życiowego nie zaznali jeszcze wielu z tych, którzy te lektury zaliczyli? W czym tkwi problem?

Częściową odpowiedź znalazłem jakiś czas temu w bestsellerowej książce Stephena Briersa pod oryginalnym, angielskim tytułem „Psychobabble”. To była swego rodzaju katharsis, poczułem się lepszym sobą z taką wiedzą. Chwilę potem namawiałem Grzegorza Zalewskiego, żeby się jej przyjrzał, może kupił prawa, przetłumaczył i wydał? Grzesiek nie okazał należytego entuzjazmu 😉 Ale jego współpracownicy jak najbardziej. I tak pojawiła się na polskim rynku książka „Psychobzdury”.

Być może ktoś jeszcze zdąży uszczęśliwić nią (znów to szczęście…) najbliższych, podrzucając ją pod choinkę, to w takim razie chwila na dyskretną kryptoreklamę: tędy -> po książkę

Ale skoro piszę o niej na blogu o inwestowaniu, to musi zachodzić tu jakiś związek. W istocie tak jest. Już choćby taki, że psychologia i wszelkie meandry z nią związane mają ogromny wpływ na nasze wyniki, decyzje inwestycyjne, odporność na straty, samopoczucie, poczucie wartości, rozumienie działań innych inwestorów itd.

Po wtóre – wizje szczęścia osiąganego przez giełdowe zyski serwuje nam się również w typowo giełdowych poradnikach, najczęściej pisanych w amerykańskim stylu, gdzie móc, to znaczy po prostu chcieć. A tu rzeczywistość nijak nie chce się do tej wizji nagiąć.

No to wejdźmy przez chwilę nieco głębiej w odtrutkę proponowaną przez „Psychobzdury”.

Niektórzy sięgną po nią z samej przekory. Książka bowiem rozprawia się w naukowy sposób z mitami, które sprzedaje się nam w popularnych tytułach stojących na półkach z pop-psychologiczną literaturą. Sam podtytuł mówi wiele: „Jak mity popularnej psychologii mieszają nam w głowach”. Jako niegdyś konsument tego rodzaju literatury z zaciekawieniem musiałem się tego dowiedzieć, tym bardziej, że autor stawia na naukowe dowody.

Nie chcę spoilowaniem psuć lektury, która chociaż oparta na naukowych analizach, to napisana została przystępnym językiem, ze swadą, ale bez zapiekłości, z humorem niekiedy i obezwładniającą logiką, po której ręce czasem same składają się do oklasków.

Pozwolę sobie co najwyżej rzucić zasadniczy rys odnoszący się do jej treści i pokażę go w świetle inwestowania, aby każdy mógł sobie wyrobić podgląd odnośnie potencjalnej przydatności tej książki.

Mitów z zakresu psychologii, z którymi w dość krótkich rozdziałach rozprawia się autor, jest 23. Większość odnosi się do osiągania szczęścia, siły, władzy nas sobą i otoczeniem, pozytywnego myślenia czy różnego rodzaju terapii. Nie wszystkie mają bezpośrednie przełożenie do inwestowania, choć wszystkie prowadzą do odkrywania w jakiś sposób siebie (zupełnie jak trading!).

Mamy tam na przykład naukowe kontrargumenty kwestionujące mity typu:

  • wszystkie problemy leżą w niskiej samoocenie (a tą nieudane transakcje potrafią zdołować do poziomu parkietu),
  • musisz zdefiniować cele, żeby osiągnąć sukces,
  • myśl pozytywnie, a zostaniesz zwycięzcą,
  • możesz się nauczyć wszystkiego, czego chcesz (ufff, ilu byłych traderów zgrzyta na to zębami),
  • ty kontrolujesz swoje życie,
  • sam możesz się uleczyć,
  • wszystko, co w nas niedobre, to wina rodziców,
  • wystarczy, że się prawdziwie poznasz.

I mój ulubiony rozdział, który z książki utkwił mi w głowie najmocniej – Inteligencja Emocjonalna.

To ostatnie akurat bardzo mocno nawiązuje do inwestowania, a jeszcze mocniej do tradingu. Przecież każdy w tej branży doskonale wie, jak bardzo ważne jest

  • rozpoznawanie własnych emocji czy emocji tłumu,
  • nazywanie ich poprawnie,
  • a przede wszystkim zarządzanie nimi.

Do popularnej psychologii wprowadził to zjawisko Daniel Goleman, sprzedając miliony książek i kursów o Inteligencji Emocjonalnej. To ona miała być przepustką do osiągania najwyższych stanowisk i sukcesów, to ona miała bić swoją siłą konwencjonalną Inteligencję. Tymczasem nauka okazała się bezwzględnie krytyczna wobec niej.

Okazuje się, że nawet sam Goleman ma problemy ze wskazaniem źródeł i badań uzasadniających swoje tezy i sugestie. A przy tym wielu liderów w historii tego świata jakby na przekór jego tezom borykała się z problem  prawidłowej emocjonalności, co nie przeszkadzało im osiągnąć sukcesu. Nawet z samymi definicjami okazuje się jest problem, co prowadzi wręcz do kwestionowania tego, czy Emocjonalna Inteligencja w ogóle istnieje w takiej formie, jak nam Goleman próbował zaszczepić i nadal to, pomimo fali akademickiej krytyki, robi.

Po lekturze tej książki nieuchronnie rodzi się pytanie – skoro to wszystko mity, to jak tu żyć? Jak poradzić ze sobą w tradingu, skoro koncept Inteligencji Emocjonalnej został zbudowany na micie?

Odpowiedzi i rozwiązań jest wiele, ale nie czuję się kompetentny aby samemu je wyeksplikować i podawać stosowne recepty. Choć pewne oczywiste pomysły same się rodzą.

Ot choćby taki, że potrzeba dużego dystansu w poznawaniu tych wszystkich łatwych i przyjemnych poradnikowych rozwiązań na najważniejsze życiowe problemy. Może trzeba zajrzeć za każdym razem do innych źródeł, choćby właśnie po to, by poznać co nauka ma w tych sprawach do powiedzenia. Już choćby samo hasło „Emotional Intelligence” w Wikipedii pozwala urealnić pogląd na sprawę.

Po drugie – książka jest krytyką, ale nie podaje alternatywnych rozwiązań, bo nie po to została napisana. Jej rolą jest wskazywanie słabości. Potrzeba teraz mądrych ludzi, którzy te poradniki napiszą od nowa.

Po trzecie – mity mitami, ale wskazują problemy i zagadnienia ważne dla poszukiwania lepszej wersji siebie. Taka Inteligencja Emocjonalna rzeczywiście może pomóc stać się wrażliwym i empatycznym, ale niekoniecznie zostać liderem czy traderem-killerem. A przecież koniecznością jest w inwestowaniu poznanie sposobów zarządzania emocjami. Teraz przynajmniej wiemy tyle, że nie są w tym optymalnie pomocne popularne poradniki. A co w takim razie? No właśnie, i tu się zaczyna problem. Większość poradników z zakresu inwestowania również grzeszy pewnego rodzaju powierzchownością. Nakazują ci panować nad emocjami, ale nie wskazują już jak…

—kat—

4 Komentarzy

  1. _dorota

    "Taka Inteligencja Emocjonalna rzeczywiście może pomóc stać się wrażliwym i empatycznym, ale niekoniecznie zostać liderem czy traderem-killerem."

    Nie. Tak jak rozumiem koncept Golemana ma on dwa obszary zastosowań.
    1. Relacje ze światem zewnętrznym.
    2. Druga część jest skierowana "do wewnątrz": na rozumienie własnych emocji (a przez rozumienie możliwość radzenia sobie z nimi). I w tym sensie nie masz racji w cytowanym zdaniu.

    Genaralnie rozumienie inteligencji emocjonalnej jako wrażliwości i empatii bezsensownie ją zawęża. Bo ona polega m.in. także na asertywności.

    Poza tym: trochę bym jednak broniła pop-psychologii. Jeżeli ludzi to tak interesuje, to znaczy że jest mocna, powszechna potrzeba zrozumienia swojego życia wewnętrznego. Lepiej się zastanowić nad nim trochę (choćby nie całkiem trafnie) niż w ogóle. Introspekcja nawet niedoskonała już jest krokiem w dobrym kierunku.

    Bo poza introspekcją pozostaje tylko napić się 🙂

    1. GZalewski

      "Poza tym: trochę bym jednak broniła pop-psychologii. Jeżeli ludzi to tak interesuje, to znaczy że jest mocna, powszechna potrzeba zrozumienia swojego życia wewnętrznego." Briers raczej próbuje rozprawić się z biznesem couchingowo-motywacyjnym, który bierze dla swoich potrzeb jakieś strzępy z psychologii i przerabia je nie do końca zgodnie z faktycznymi wynikami badań. Byle tylko sprzedawać nadzieje i rozwiązania.

    2. kathay

      Mamy inne zdania ponieważ inaczej widzimy koncepty Golemana.
      Zarówno w jego książkach, jak i w Psychobzdurach a także we wszelkich materiałach omawiających (choćby z tej Wikipedii) wyraźnie wyodrębnia się koncepcja LIDEROWANIA jako celu finałowego jego porad. I to właśnie wypomina Briers. Nie znaleziono bowiem, i Goleman do tego się przyznaje, korelacji między jego 5 filarami IE a sukcesem w liderowaniu (bez względu na dziedzinę). Co więcej, sporo liderów miało skłonności ekscentryczne, psychopatyczne, czy inne, ale wbrew teoriom o roli IE. Także to, że Goleman z czapki wymyślił, iż 65% sukcesu to IE. To największe zarzuty w Psychobzdurach

      Jeśli natomiast pokopać głębiej od strony nauki, to okazuje się, że kwestionowane jest istnienie IE w ogóle, a statystyki przeczą o jej dominacji nad klasycznym IQ. Możemy zresztą o to nawet pospierać się na gruncie inwestowania – czy przewagę daje wymyślenie pomysłu na siebie w inwestowaniu, czy wystarczy domniemana IE (inteligencja emocjonalna)?

      Nie chodzi więc o samą rolę empatii (co również jest materiałem na osobną dyskusję), ale o to, że IE sprawdzi się w jej nabywaniu, ale niekoniecznie w sukcesie choćby związanym z liderowaniem.

      Co do samej pop-psychologii: ja również do pewnego stopnia będę bronił jej potrzeby, przynajmniej w zakresie motywowania, pobudzania, samokształcenia. Jednak praca Briersa pokazuje, że za dużo tam mambo-jambo, przez co nieuprawnione staje się dawanie łatwych porad na trudne problemy. Dlatego potrzeba odtrutki na te wszystkie pseudo-psychologie. Inaczej hitem będzie nadal coś tak bzdurnego jak "Sekret" Byrne. Najłatwiej zrobić to już na poziomie szkoły. Mniej emocjonalnych kaleków kończyło by edukację!

  2. Piąty ze Wzgórza

    A gdzie ebook? To nieekologiczne sprzedawać tylko papier. Długo trzeba czekać na dostawę, a potem zajmuje miejsce na półce 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.