Sekrety giełdowej edukacji, część 7

Poprzednia część była poświęcona przewadze i wszelkim problemom z nią związanym, tym razem proponuję temat bezpośrednio na przewagę wpływający, i to w sposób destrukcyjny.

7. Zależności między kursami zmieniają się w czasie

To w zasadzie problem dla matematyków, statystyków, a może i dla fizyków, ale uświadomienie sobie tych zmian nawet w podstawowy sposób powinno pomóc zrozumieć przyczyny niepowodzeń w tej branży. Choć uprzedzę, że nie można od razu zrzucać wszelkich win za straty tylko i wyłącznie na zmiany w przebiegach kursów wszelkich instrumentów. To jest naturalne, a to nasza percepcja wymaga kalibracji.

W literaturze czy wszelkich innych dowolnego rodzaju poradnikach ponownie nie znajdziemy praktycznych wskazówek odnośnie tego, jak te zmiany na rynkach zachodzą i jakie następstwa rodzą. Odnajdziemy co najwyżej statystyczne czy matematyczne opisy o dużym stopniu abstrakcji, przez co niewiele pomocne w zrozumieniu tych procesów.

Potraktuję temat z konieczności w dość ogólny, ale jak najbardziej przystępny sposób, aby dać szansę wszystkim zrozumieć, z czym mamy do czynienia i dlaczego stosowane metody okazują się zawodne, choć dopiero co wydawały się zyskownie działać. To nie jest łatwa kwestia, ale trzeba o niej trąbić. Dobrze, żeby znalazła swoje miejsce w umysłach traderów.

Czarna magia ulega dekonspiracji

Dla kogoś, kto przebiegi cen w postaci wykresów widzi pierwszy raz, wyglądają one jak czarna magia. Z czasem jednak zaczynamy widzieć powtarzające się schematy – trendy, zmiany kierunków, gwałtowne erupcje lub spadki, maksima czy minima, albo po prostu brak jakiegokolwiek porządku w krótszych okresach. Analiza Techniczna pozwala odnaleźć więcej porządku w tym rozedrganiu, nazwać i odszukiwać bardzo konkretne i powtarzające się zbitki cen, wygładzać ów chaos. Analiza Fundamentalna w dużej mierze ignoruje wizualną stronę zmian cen, co ma swoją zaletę w kontekście tego, co poniżej.

Systemy, algorytmy, sztuczna inteligencja potrafią w bardzo precyzyjny sposób odszukać nawet najmniejsze zależności w danych cenowych, ignorując często duży obraz całości. Ale i tak wszystkie te podejścia z trudem sobie radzą w skutecznym wykrywaniu i wykorzystaniu ruchów, które właśnie nadchodzą i które wszyscy próbują w ten czy inny sposób prognozować, odgadywać, podłączyć się pod nie.

Gdyby opanowanie tego chaosu było proste, każdy mógłby odnaleźć swoją szansę na giełdzie, choć bardziej prawdopodobne jest to, że szybciej maszyny zajechałyby skutecznie ten biznes swoją szybkością, odpornością i zdolnościami obliczeniowymi. Ale tak niestety nie jest, co oznacza, że w cenach istnieje większy szum niż pokazują to materiały edukacyjne.

Zakrzywienie rzeczywistości

Wszelkiego rodzaju popularne poradniki nie zajmują się zwykle analizą związków między cenami instrumentów giełdowych. Po prostu zakłada się, że rynki da się w jakiś sposób prognozować, że w przeszłych cenach, wskaźnikach i wszelkich innych informacjach giełdowych można odnaleźć i skutecznie wykorzystać tkwiące w nich zależności.

Tymczasem nauka od dziesięcioleci próbuje dowieść, że te zależności są pozorne, że rynki są na tyle efektywne, iż żadnego typu informacja nie pozwala pokonać rynków w długim terminie. A już szczególnie nie nadaje się do tego Analiza Techniczna, ponieważ wykresy cen przypominają błądzenie losowe, a tego prognozować się nie da. Odmawia się również skuteczności Analizie Fundamentalnej, choć z innych powodów, bo też innego rodzaju informacje ona wykorzystuje. Jednakże wiele wyjątków wskazuje, że istnieje grupa sprawnych inwestorów, którym udaje się rynki pokonywać, co świadczyłoby, iż w cenach czy innego rodzaju informacjach istnieją jednak jakieś obszary nieefektywności, które da się wykorzystać dzięki wypracowaniu stosownych umiejętności.

Ponieważ spora część inwestorów i traderów używa w swoich decyzjach Analizy Technicznej i/lub mechanicznych systemów komputerowych, wierząc, że uzyska dzięki nim przewagę, dlatego trzeba głośno mówić o procesie, który mocno daje się we znaki wszystkim tym, którzy opierają swe działania właśnie na analizie cen. Otóż skuteczność tych analiz obciąża negatywnie proces, który nazywa się fachowo niestacjonarnością. Jak ona działa?

Najkrócej rzecz ujmując:

Niestacjonarność to zjawisko powodujące z biegiem czasu, iż zmieniają się prawdopodobieństwa wystąpienia zależności, które tkwią w ciągach kursów giełdowych.

A przy tym ustalenie reguł, którym te zmiany podlegają, jest niemożliwe lub przekracza możliwości inwestujących (ale już niekoniecznie algorytmów). W sensie statystycznym zaburzeniu ulega stałość średniej, wariancji oraz autokorelacji między kursami kolejnych dni.

Prosty przykład to ilustrujący:

Udało się zaobserwować, że przebicie przez ceny akcji od dołu średniej 50 dniowej generowało wzrosty o minimum 5% w 80 na 100 przypadkach, co pozwalało zyskownie handlować w ten sposób. Ale z biegiem czasu niestacjonarność zaburzyła ten proces i teraz to samo przebicie od dołu średniej powoduje, że tylko w 50 na 100 przypadkach dochodzi do wzrostów o min. 5%. Zyskowność inwestowania w ten sposób zamieniła się w straty. To bardzo częsty powód inwestycyjnych porażek.

W tym przykładzie zamiast średniej można podstawić dowolną inną regułę znaną z analizy kursów. Większą odporność na owo zjawisko przypisuje się Analizie Fundamentalnej w jej długoterminowym wydaniu.

Tymczasem większość strategii znanych z materiałów źródłowych raczej celuje w naturalną skłonność ludzką do traktowania wszystkich procesów w przyrodzie w sposób uporządkowany niemal liniowo, to znaczy, że wiemy jakiego efektu się spodziewać na podstawie jakiegoś zdarzenia. Niestacjonarność tymczasem zaburza te zależności i proporcje, powoduje, że efekt nabiera innej mocy niż się spodziewamy. A nasze mózgi z trudem te zmiany w zależnościach wychwytują. Długi staż na giełdzie pozwala na tyle wytrenować mózg, że nauczy się żyć z tym zjawiskiem. Choć owo dopasowanie tworzy się dużo bardziej w podświadomości, kiedy bowiem świadomie zaczynamy analizować ceny, na przykład rysując linie na wykresie, włącza nam się automatycznie stacjonarność, a potem się dziwimy, że kurs wykonuje wolty, które przy rysowaniu tych linii nawet nie przyszły nam do głowy. Bo my oczekujemy porządku, przewidywalności, a więc tego, czego na giełdzie mamy w raczej deficytowych ilościach.

Skąd niestacjonarność na giełdzie? No naturalne zjawisko w tego rodzaju skomplikowanej strukturze. A do tego rynki nieustannie ewoluują, co jeszcze szybciej zaburza związki między cenami. Weterani tradingu często wypowiadają się, że kiedyś trendy były wyraźniejsze, dłuższe, a Analiza Techniczna dawała większą skuteczność. A potem zaczęła się era algorytmów, nowych rynków, nowych instrumentów, nowych technologii, nowych strategii, nowych uczestników tej gry i kursy stały się dużo mniej podatne na skuteczne analizy i wykorzystanie zależności tkwiących w cenach z przeszłości.

No dobrze, dość tych teorii, spójrzmy na kilka praktycznych skutków istnienia niestacjonarności w ciągach cen giełdowych (a więc i na wykresach również):

  • Propozycje strategii w materiałach sprzed lat, gdzie podaje się konkretne parametry (np. średnia z 50 dni), są dziś z dużym prawdopodobieństwem nieaktualne, mogą skutkować stratami w bezpośrednim zastosowaniu.
  • Skuteczność wielu narzędzi z zakresu A.T. mogła ulec znaczącemu pogorszeniu na skutek zmian w strukturze ciągów cenowych. Szczególnie widać to po roku 2000, co wyszło w wielu testach, które prezentowałem na tych blogach w przeszłości i jest związane prawdopodobnie z rozwojem algorytmów. Trzeba pamiętać, że wiele technicznych pomysłów powstawało dziesiątki lat temu.
  • Systemy transakcyjne z biegiem czasu ulegają degradacji z powodu niestacjonarności. Teoretycznie te pozbawione parametrów zmiennych powinny być najbardziej odporne, co nie zawsze jednak się sprawdza.
  • Systemy transakcyjne budowane na starszych danych z dużym prawdopodobieństwem przestają działać dzisiaj.
  • Sygnały systemów transakcyjnych udostępniane komercyjnie mają prawo przestać działać z biegiem czasu.

Podejście intuicyjne do tradingu, jako bardziej elastyczne, powinno teoretycznie stanowić lekarstwo przeciw stacjonarności. Teoretycznie, bowiem w praktyce intuicję najpierw należy wytrenować w setkach lub nawet tysiącach przykładów. A i tak nie ma pewności, że intuicja nie będzie starała się wchodzić na jak najbardziej uporządkowane i proporcjonalnie złożone rozwiązania, czyli takie, gdzie zdarzenie i jego efekt mają niemal podobne przebiegi za każdym razem. A to na giełdzie znacząco mniej prawdopodobne niż w życiu codziennym.

CDN

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.