11 listopada wymagałby jakiegoś spojrzenia na 100-lecie inwestycji w Polsce, ale zapewne wielu inwestorów ma problem podobny do mojego – jak w tym święcie umiejscowić około 50 lat komunizmu bez gospodarki rynkowej i giełdy. Z punktu widzenia dowolności inwestowania, wymienialności waluty i wszystkiego tego, co daje prawdziwą wolność finansową początek niezależności, bez jakiejś przerwy lokuje się znacznie później niż w 1918 roku. Dlatego dziś skupimy się na przyziemnym sygnale z rynku węgierskiego.

Minęły czasy, kiedy na rynku śledziliśmy zachowania węgierskiego BUX-a, szukając wskazówek na temat zachowania WIG20. Pamiętam dni, kiedy wzrost lub spadek BUX-a o poranku stawał się wezwaniem do zajęcia odpowiedniej pozycji na rynku pochodnej na WIG20. Rzucające się w oczy korelacje i płytkość rynku pozwalały bowiem zakładać, iż za chwilę ruch na rynku węgierskim zostanie powielony przez rynek polski. Efekty takich gierek bywały różne, ale instynkty spekulacyjne pchały nas do wykorzystywania każdego skrawka informacji i testowania każdej hipotezy na temat rynku, które pojawiała się nam w głowach. Wątpliwości załatwialiśmy kontrolą ryzyka, szybkim wycofywaniem się z rynku, gdy hipoteza przegrywała z rzeczywistością, a najbardziej konsekwentnym realizowaniem zleceń obronnych. Równie dobrze moglibyśmy rzucać monetą obstawiając wejścia w perspektywie intraday.

Nie wiem, czy ktoś jeszcze śledzi w ten sposób BUX-a, ale korelacje pomiędzy Warszawą i Budapesztem pozostają silne, a ostatnie zachowanie rynku węgierskiego daje nadzieje rynkowi warszawskiemu. Poniższy wykres pokazuje przebieg indeksów BUX i WIG20 w perspektywie rocznej. Kiedy „My” ciągle męczymy się w budowaniu konsolidacyjnej półki po bessie z pierwszej polowy roku, węgierski bratanek wybija się górą z zawieszenia, sygnalizując gotowość do zanegowania całości lutowo-czerwcowej fali spadkowej. Poetycko nazywając korelację, wspólność ścieżki historycznej pozwala na tezę, iż optymizm rynku węgierskiego powinien przesączyć się do Warszawy. Nie zostaje nic innego niż wznieść świąteczny okrzyk Właśnie takiego Budapesztu chcemy w Warszawie!

Źródło: stooq.pl

[Głosów:9    Średnia:3.3/5]

5 Komentarzy

  1. _dorota

    Zafajdańcy czyli wszystkiego najlepszego z okazji stulecia odzyskania śmietnika.*

    Do napisania tych kilku słów skłoniły mnie okoliczności, w jakich Polska świętuje 100 lat niepodległości odzyskanej w 1918 roku.
    Już mniejsza o całkowitą niewydolność struktur państwa co do rzeczy tak banalnej jak organizacja obchodów tego wydarzenia. Jest to kompromitujące ale nie przekłada się na jakość życia.

    Stulecie nieszczęśliwie zbiegło się jednak z początkiem sezonu grzewczego i co za tym idzie sezonu smogowego. I ten fakt w większości kraju odczuwalny był organoleptycznie. W czwartek wieczorem otwarłam okno i powalił mnie ciężki, duszący smród. Sprawdziłam: stężenie pyłów PM na poziomie 700-900% dopuszczalnej normy. Kolejny rok Polska pozostanie najbardziej zanieczyszczonym regionem Europy (i jednym z najbardziej zanieczyszczonych rejonów świata), niekwestionowaną rekordzistką benzo(a)pirenów i innych rarytasów. Tysiące ludzi straci przez to życie, tysiące dzieci urodzi się z wadami rozwojowymi.

    Nic tak dosadnie jak kwestia zanieczyszczenia powietrza (i szerzej: ochrony środowiska) nie oddaje polskiej niemocy w rozwiązywaniu problemów. Bo mamy tutaj sprzężenie pozorowanych działań rządu i obojętności społeczeństwa. Rząd pieści lobby węglowe i nie odważa się wprowadzić rzeczywistych restrykcji co do jakości węgla, mamy jakieś działania pozorowane. Obywatele natomiast palą mułami i śmieciami we własnych piecach z błogim i słodkim przekonaniem, że co prawda leci ciężki dym, ale to dzieci sąsiada zdechną na raka, a nie nasze własne.
    Podobnie zresztą rzecz ma się z setkami nielegalnych składowisk śmieci, które malowniczo płonęły seryjnie latem tego roku. Władze (wszelkiego szczebla) nie zauważyły ich powstania, a potem były bezsilne wobec ich utylizacji a la polonaise.

    Jako społeczeństwo jesteśmy karłami, nie dorobiliśmy się przez te sto lat żadnej tradycji działania dla wspólnego dobra i organizowania przestrzeni wspólnej. Śmieci w lesie i dym z płonącej w piecu opony to już nie nasz problem, tylko "ich".

    Tonąca w smogu i odpadach Ojczyzna przypomina człowieka, który jest przekonany o swojej wielkości, ale spodnie ma zafajdane i zwyczajnie śmierdzi. No to wszystkiego najlepszego, zafajdana Polsko. Następnych stu lat życzę, jak się nie udusisz we własnym smrodzie.

    * "Wszędzie radość, wielka radość z odzyskanego śmietnika" – Juliusz Kaden Bandrowski. Profeta jakiś, czy co? Dokładnie śmietnik przewidział.

  2. zebra

    To prawda czyli ludzie ludziom zgotowali ten los.

  3. Adam Stańczak

    @ all

    Nie wchodzę w dyskusję na temat tego, jaka jest Polska i co jest źle i dobrze, ale polecam wszystkim – naprawdę wszystkim – zrobienie sobie prezentu rocznicowego i kupienie książki Adama Leszczyńskiego "No dno po prostu Polska jest"

    https://www.empik.com/no-dno-po-prostu-jest-polska-leszczynski-adam,p1169421844,ksiazka-p

    Niezależnie od tego, jak się ocenia współczesność, po jej lekturze musi pojawić się refleksja pewnego rytuału i – gwarantuję – narzekanie już nie będzie takie samo.

    Gdybym miał władzę, to właśnie na setną rocznicę 11 listopada zrobiłbym promocję tej książki po 100 groszy.

    1. _dorota

      Chcesz mi zepsuć przyjemność płynącą z narzekania? 🙂
      A poważnie: nie piszę o jakiejś błahostce typu żarówki. Kwestie środowiskowe (nie tylko smog) są w tej chwili najpoważniejszym problemem, z którym państwo sobie nie radzi.

  4. Adam Stańczak

    Co do smogu nie ma sporu. Nie podoba mi się tylko forma, w jakiej się to czyni. Doświadczam smogu każdego dnia, nawet myślę o zainstalowaniu własnej stacji pomiarowej – powstrzymuje mnie fakt, że wilgotność w mojej okolicy jest wysoka, a to zawsze fałszuje pomiary przy czujnikach, które są oferowane na poziomie, który akceptuję finansowo.

    Ale w sprawie narzekania – naprawdę, szczerze polecam Leszczyńskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.