10 powodów by zostać inwestorem/traderem, część 2

Po małym wstępie motywacyjnym z poprzedniego wpisu pod tym tytułem, pora na konkrety, którymi są unikalne zalety bycia traderem lub/i inwestorem.

Zanim jednak do tego przejdę, winien jestem informacje o źródle zestawienia, które przybliżam i komentuję. Otóż jest z tym pewien problem. Wpadłem na nie na twiterze w postaci 1 obrazka i zapisałem go sobie w smartfonie na później. Jednak próby dotarcia do autora i strony spełzły na niczym, co wprawia mnie w pewną konfuzję odnośnie wskazania praw autorskich, o co zawsze staramy się tutaj jak najlepiej dbać. Ale ponieważ zawartość zasad jest cenna i warta prezentacji, postanowiłem mimo to opublikować je w polskiej wersji w jak najdokładniejszym tłumaczeniu, a na koniec cyklu wrzucę sam obrazek w oryginale na wypadek gdyby ktoś miał zastrzeżenia czy rościł sobie prawa do autorstwa.

1. Nikt nie zajmuje się twoimi pieniędzmi bardziej niż ty sam to robisz.

W rzeczy samej, parając się inwestowaniem i/lub tradingiem jesteśmy jednocześnie ostatnią instancją, która bezpośrednio zajmuje się pomnażaniem pieniędzy na rynkach i zabezpieczaniem ich przed ryzykiem (nic nie robienie z posiadanymi środkami to już ryzyko straty z uwagi na inflację). Mam oczywiście na myśli rynki kapitałowe, w tym giełdę. Każdy inny zawód czy działalność przedsiębiorcza skazuje posiadacza gotówki, chętnego do zamiany jej np. na akcje, na potrzebę udania się do pośredników, którzy się tym za niego profesjonalnie zajmą (obecnie robią to również automaty tzw. robo-advisors). Albo samemu poświęcenia czasu i kosztów na naukę umiejętności inwestycyjnych.

To unikalna zaleta bycia traderem/inwestorem, bo choć mamy jeszcze obsługującą rynek kapitałowy armię brokerów, sprzedawców produktów finansowych i marketingowców, dziennikarzy finansowych oraz urzędników czy bankowców, ale ich kompetencje są jedynie teoretyczne, o ile sami nie są zaangażowani praktycznie w giełdę, waluty, towary czy obligacje (przypomnę o potrzebie tzw. „skin in the game” N. Taleba).

W takim razie można pójść nawet krok dalej i stwierdzić, że trading/inwestowanie, nawet jeśli nie do końca skuteczne, dają szerokie szanse na zrozumienie rynku, jego mechanizmów i instrumentów, języka i terminów, ryzyka, a szczególnie tego, co nie działa. To umiejętności niedostępne innym, nie-praktykom.

Naukowcy zwracają uwagę, o czym więcej wkrótce, że samo uczenie się i próba zrozumienia mechanizmów giełdowych, połączona najlepiej z minimalną choćby praktyką, jest niezwykle pouczającą lekcją życia dla wszystkich aspirujących inwestorów, nie tylko dla samych fachowców, którzy w tej branży zostają potem na dłużej. W świecie, w którym masy ludzi nie rozumieją często nawet podstawowych mechanizmów finansowych typu kredyt, taka próba posmakowania choćby podstawowego poziomu procesu inwestycyjnego ma niebagatelny wpływ na wykształcenie pozytywnych nawyków i myślenia w kategoriach ryzyka, bilansowania zysków i strat, przepływów finansowych, emocji, zależności i interakcji między uczestnikami i instrumentami, co przyda się w późniejszym życiu na wielu innych poziomach.

Zaznaczę w tym miejscu, że prawdopodobnie wszyscy czytający powyższe mają z tyłu głowy pomnażanie nadwyżek finansowych. A przecież równolegle działa drugi nurt, w skład którego wchodzą ci, którzy nadwyżek nie posiadają, ale mają szansę na wejście w ich posiadanie dzięki wspomnianej wyżej wiedzy. Oczywiście uproszczeniem i powielaniem mitów byłoby powtarzanie w tym miejscu marketingowych sztuczek o tym, jak na forexie posiadając grosze można dojść do setek tysięcy. Częstsza, ale pewniejsza droga to reinwestycje drobnych sum, które dzięki procentowi składanemu zamieniają się w tysiące, choć do tego potrzeba długich lat. Albo naprawdę dojścia do wiedzy na najwyższym poziomie, która pozwala spekulować szczególnie ryzykownymi instrumentami. Nie jest to jednak wiedza, na którą trafia się tak po prostu z ulicy.

Istnieje jednak inne rozwiązanie, które pozwala inwestorowi/traderowi troszczyć się o własne pieniądze nie posiadając ich – przez zatroszczenie się najpierw o pieniądze innych, i mam na myśli legalne sposoby oczywiście. Posiadanie unikalnej wiedzy i umiejętności stawia nas bowiem w uprzywilejowanej pozycji, można bowiem pokusić się o pracę w firmach prop-tradingowych (zarządzanie pieniędzmi firmy), czy w instytucjach finansowych typu fundusze, pośrednicy finansowi, brokerzy.

Ktoś może zaoponować po przeczytaniu powyższych komentarzy, że jeśli jakiemuś inwestorowi na rynku kapitałowym czy walutowym nie wyszło w przeszłości, nie posiada w takim razie kompetencji wystarczających do efektywnego zajmowania się pomnażaniem pieniędzy. Pozornie tak właśnie jest, choć ja mimo wszystko kontrargumentowałbym taką tezę. Z wielu powodów, choćby dlatego, że:

wiedząc już o swoim braku stosownych kompetencji chroni się przed dalszym ryzykiem brnięcia w straty,

– poznając swoje ograniczenia posiada wiedzę o sobie przydatną w innych dziedzinach,

– ma okazję do rozpoznania na chłodno błędów, wyciągnięcia wniosków i nauki na ich podstawie,

– ma okazję do wyniesienia swojej wiedzy na kolejny poziom, do czego posiada stosowną bazę;

to jest ten punkt, który od lat chodzi za mną z powodu wielokrotnie tu eksplikowanego: odejście z rynku po stratach bez stosownej refleksji pozostawia w człowieku błędne przekonania i uraz, który często ma nieuzasadnione powody (to tak jakby mieć pretensje do świata, że nie udało się pilotować F-16 bez uprzedniego treningu),

– w trakcie próby zostania inwestorem przydatna wiedza kumuluje się w sposób niezauważalny; np. docierają i zostają gdzieś w mózgu informacje o tym, jak zarabiać pasywnie (indeksowanie rynku), przez fundusze, przez dywersyfikację portfela (akcje + obligacje, albo ETFy na wiele innych rynków),

– doświadczenia z ryzykiem pozostają w człowieku na zawsze, mogą przydać się potem np. w biznesie, gdzie i tak prędzej czy później powstaną nadwyżki, ale podejście do nich będzie dojrzalsze.

Mimo wszystko ani zapytanie byłego tradera, ani obecnego o poradę inwestycyjną nie będzie częstokroć dobrym pomysłem. Były chowa w sobie za dużo urazów i subiektywnych żali by w miarę obiektywnie udzielić odpowiedzi. Obecny z kolei często skupiony jest na wąskich umiejętnościach i selektywnych instrumentach, co powoduje, że może nie mieć wystarczającej wiedzy o innych procesach (np. długoterminowym inwestowaniu pozycyjnym), ale będzie próbował ów brak wiedzy zamaskować ogólnikami by nie stracić twarzy. Bo próba powiedzenia „naprawdę nie wiem, to nie moja dziedzina” bywa przyjmowana z niezrozumieniem.

Sam padałem ofiarą tego typu sytuacji wielokrotnie. Dziś mam już na szczęście gotowiec na takie okazje. Doradzam strategię tzw „sztangi” (czytelnicy prac Taleba wiedzą, o co chodzi) na zasadzie:

Za zdecydowaną większość kup coś o niskim ryzyku – obligacje, bony, fundusze bezpieczne. Za niewielką resztę spróbuj gry – kup ETFy na indeksy, albo nawet jakieś akcje, a jeśli chcesz adrenaliny to nieco walut na forexie. Jeśli coś nie wyjdzie, albo wręcz przeciwnie – zmieniaj proporcje.

CDN

—kat—

[Głosów:13    Średnia:4.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.