Paraliż decyzyjny, część 10

Parę zdań na temat motywacji. Paraliż powoduje często, że poszukujemy winy wokół siebie, blokując spojrzenie do wewnątrz.

Poradniki podpowiadają: jeśli wpadniesz w spiralę strat i zaliczysz psychologiczny dołek, zrób przerwę, dłuższą niż tylko weekendowa, zajmij głowę i ciało sportem, pasją, grami komputerowymi, rodziną, duchowością czy po prostu używkami (a czemu nie, one są dla ludzi, byle w rozsądnych dawkach). Ale co potem?

Przerwa na odstawienie problemu nie rozwiązuje go, ale zawsze łagodzi pochmurny nastrój i burzę negatywnych emocji. Każdy to kiedyś przeżył i wie jak ten mechanizm działa. Tak samo wpływa to na umysł w tradingu: pozwala bez chwytającego za gardło paraliżu emocjonalnego spojrzeć na wszystko, co się zdarzyło, nieco zdystansować od strat i lęków, ogarnąć chaos inwestycyjny i życiowy, odzyskać chociażby namiastkę normy. A czego najbardziej wówczas potrzeba? Cóż, dobrych pomysłów i sposobów na wyjście ze straty.

Nierzadko tracący po takim urlopie godzą się ze stratą na dobre i nie wracają do tradingu czy inwestowania. Taka decyzja jest zrozumiała, choć wymaga uważnego przemyślenia oniższych czynników, które trapią inwestorów przechodzących tę ścieżkę (poza finansowymi oczywiście):

  • często zniechęcają się do wszelkiego inwestowania giełdowego na długo lub na zawsze, odbierając sobie szansę na zarządzanie nadwyżkami, które w życiu u większości i tak się pojawiają (chociażby środki emerytalne),
  • epatują najbliższych uprzedzeniem nie do końca uzasadnionym,  zniechęcając ich tym samym do własnego doświadczenia smaku inwestowania lub skrzywiając ich przekonania już na wstępie,
  • nie pozwalają sobie na odkrycie prawdziwych przyczyn porażki, które z reguły kryją się zupełnie nie tam gdzie myślą (racjonalizacja), tkwiąc w poczuciu winy, niespełnienia, niskiego poczucia własnej wartości,
  • budują swój świat wartości na niepotwierdzonych domysłach, spiskach, skrzywionych przekonaniach, co może odbierać szansę na osobisty rozwój,
  • demotywują się, nie dają szansy na wyczyszczenie mentalne i postawienie we właściwej proporcji kwestii mylenia się, nie posiadania racji, przewidywania, właściwego wnioskowania, które w tradingu nie mają nic wspólnego z tym jakimi ludźmi jesteśmy naprawdę,
  • zrzucając winę na rynek nie zauważają, że bardzo często nie nauczyli się po prostu wszystkiego o sobie; trading jest doskonałą lekcją edukacji o swoich słabościach i zaletach w przyśpieszonym tempie,
  • nie dają sobie szansy skutecznej nauki zarządzania swoim ego, strachem, chciwością, co przecież znakomicie przydaje się w życiu (choćby w biznesie).

Świetnym rozliczeniem tego typu jest właśnie wydana przez Grzegorza książkaJak straciłem na giełdzie milion dolarów” Jima Paula. Jej autor w jednej transakcji stracił cały majątek z okładem, a to z powodu zbyt nadętego ego i wiary w szczęśliwą gwiazdę. Kiedy czytałem tę książkę kilka lat temu byłem zdumiony z jakim pietyzmem i trafną dociekliwością zdecydował się po bankructwie dojść do sedna swojej porażki, które ma w zasadzie uniwersalny charakter. I tak sobie myślę czy to książka bardziej dla tych, którzy już zrezygnowali (w celach jak wyżej wymienione), czyli jako przestroga dla tych, którzy w tym biznesie przeżyli…

Ale do tematu. Wracać z przerwy nie trzeba do spekulacji, można do samego inwestowania, które jest o niebo łatwiejsze, i ma dzisiaj dużo większe możliwości (ETFy).

Z kolei ci, którzy planują powrót do tradingu i zmierzenie się ze stratą już z nowymi siłami, nie są oczywiście w stanie o stracie nie myśleć na takim „urlopie”, tak samo jak nie potrafimy nie myśleć o różowym słoniu gdy jesteśmy proszeni o nie myślenie o nim. Dla każdego taka strata ma inny kontekst życiowy i inną pozycję w hierarchii celów i wartości, ale niezależnie od tego do stanów „tkwię w stracie” trzeba się przyzwyczaić chcąc związać się z tradingiem na dłużej. I zwykle posiadamy w sobie wystarczający zapas zasobów, który pozwoli z tym żyć i normalnie funkcjonować.

A ponieważ same chęci do powrotu to może być za mało, przed rzopoczęciem gry proponuję rzetelnie zrobić przynajmniej taki oto bilans, który zebrałem w kilka pytań, odpowiedzi i podpowiedzi:

# Czy jestem przekonany o posiadaniu „Przewagi”, która pozwoli mi osiągać zyski w najbliższej przyszłości?

Bez tego praktycznie wejście do gry może okazać się kolejnym rozczarowaniem.

Jeśli odpowiedź jest twierdząca to proponuję zrobić remanent w swoich zasobach umysłowych i spróbować zwerbalizować na czym ta przewaga polega. Ustalenie jej to już niemal stworzenie własnego planu/strategii gry.

Odpowiedź negatywna oznacza ostrzeżenie i wstęp raczej do procesu odnalezienia swojej przewagi niż kontynuacji tradingu w formie jak poprzednio.

# Czy jestem gotowy na naukę życia z okresowymi obsunięciami i zamykaniem pozycji ze stratą?

Z biegiem czasu to wchodzi w nawyk, mentalną amortyzację, przestaje dotkliwie uwierać, a wreszcie większość tego strachu znika. Potrzeba jednak treningu, który trochę potrwa zależnie od charakteru.

# Czy wiem jak zarządzać swoimi emocjami?

To będzie niezbędne, a przyda się i w normalnym życiu. Brak takiej wiedzy oznacza jak najszybsze zainteresowanie się tego rodzaju kompetencją. Polecam techniki popularnej dzisiaj „uważności” (mindfulness), której skuteczności dowiedziono naukowo.

# Czy wiem jakie znaczenie dla wyniku ma odpowiednie zarządzanie wielkością pozycji?

To akurat jest najprostsze z tych zadań, mamy sporo podpowiedzi w historii tych blogów.

# Czy naprawdę znam swoje motywacje?

Często okazuje się, że trading ma być formą sportu ekstremalnego, który ma dostarczać adrenaliny. To nie jest dobra przesłanka dla długoterminowego uprawiania tradingu, który zresztą staje się nudny po jakimś czasie. A poza tym nie skłania do nauki i samopoznania, a przy tym rozrywki przecież są zwykle kosztowne, strata jest takim właśnie kosztem.

Inną fatalną motywacją jest jakiegoś rodzaju zemsta lub udowadnianie czegoś komuś, to bowiem wręcz przyciąga złe emocje, a tych przecież chcielibyśmy się pozbyć. Może lepiej poprzestać na udowodnieniu czegoś wyłącznie sobie.

CDN

—kat—

[Głosów:7    Średnia:4.6/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa) [...]
Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.