Paraliż decyzyjny, część 5

Czy zmniejszenie wielkości pozycji w momencie paraliżującego emocjonalnie obsunięcia kapitału to dobra decyzja?

Tym pytaniem nawiązuję do kolejnej propozycji z tekstu Grzegorza, którą zdefiniował jako:

(II) „Zmniejsz wielkość pozycji, które otwierasz”.

Założeniem takiego podejścia ma być zmniejszenie ciśnienia w buzujących emocjach tradera. Mniejsza pozycja oznacza teoretycznie niższą skalę strachu i mniejszą potencjalnie stratę w przypadku nietrafionego wejścia na rynek, a w rezultacie odbudowa zaufania we własne siły i odzyskanie kontroli nad sobą i transakcjami. Tyle teoria.

Jak wygląda to w praktyce? Z moich doświadczeń z traderami wynika, że to niespecjalnie działa. A przy tym z matematycznego punktu widzenia nie ma to specjalnie sensu. Otóż mniejsze pozycje oznaczają, że wyjście z dołka potrwa znacząco dłużej. Spadki przyszły przecież w serii wejść na dużych wielkościach pozycji, a jeśli teraz ma nadejść w końcu dobra seria trafień, to po co wchodzić na rynek na dużo mniejszych pozycjach? Mają one sens w zasadzie tylko wówczas, gdy kolejne transakcje również miałyby być stratne, co jest możliwe oczywiście.

A przecież prawo prawdopodobieństw zakłada, że po serii nieudanych transakcji prawdopodobieństwo trafnych rośnie, nawet gdy całkowita trafność danego tradera oscyluje na niewielkim poziomie 50%. Nigdy nie wiemy jednak czy to kolejna transakcja będzie zyskowna czy nie, ich bowiem rozkłady są losowe. Choć lubią się grupować, dlatego ich serie generują obsunięcia kapitału jak i wyjścia z tych obsunięć.

Traderzy intuicyjnie czują te rozkłady, prawdopodobieństwa i symetrię między dużymi pozycjami na spadkach i małymi na wzrostach, chociaż nie potrafią tego dokładnie określić czy nazwać. To, na czym jednak się koncentrują najbardziej i co jest w głowie najważniejszym celem przesłaniającym wszystko, to odrobienie straty w jak najszybszym czasie. Tak naprawdę w momencie obsunięcia dążą więc do podwyższenia stawki w grze, a nie obniżenia jej. Jeśli w ich strategiach istnieją jakieś zadatki na uzyskanie przewagi nad rynkiem, to może się udać. Inaczej wszystko staje się przede wszystkim kwestią szczęścia.

Natomiast w momencie zmniejszenia wielkości zakładu w transakcji, schemat mentalny w kolejnych wejściach wygląda mniej więcej tak:

– gdy transakcja okazała się zyskowna, nadchodzi ogromny żal, że stało się to na tak małej pozycji; pokusa natychmiastowego jej zwiększenia rośnie jeszcze bardziej, niecierpliwość bowiem sięga wysokich poziomów,

– gdy transakcja okazała się stratna to przecież nie cieszy, że straciło się mniej, to nadal strata; co więcej skłonność do znacznego zwiększenia pozycji rośnie jeszcze bardziej, nie tylko z powodu frustracji, niecierpliwości, ale i poczucia, że w końcu muszą przyjść te trafne, więc trzeba je grubo obstawić.

Mamy więc zaklęty krąg. Przekonywanie do mniejszych pozycji wydaje się w tym świetle może i w jakiejś mierze racjonalne (odzyskanie kontroli nad sobą i tradingiem), ale z punktu widzenia matematyki i logiki niezbyt się to klei.

Jeśli jednak dla kogoś istotne jest przede wszystkim odzyskanie kontroli nad sobą i transakcjami na tyle, że potrafi przez chwilę zapomnieć o stratach, to ze 3-4 trafione wejścia na małych pozycjach powinny przynieść ulgę i poczucie siły. Ale co dalej? Wrócić do normalnej wielkości pozycji? Jeśli już to proponuję stopniowo. Wejście od razu na dawną, dużą pozycję może się skończyć kolejną frustracją jeśli ponownie po serii udanych wejść przyjdą teraz stratne. Stopniowe zwiększanie stawki daje czas na adaptację.

Jak niska powinna być ta mniejsza wielkość pozycji w porównaniu do tej normalnej sprzed zjazdu kapitału? Najlepiej zmierzyć to emocjami: stawka powinna być tak dopasowana, by kolejna strata nie naruszała progu bólu. A więc by cierpienie po stracie okazało się znośne na tyle, że nie sparaliżuje myślenia i kolejnych decyzji.

Wcale nierzadkim objawem w przypadku sporej straty jest zjawisko „teraz to już wszystko mi jedno”. W takiej chwili w zasadzie puszczają hamulce i pełen depresji trader potrafi zagrać „vabank”. Nie mam dobrej rady jak temu zaradzić, zresztą w takich chwilach zdemolowana psychika rzadko pozwala słuchać przestróg.

Co ja zwykłem robić z kwestią zmniejszenia pozycji w pracy z traderami?

Pierwsze – wytłumaczyć ów wyżej opisany proces rozkładu prawdopodobieństw i znaczenia pojedynczej stawki oraz nabrania mentalnej równowagi, a potem pomóc odzyskać nieco spokoju i dyscypliny wewnętrznej; jednak kiedy ktoś pracuje nad sobą sam, nie ma dostępu do tego typu podpowiedzi i dusi się swoimi emocjami, może zdać się tylko na łut szczęścia lub wypracowane przez siebie mechanizmy radzenia sobie z wyzwaniami i emocjonalnością, a to już temat na inny wpis.

Drugie – bardzo dobrym mechanizmem dysponują firmy prop-tradingowe, w których traderzy inwestują pieniądze firmy; kiedy ktoś utraci dzienną dopuszczalną stawkę ryzyka (straty), zmniejsza mu się odgórnie kapitał do gry albo odcina się go od kapitału w ogóle, czasem polecając „za karę” grę na demo. Zaaplikowanie sobie takiej procedury jest możliwe, nawet bardzo wskazane, choć trudne w sytuacji emocjonalnego paraliżu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę po co to robić, jaki jest tego sens. Każde wymagające zadanie umysłowe wymaga przerwy, przemyślenia, uspokojenia, zrobienia nowego planu.

Trzecie – zamiast zmniejszać pozycję, albo zwiększać, ja sugeruję pomysł, który przedstawiłem wcześniej, czyli SKALOWANIE. A więc budowanie pełnej pozycji na raty, czyli de facto rozłożenie dużej pozycji na małe, z których nie wszystkie uda się otworzyć, jeśli rynek nie potwierdzi ruchu w naszą stronę. Albo podział tego kapitału na kilka rynków, a więc szereg małych zakładów. Mamy w ten sposób pożądany efekt małych pozycji bez utraty efektu dużej pozycji, wkładamy bowiem tyle samo do gry, ale w mniej bolesnych stawkach. Tym bardziej, że przy skalowaniu nie wrzuca się tych małych pozycji jednocześnie, wchodzą one powoli w miarę rozwoju przyjętej strategii gry.

Czasem dostaję pytanie jak skalować skoro ktoś traduje nasze kontrakty FW20, i to jedną sztuką, a „nie zna” się na innych rynkach. Dzisiaj odpowiedź jest prosta – naszymi polskimi kontraktami można już grać na forexie, z małym depozytem. Ten instrument to kontrakt na różnice o kodzie FPL20:

http://bossafx.pl/fx/oferta/instrumenty/

CDN

—kat—

[Głosów:13    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.