Kto pada ofiarą Wilków z Wall Street?

Są inwestorzy, którzy aktywnie wyszukują sytuacje, gdy ceny akcji są sztucznie pompowane – bo uważają, iż zdążą zarobić zanim ceny spadną; smog sprawia, że inwestorzy zajmujący się day tradingiem rzadziej dokonują transakcji – to tylko niektóre z wniosków z najnowszych badań naukowych dotyczących rynku kapitałowego.

Christian Leuz, Steffen Meyer, Maximilian Muhn, Eugene Soltes i Andreas Hackethal przygotowali pracę „Who Falls Prey to the Wolf of Wall Street? Investor Participation in Market Manipulation” (Kto pada ofiarą Wilka z Wall Street? Partycypacja inwestorów w manipulacji rynku). Zajmują się w niej oszustwami typu „pump and dump”, czyli pompuj i porzuć. Są bardzo popularne na rynku kapitałowym.

http://www.nber.org/papers/w24083.pdf

Zaczęły się pojawiać zaraz po tym jak powstały pierwsze giełdy. Na początku XVIII w. przedstawiciele South Sea Company stworzyli wrażenie, że akcje ich firmy są bardzo pożądane przekazując walory znanym i wpływowym ludziom, którzy zaczęli opowiadać o tym jak z dnia na dzień zyskali mnóstwo pieniędzy. Inwestorzy rzucili się do kupowania i w ciągu trzech miesięcy cena akcji wzrosła z 330 do 1050 funtów.

Po kolejnych trzech miesiącach bańka pękła i ceny akcji spadły o 80 proc. Pomimo upływu setek lat i wprowadzenia regulacji mających chronić inwestorów, podobne oszustwa są na porządku dziennym. W badanych przekrętach przestępcy najczęściej wybierali tzw. groszowe akcje, czyli takie których walory kosztowały bardzo niewiele, miały niską płynność i wzrost popytu szybko przekładał się na wzrost ceny. Aby uwiarygodnić przekręt przestępcy rozpuszczali plotki o powodach dla których cena walorów danej firmy nagle zaczęła rosnąć.

I tak na przykład firma BAR.bra Mining Group AG została dopuszczona do obrotu na słabiej regulowanym rynku otwartym giełdy we Frankfurcie 5 grudnia 2007 r. Pierwszego dnia notowań jej akcje wyceniano na 0,46 euro. Oficjalnie firma zajmowała się wydobyciem cennych metali w Mongolii i Ghanie. Jej przedstawiciele twierdzili, że prowadzili takie działania w tych krajach od kilku lat.

Poczynając od 10 stycznia 2008 r. promotorzy reklamowali firmę w kilku neswletterach wspominając o wzrośnie cen jej walorów od debiutu. Twierdzono, że firma ma duży potencjał wzrostu, ponieważ działki z których wydobywała były bardzo „obiecujące”. I rzeczywiście cena akcji kontynuowała wzrost o 26 proc. przez kolejne pięć dni aż do 0,87 euro 15 stycznia 2008 r. Wtedy rozpoczęła się faza „porzucania” czyli sprzedawania akcji po sztucznie zawyżonych cenach.

Walory spółki straciły 67 proc. wartości spadając do 0,29 euro w niecały tydzień. Trzy miesiące później jedna akcja warta była tylko 0,04 euro. Siedziba promotorów spółki została przeszukana przez niemiecką policję w 2012 r. w związku z tą i innymi, podobnym sprawami.

Niewiele jednak wiadomo o tym, kto pada ofiarą tych manipulacji. Aby to ustalić autorzy przeanalizowali 421 takich oszustw, które miały miejsce między 2002 r. a 2015 r. Mieli taką możliwość, ponieważ otrzymali od jednego z dużych, niemieckich banków dane odnośnie transakcji zawartych przez 110 tys. indywidualnych inwestorów.

Z danych wynika, że prawie 6 proc. z badanych osób padło ofiarą przynajmniej jednego oszustwa typu „pump and dump” a średnia strata wyniosła 28 proc. zainwestowanego kapitału (przeciętna strata wyniosła 6972 euro, co stanowiła 11,4 proc. średniej wartości portfela).

Dla porównania średnia inwestycja, tych którzy dali się nabrać w inne akcje była warta 6142 euro (pozostali inwestowali przeciętnie 9725 euro). Tacy inwestorzy, w porównaniu do tych którzy nie pozwolili się oszukać, mają też akcje większej ilości firm, niższy udział największych spółek w portfelu i większą dywersyfikacje inwestycji. Przeciętne oszustwo typu „pump and dump” pozbawiało niemieckich inwestorów 1,2 mln euro.

Co ciekawe, 11 proc. z tych którzy dali się nabrać zainwestowało w cztery i więcej podobnych przekrętów. W kolejnych tracili mniej, ale i tak było to średnio 24 proc. Wygląda na to, że jest grupa inwestorów, która aktywnie wyszukuje sytuacje sztucznego pompowania cen akcji i traktuje je jak hazard albo loterię uważając, że uda im się wyjść w takim momencie, iż zarobią.

W 2014 r. „Bloomberg” opublikował artykuł o 27-letnim brokerze telekomunikacyjnym Matthew Frommie. Fromm wieczorami, w czasie wolnym, inwestował w groszowe akcje twierdząc, że „trik polega na tym, by uciec zanim zacznie spadać”. Fromm zdawał sobie sprawy, że cena tych akcji może być sztucznie pompowana i określał je mianem „akcji Lotto” w pełni orientując się, że jest ryzyko iż akcje te nie będą na końcu nic warte.

W sumie ponad 35 proc. biorący udział w „pump and dump” regularnie praktykuje day trading groszowymi akcjami. Co ciekawe, ci inwestujący w „pump and dump”, którym się udało wyjść na czas z zyskiem częściej inwestują w kolejne akcje tego typu i trzymają je dłużej (co oczywiście sprawia, że częściej tracą).

Steffen Meyer and Michaela Pagel przygotowali analizę „Fresh Air Eases Work – The Effect of Air Quality on Individual Investor Activity” („Świeże powietrze ułatwia pracę – Wpływ jakości powietrza na aktywność indywidualnych inwestorów). Zajmują się w niej wpływem zanieczyszczenia powietrza na aktywność inwestorów. Do badania wykorzystali szczegółowe dane z day tradingu 103 tys. prywatnych inwestorów w Niemczech w latach 2003-2015.

http://www.nber.org/papers/w24048.pdf

Autorzy połączyli kody pocztowe badane z informacjami o jakości powietrza z pobliski stacji monitorujących. Okazuje się, że pogorszenie o jedno odchylenie standardowe jakości powietrza zmniejsza częstotliwość logowania się o 8,5 proc. stosunku do poziomu, kiedy powietrze jest lepszej jakości (z innych badań wynika, także że w takich okolicznościach spada stopa zwrotu).

To efekt porównywalny z tym z efektem jaki daje wzrost ilości promieni słonecznych w danym dniu o jedno odchylenie standardowe. Autorzy konkludują, że zanieczyszczenie ma znacznie większy wpływ na produktywność białych kołnierzyków, niż do tej pory sądzono.

[Głosów:8    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.