Paraliż decyzyjny, część 3

W kolejnej części kilka praktycznych podpowiedzi dla traderów, którzy po raz pierwszy znaleźli się w sytuacji doskwierającej zjazdu kapitału, potrafiącego sparaliżować.

Grzegorz opisując takiego właśnie tradera zwrócił już uwagę na 3 podstawowe, ale jakże ważne szczegóły techniczne dla dokonywania skutecznego tradingu. No tak, ale jeśli ktoś do tej pory w ogóle nie zajmował się tymi sprawami, to skąd miałby wiedzieć o czym mowa?

Postaram się opisać swoje porady jak najprościej. Dużo lepiej wychodzi to werbalnie w osobistym kontakcie, ale nie ma takiej możliwości.

Operowanie w takich kryzysowych chwilach liczbami i kategorycznymi komunikatami zaznaczonymi grubą kreską, a nie ocenami i emocjami, daje dużo większe szanse dotarcia przekazu do świadomej, logicznej części mózgu. Dotyczy to przede wszystkim traderów, których nazwałem „Emocjonalistami” (tzw. „Cyborgi” i tak już poruszają się w świecie chłodnych kalkulacji). Neuronauka potwierdza, że przejście na działania na liczbach w takich stresujących momentach przynajmniej czasowo odcina złe emocje.

Spójrzmy nieco szerzej na 3 wspomniane przez Grzegorza kwestie.

(I) Wprowadzenie nienegocjowalnego stop-lossa i konieczne określenie ryzyka w każdej transakcji, czyli ilości kapitału jaki trzeba poświęcić gdy rynek ruszy w przeciwną stronę do pozycji.

Już same słowa ‘stop’, ‘stop-loss’ czy ‘poświęcić’ mogą prowadzić do kolejnej porcji strachu. Nazywanie ich jednak wprost i po żołniersku ma za zadanie przywrócenie realności w miejsce złudzeń. NIE ISTNIEJE inna forma skutecznego tradingu na lewarowanym lub mocno zmiennym rynku. Ci, którzy w to nie wierzyli, zakończyli karierę, albo przeszli do bezpieczniejszego inwestowania długoterminowego w akcje, co jest rezerwowym wyjściem na wypadek gdyby ktoś nie wyobrażał sobie życia bez rynku (takie rezerwowe „kotwice” w myśleniu są również potrzebne).

Tylko stop i ocena ryzyka dają szanse na wyjście z dołka czy karierę w tradingu w ogóle. Inne podejście to złudzenia albo zdanie się na szczęście. To ostatnie może się przydarzyć w kilku transakcjach, ale nie we wszystkich! A ponieważ nie istnieją traderzy o stuprocentowej trafności, TRZEBA mieć narzędzia ograniczenia strat. Nie są nimi modlitwa, nadzieja, silna wola czy przesuwanie rynku wzrokiem.

Stop będzie bolał, taka bowiem natura ludzka, ale jeśli ktoś obiecywał, że pieniądze w tradingu można zarabiać bezboleśnie, to łgał! Ryzyko polega na robieniu nie tylko rzeczy dających zastrzyk adrenaliny, ale również takich, w których błogi sukces w niektórych dobrych transakcjach trzeba najpierw okupić krwią w nietrafionych. Do tego bólu można z czasem przywyknąć! To kolejna „kotwica”.

Ale ten ból da się znacząco ZMNIEJSZYĆ na trzy bardzo proste, poniżej wymienione sposoby już od zaraz! Można wybrać jeden ze sposobów lub mieszać dwa lub trzy jednocześnie. Wszystkie polegają na podzieleniu kapitału na mniejsze porcje i użycie każdej z nich  jeśli zajdą warunki do zajmowania pozycji zgodne z wybraną metodą inwestycyjną:

1. Transakcje dokonywane na różnych rynkach tą samą strategią.

Wybór kilku różnych akcji nie jest najlepszym podejściem, ponieważ podczas korekty czy bessy spadają jednocześnie, ale dodanie jakiejś waluty, indeksu zagranicznego, ETFa czy towaru ma sens. Jeśli decydujemy o wejściu na pozycję np. na podstawie 2 wskaźników, to róbmy to samo na pozostałych wybranych rynkach.

2. Użycie różnych strategii do transakcji na jednym rynku.

W obrębie jednego instrumentu można zastosować kilka narzędzi jednocześnie (również intuicyjne jeśli ktoś ma potrzebę), wówczas wejścia na pozycję odbędą się na różnych poziomach i z udziałem różnych stopów broniących oraz kasujących zyski. Np. jedna mała pozycja na podstawie 2 wskaźników, druga na wybicie, trzecia na przecięcie średnich.

3. Skalowanie, czyli budowanie całej pozycji na raty.

Zamiast wskakiwać na rynek od razu całą kwotą, można zacząć od małej pozycji, poczekać na rozwój sytuacji i dodawać kolejne części, aż do wydania całej przeznaczonej na to kwoty. Jeśli rynek ucieknie szybko w przeciwną stronę, wówczas strata obejmie tylko część zaangażowanego kapitału (np. tylko pierwszą wydatkowaną kwotę).

Żeby sobie ułatwić tego rodzaju taktykę można otworzyć dodatkowe subkonta lub nowe rachunki, i na nie podzielić kapitał

Skąd wiem że to działa? Sam przez tę drogę przeszedłem gdy po raz pierwszy wpadłem w spore obsunięcie kapitału. Problem w tym, że nie miałem pojęcia, że takie sztuczki w ogóle istnieją, sam musiałem wymyślić koło na swój użytek. Najpierw stworzyłem sposób nr 3, potem dodałem metodę nr 1, wreszcie wpadłem na pomysł robienia wszystkiego wg pomysłu nr 2. W tym celu najpierw otworzyłem dodatkowe 2 rachunki u różnych brokerów, a gdy nadeszły czasy forexu wszystko miałem na jednym rachunku, ale z różnymi subkontami. Tego rodzaju pomysłów jest więcej, trzy powyższe wystarczą na początek.

Problemem może być na początek pewne rozproszenie uwagi, trudności w objęciu wszystkiego, ale z pomocą kartki papieru da się wszystko zrobić, a po czasie wystarczy tylko głowa. ZALETY tego podejścia sięgają daleko poza możliwe niedogodności:

1.   Rozproszenie ryzyka (dywersyfikacja).

2.   Większa szansa na % udanych transakcji.

3.   Transakcje stratne mają dużo mniejszą wielkość w stosunku do całości kapitału

4.   Zmniejszenie bólu i żalu jednorazowej straty.

5.   Zwiększenie zadowolenia czy wręcz dumy z pozostałych dobrych wejść, co staje się bardziej motywujące i pozytywnie nastrajające.

6.   Większa ilość transakcji oznacza szybszą naukę, i zdobycie doświadczenia w krótkim czasie.

7.   Rozproszone pozycje pozwalają elastycznie regulować czas poświęcony na trading, dopasować się do nastroju i sił (kiedy nie mamy czasu czy weny, można zagrać tylko częścią kapitału i mniejszą ilością pozycji).

8.   Znakomita podbudowa do dalszych inspiracji, pomysłów, kreatywności.

9.   Większa ilość czasu potrzebna do ogarnięcia całości pozwala częściej pozostawać poza negatywnymi emocjami (liczenie i kombinowanie sięga do logicznej części mózgu, spychając automatycznie na bok emocje).

10. Rozproszenie myśli i odczuć odciąga przywiązanie do jednej transakcji, co powoduje zmniejszenie ochoty na głupie ruchy typu ‘za szybkie zamykanie’, zmniejsza niecierpliwość i redukuje nudę.

Pamiętajmy, że psychologia udowadnia, iż stres w mniejszych dawkach staje się mobilizatorem, bez czego czasem nie sposób nawet ruszyć czterech liter. Wszystko co powyżej i w kolejnej części powinno się do zmniejszenia stresu przyczynić.

CDN

—kat—

[Głosów:12    Średnia:4.7/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.