Końcówka roku na warszawskim rynku akcji może jest daleka od tak ekscytujących zdarzeń jak choćby na rynku krypotowalut, ale również na wielu innych zagranicznych rynkach, niemniej dzieją się tu również ekscytujące rzeczy. Oczywiście z zachowaniem pewnych proporcji.

Przede wszystkim zwrot na rynku małych spółek. Dokładnie w połowie listopada indeks sWIG80 przerwał trwający od wielu miesięcy trend spadkowy. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej pisałem o bardzo słabym roku w tym segmencie, by nagle jak za dotknięciem różdżki sytuacja uległa całkowitej zmianie. Spośród ostatnich dwudziestu trzech sesji, zaledwie pięć było spadkowych przy czym były to spadki zupełnie kosmetyczne. Żeby jednak było bardziej interesująco, z ostatniego miesiąca mają miejsce przy o wiele mniejszym obrocie niż to było w trakcie fali spadkowej. No cóż, dla analityków technicznych nie jest to sygnał zachęcający do zmiany zdania o dominującym trendzie. Sama zwyżka to ledwie 6 procent, no ale na wykresie budzi zainteresowanie.

Gdy spróbujemy spojrzeć do „wnętrza” indeksu robi się jeszcze bardziej intrygująco. Spośród piętnastu spółek o największych wagach (w sumie 39 proc. udziału) w indeksie co prawda dziewięć zanotowało wzrost, ale wśród pięciu z nich było to raczej jednorazowe podanie adrenaliny. Strzał na dużym obrocie, wyciągnięcie, i… nic się w zasadzie nie dzieje. Czyżby próba wyciągania cen na koniec roku, żeby ładniej wyglądały portfele? W zasadzie dzieje się to małym kosztem, bo obroty bywają liczone na wielu z tych spółkach w setkach, a co najwyżej w tysiącach sztuk.

Duże spółki – tu mimo stagnacji samego indeksu – również zachowują się interesująco. Na pierwszym miejscu w indeksie PKObp. No to jest ewidentny lider. Od początku roku wzrost o ponad 50 procent. Ostatnie trzy miesiące w sympatycznej fali wzrostowej O obrotach można powiedzieć, że wspierają wzrosty, zaś maleją podczas korekt. Sympatycznie.

Im jednak głębiej w indeks tym mniej efektownie. PKN Orlen – spada, co jakiś czas zstępując o kilka stopni niżej gwałtowną przeceną podczas jednej-dwóch sesji. Zwykle te wyprzedaże mają miejsce przy zwiększonym obrocie. KGHM podobnie z tym, że tu spadki miały miejsce w postaci luk. Co ciekawe wczorajszy silny wzrost poprzedziła luka. Wykres jest tak poszatkowany, jakbyśmy patrzyli na spółkę o średniej płynności. Inne spółki jeśli rosną (np. PEKAO), to w niezbyt ładnym stylu, a dodatkowo ten wzrost jest znoszony spadkiem choćby firmy o podobnej wadze (PZU). O wiele atrakcyjniej niż czołówka indeksu prezentują się spółki ze środka – Alior, mBank, a nawet JSW.

Jestem przekonany, że część tych działań – zwłaszcza na spółkach ewidentnie spadających – to próba ratowania wyników portfeli na koniec roku (fundusze, działy zarządzania). Nie sądzę by zmieniło jakoś gwałtownie nastrój na całym rynku. Zwłaszcza, że nie jestem optymistą co do perspektyw naszego rynku w 2018 roku. Raczej uznałbym, że w wersji optymistycznej będziemy kontynuować takie selektywne wzrosty pojedynczych akcji. A w wersji pesymistycznej (jakiś impuls ze świata), zanurkujemy szybciej i mocniej.

Czekam jeszcze tylko na jeden epizod (bo nie cały scenariusz). Kiedy, któraś ze spółek obecnych na GPW ogłosi, że zamierza wejść w jakiś projekt kryptowalut lub zmieni nazwę, żeby oddawała charakter nowych planów.

[Głosów:9    Średnia:3.8/5]

2 Komentarzy

  1. paaulinka

    Na szerokim rynku jest coraz mniej kasy, i nic na to nie wskazuje, żeby ta tendencja miała się zmienić. Do mnie przemawia scenariusz na najbliższe lata następujący: kolejne dobre fundamentalnie spółki wychodzą z giełdy, bo korzyść z bycia na niej żadna, a ponieważ jest coraz taniej, to pokusa do wycofania coraz większa. Ogólnie jakość giełdy liczona jako stosunek dobrych spółek do śmieci stale się pogarsza, Aż następuje jakiś punkt krytyczny. Jeśli to stanie się w momencie złych nastrojów na świecie, to…..I dalej moja wyobraźnia nie sięga. Co powinno się stać, aby to co zostanie z GPW na nowo się odrodziło, i żeby Polacy chcieli inwestować na niej swoje pieniądze?

  2. Immortal

    Polacy chcą, ale to dopiero nie-Polacy mogą im ten biznes rozruszać. A nie-Polacy są tu niemile widziani. Więc Polacy idą do nich inwestować, bo mają tam wszystko to, czego tu nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *