Kupno siły czy słabości rynku?

Jeden z trwalszych stereotypów inwestycyjnych głosi, że najlepszą strategią jest kupowanie gdy leje się krew, a więc gdy ceny spadają.

Proponuję zajrzeć głęboko do trzewi tego rodzaju ideologii by sprawdzić, czy czasem nie przelewamy zanadto w takiej chwili własnej krwi.

Zrobiłem to już kilkanaście tygodni temu dla bossafund.pl w jednym z 10 biuletynów pokazujących systematyczne strategie kupowania jednostek funduszy inwestycyjnych (można je otrzymać pod adresem: https://strategie.bossafund.pl/). Wykorzystam tamte statystyki ponownie, z małym rozwinięciem. Wzbudziły one bowiem sporo zamieszania, więc przy okazji i Czytelnicy tamtych biuletynów dowiedzą się więcej w tej nie dającej spokoju kwestii.

Naświetlę krótko sytuację dla lepszego zrozumienia tematu przez wszystkich.

Wybrałem losowo 5 funduszy akcyjnych, dostępnych w bazie notowań bossafund.pl. Spiąłem je w portfel, do którego wrzuciłem hipotetyczny kapitał początkowy 50.000 zł i symulowałem na danych historycznych po kolei dwie przeciwstawne strategie. Za każdym razem gdy następowało kupno jednostek jednego z funduszy, asygnowałem na to 1/5 dostępnych środków. Owe przeciwne wobec siebie strategie wyglądały tak:

1/ Kupujemy jednostki funduszy gdy ich wycena wybija się POWYŻEJ najwyższego poziomu z poprzednich 25 dni, 75 dni lub 250 dni (a więc około miesiąca roboczego, kwartału i roku). Kupujemy więc siłę rynku, wchodzimy do gry po wyraźnych wzrostach. Natomiast ich sprzedaż była dokonywana w tej symulacji odpowiednio po 25, 75 lub 250 dniach. Jeśli więc kupno następowało po wybiciu ze szczytu poprzednich 75 dni, to adekwatnie umorzenie jednostek następowało po 75 dniach.

2/ Kupujemy jednostki funduszu gdy jego wycena wybija się PONIŻEJ najniższego poziomu z poprzednich 25 dni, 75 dni lub 250 dni (a więc około miesiąca roboczego, kwartału i roku). Kupujemy więc słabość rynku, korzystamy z okazji by obkupić się po niskich, „okazyjnych” cenach. Sprzedaż była dokonywana w tej symulacji również odpowiednio po 25, 75 lub 250 dniach.

Tak oto przedstawiały się hipotetyczne wyniki portfeli na danych historycznych:

Cóż one oznaczają? Ni mniej, ni więcej, że kupowanie dołków przegrywało w każdym aspekcie tej statystyki z kupnem szczytów! Nie może więc dziwić, że wielu inwestujących w fundusze akcyjne doznało lekkiego szoku poznawczego. Czy to znaczy, że kupowanie podczas giełdowej bessy mija się z celem?! To przecież już na pierwszy rzut oka zaprzeczałoby logice inwestowania. Wyjaśnijmy więc tajemnicę tego zjawiska. Otóż jej sedna należy szukać w 4 miejscach:

1/ Czas inwestycji

Gdyby wydłużyć okres utrzymywania pozycji w każdym wariancie kupna spadków, wyniki uległyby znacznemu polepszeniu, ale nadal nie na tyle, by pobić te z kupna szczytów. Aby to sprawdzić zrobiłem dodatkowe testy, w których czas trwania inwestycji z wszystkiego rodzaju wybić w dół rozszerzałem do 3 lat (skokowo o kwartał w każdym teście).

Co się okazało? Że przy kupnie spadków potrzeba średnio minimum 2 lata przetrzymać inwestycję, by zaczęła przynosić zyski, które oscylowały dla wszystkich wariantów na poziomie średnio 2-4% rocznie.

Natomiast zyski w strategiach kupna szczytów pojawiały się we WSZYSTKICH opcjach czasu utrzymywania pozycji, przy czym średnioroczny zysk sięgał po 2 latach od zainwestowania na poziomie 4-9%. Znaczące.

2/ Ograniczenia strategii

Po pierwsze – posługujemy się w testach średnimi wartościami aby zbadać i porównać wszystkie okresy spadków i wzrostów. Na co dzień jednak realność może wyglądać inaczej i ktoś kto kupi minimum z 250 dni może się doczekać zysku już po kilku miesiącach, a ktoś inny dopiero po 5 latach. To nie zmienia jednak pewnych długookresowych tendencji, które pokazały powyższe statystyki.

Po drugie – sprzedaż po ściśle określonej ilości dni nie jest może nazbyt elastycznym ani przemyślnym rozwiązaniem, ale umożliwia odkrycie i porównanie zjawisk ukrytych w danych.

3/ Dynamika rynków

Wybicia z maksimów rzadko pojawiają się podczas bess z oczywistego powodu. A to powoduje, że nietrafnych możliwości jest mniej. Z kolei okazje do kupna minimów podczas bessy to niemal normalność a nie wyjątek, okazji do nietrafionej inwestycji mamy więc nieproporcjonalnie więcej. Należy w takim razie nastawić się, że jeśli kupujemy roczne minimum, trzeba będzie poczekać na zyski nawet 2 lata w niektórych wypadkach. Prawdopodobieństwo zysków podczas kupna wzrostów jest natomiast znacząco wyższe.

4/ Odporność inwestującego

W tym wszystkim chodzi nie tylko o liczby, ale o psychikę inwestorów. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie:

Który z 2 inwestorów lepiej zniesie zmienność portfela funduszy i nie będzie robił głupich ruchów, ze sprzedażą ze stratą włącznie:

Ten, który regularnie kupuje górki i statystycznie dużo częściej doświadcza zysków ?

Czy ten, który regularnie kupuje dołki i statystycznie częściej tkwi zanurzony w stratach, z których wyjście trwa średnio 2 lata?

Na pułapki tego typu inwestujący w fundusze są narażenie nieustannie, zresztą ci w akcje również, ale oni posiadają zwykle większą wiedzę i doświadczenie. Dla tych pierwszych BOŚ przygotował cykl 10 krótkich, zabawnych, ilustrowanych, darmowych lekcji z podejmowania decyzji, odporności, analizy skutków. Można je bez wysiłku, za to z korzyścią dla siebie prześledzić tutaj:

https://10latwychlekcji.bossafund.pl/      

—kat—

[Głosów:8    Średnia:4.4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *