Ostatnie sesje mogą wzbudzać nieco wątpliwości, co do siły rodzimych byków, ale powoli dobijamy do końca pierwszego kwartału nowego roku, który wygląda całkiem ciekawie dla strony popytowej.

Zacznijmy od odnotowania faktu, iż w perspektywie sześciomiesięcznej WIG20 zyskuje ponad 28 procent. Szybkie spojrzenie na dość reprezentatywną tabelę zmian indeksów światowych ujawnia, iż w ostatnich sześciu miesiącach koszyk warszawskich blue chipów jest najmocniejszym indeksem świata. Perspektywa trzymiesięczna wygląda podobnie. Dorobiliśmy się więc hossy, o której pisaliśmy na blogach i którą część z naszych komentatorów przewidywała w prognozach na rok 2017.

Hossa na polskich akcjach została zauważona przez amerykański tygodnik Barron’s, w którym rynek warszawski pojawia się równie „często”, jak odwiedzające ziemię komety o wolniejszym obiegu wokół Słońca. Barron’s skupia się raczej na perspektywie year-to-date, ale wspomniana wcześniej perspektywa półroczna ukazuje jeszcze większą siłę GPW na tle świata. Naprawdę – zaokrąglając  i wyprzedzając nieco wyliczenia przed końcem marca – w perspektywie dwóch kwartałów zawstydziliśmy świat siłą.

Możemy tylko spekulować, jak bardzo zaskoczeni czują się niektórzy inwestorzy, którym nie po drodze z rodzimą klasą polityczną i jakością polityki gospodarczej. Wszak ministrowie mieli robić wszystko, żeby zniechęcić zagranicę, a pomysły podatkowe miały uderzać w rynek. Zwyżka WIG20 z ostatnich dwóch kwartałów tylko przypomina, iż kapitał – zwłaszcza szybko rotujący – skupia się na ogólnym obrazie i wycenach na tle świata, a pomija to, czym żyją codziennie zamęczani lokalnym szumem gracze zamknięci na optymistyczne scenariusze.

Wcześniej już pisałem, iż polskie obligacje są ważną częścią w koszyku jednego z ETF-ów i podkreślałem zaufanie rynku do polskiego długu. Barron’s wypowiada się w podobnym tonie o polskich akcjach. Autorka podkreśla stabilność polskiego wzrostu gospodarczego i całkowicie pomija elementy, którymi żyjemy każdego dnia w Polsce. Naprawdę, z perspektywy świata niewiele więcej się liczy. Rozwijamy się. Spłacamy nasze długi w terminie. Mamy rynek akcji, który dorobił się jakiejś historii. Reszta jest szumem.

Z perspektywy świata wyglądaliśmy tanio i dobrze, a ci z nas, którzy nie chcieli dać wiary w optymistyczne scenariusze w Warszawie muszą czuć się zaskoczeni. W istocie rynki i ich zachowanie są jedną z najlepszych odtrutek na medialny szum, w którym polska demokracja upada, rząd jest upokarzany – lub jaką chcą inni sam się upokarza – na forum Europy. Pieniądz zdaje się mieć zupełnie inną opinię i przypomina wielokrotnie już powtarzane na moim blogu zdanie, iż inwestor jest człowiekiem, który ma interesy, a nie poglądy.

Nowym czytelnikom naszych blogów – stali wiedzą to od dawna – przypomnę, iż od wielu lat nie biorę udziału w wyborach, nie popieram żadnej partii i powyższe zdania nie są sygnałem sympatii dla jakiejś siły politycznej. Powinny być czytane tylko i wyłącznie w kategoriach wezwania do skupienia się na tym, na czym powinien skupiać się inwestor – szukaniu szansy na rynku i realizacji zysków, gdy cele inwestycyjne zostały zrealizowane. W świecie zdominowanym przez polityczny PR położenie inwestora jest w sumie dość komfortowe.

[Głosów:11    Średnia:4.3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *