W poszukiwaniu drogi do sukcesu, część 11

To ostatni wpis z tej serii, ale dla wielu inwestujących prawdopodobnie najważniejszy z punktu widzenia ustalenia źródeł przewagi.

PODEJŚCIE INTUICYJNE

(ang. Discretionary trading/investing)

Najprościej określić je jako inwestowanie lub trading bez zdefiniowanych z góry i szczegółowo zasad oraz powodów zajęcia i/lub opuszczenia pozycji, a więc przeciwieństwo w pełni systematycznego podejścia, w którym każdy ruch i każda wielkość są zapisane w precyzyjnych liczbach i procedurach.

Wejścia i wyjścia w dyskrecjonalnej metodzie decyzyjnej są więc oparte o subiektywne kryteria i osądy, przeczucia odnośnie przyszłości, doraźne impulsy generowane z wielu źródeł, wyczucie nastrojów rynku w czasie rzeczywistym, reakcje na nieustanne zmiany. Obejmuje ona również te style, w których przynajmniej część decyzji oparta jest na kryteriach pochodzących z bardziej sformalizowanych metod.

Może wydać się to dziwne, ale włączenie do procesu decyzyjnego części Analizy technicznej czy fundamentalnej, albo mieszaninę obu, również zalicza się do tego podejścia. Wyłącza się z niego jedynie wszystkie procedury decyzyjne, w których każdy krok jest zapisany w ściśle zdefiniowanej regule. Branża zarządzających CTA określa na przykład, że zalicza się do intuicyjnego tradingu wszelkie programy, w których tego typu doraźnie podejmowane decyzje przekroczą 5% wszystkich działań. Do progu minimum 95% metody uważane są za systematyczne (czy też systemowe).

Prościej jest chyba wykazać, co inwestowaniem intuicyjnym nie jest. To w takim razie dość pojemna grupa metod, w których przynajmniej część działań i decyzji w obrębie transakcji pochodzi z bieżącej, subiektywnej analizy samego inwestora, która zresztą również może przybierać pewne systematyczne cechy. Np. trader, który regularnie używa tylko jednego i tego samego wskaźnika technicznego, ale sposób wychodzenia z pozycji to jego autonomiczna, doraźna decyzja, kwalifikuje się do grupy „intuicyjnej”. Większość zajmujących się giełdą i forexem należy to tego właśnie typu gremium, temat posiada więc istotne znaczenie.

Kryterium doraźności i intuicyjności działań oraz decyzji rodzi  w tym układzie pewną niedogodność w wykrywaniu, nabywaniu i przekazywaniu przewagi nad rynkiem, bez której nie ma zyskownego inwestowania. Istnieje jednak bardzo celne powiedzenie, które ukierunkowuje te poszukiwania i podsumowuje tę sytuację:

„You are the edge”
czyli “Ty sam jesteś przewagą”.

Co oznacza ni mniej, ni więcej, że źródła sukcesu tkwią w samym inwestorze, przede wszystkim jego umiejętnościach (ang. skills), wiedzy, doświadczeniu i sile umysłu. To jednak zła wiadomość dla początkujących i tych, którzy mają trudności w osiągnięciu owej „mitycznej” przewagi. Tym pierwszym brakuje wszystkiego poza zapałem, tym drugim – klucza do wykrycia i określenia pozytywnej wartości oczekiwanej, pomimo wielu prób. Oba obozy wierzą (lub nie) w szczęście (ang. luck), które nie jest jednak żadnym rozwiązaniem w dłuższym terminie.

Istnieje jednakże dość precyzyjna procedura, która pozwoli przełożyć nam ów wskaźnik poszukiwanej skuteczności z języka nieokreśloności na język statystyki.

Nazywa się to:

 —       PAYOFF RATIO     —-

Po polsku można powiedzieć „wskaźnik opłacalności”, ale nie brzmi to tak samo wdzięcznie jak nazwa angielska. Co się za nim kryje? W najprostszym tłumaczeniu to stosunek średniego zysku z transakcji wygranych do średniej straty z transakcji przegranych. Jednakże dużo prościej wyznacza się go z góry jako stosunek planowanych odniesień zysku i straty w każdej transakcji.

Np. 2:1 oznacza, że na każdą jednostkę ryzyka (straty) chcemy zarobić minimum 2 jednostki zysku.

To uniwersalna technika panowania nad własnymi poczynaniami, nad pułapkami, ryzykami i niepewnościami, wszechstronny przekaz w komunikacji nauczyciel-uczeń, najprostsza z dróg obliczania, porównywania i kontrolowania własnej przewagi; matematyczny manifest ułomnej intuicji i brakujące ogniwo wszelkich subiektywnie używanych analiz i narzędzi; zabezpieczenie nietrafionych decyzji i prognoz; poskramiacz emocji i błędów poznawczych, które nieuchronnie demolują każdą transakcję w krytycznej sytuacji.

W zasadzie jest to przydatne w każdej tego typu niedookreślonej sytuacji, w której próbujemy wyodrębnić i wyszlifować własną przewagę. Kiedy np. chcemy użyć jakiegoś narzędzia z zakresu AT o subiektywnym charakterze lub  nieznanej, nietestowanej wartości, zawsze możemy założyć, że jego skuteczność zapewni właśnie PAYOFF RATIO. Kiedy na podstawie historycznych danych możemy powiedzieć już coś o działaniu narzędzia na podstawie obserwacji reakcji po wejściu na rynek, zawsze w odwodzie mamy PAYOFF RATIO jako zabójcę obsunięć kapitału i realizację zysków. Kiedy czujemy się bezradni w obliczu powstającej straty, pomocą najprostszą jest PAYOFF RATIO.

Kiedy trafność po wejściu na pozycję wydaje się dość duża, zdecydowanie większa niż 50%, PAYOFF RATIO na poziomie 1:1 już daje nam pozytywną wartość oczekiwaną. Kiedy trafność waha się w pobliżu 50%, trzeba spróbować powalczyć o PAYOFF RATIO na poziomie 2:1 albo przynajmniej 1,5:1. Być może za jakiś czas ten „magiczny” wskaźnik uświadomi nam, że nie trzeba wcale kompleksowych analiz, ton informacji czy 10 skorelowanych ze sobą indykatorów aby znaleźć najprostszą drogę do poruszania się po rynku. Cóż, dobrze dobrane PAYOFF RATIO może doprowadzić do skuteczności nawet losowe wejścia na pozycje, które przecież wahają się w okolicy 50% trafności.

Dlaczego o jego uniwersalności i przydatności mówimy dopiero teraz, a nie w dziesięciu poprzednich wpisach w tym cyklu? Otóż nie chodzi jedynie o znalezienie konkretnego bezpiecznika dla własnej intuicji. Po prostu w tamtych strategiach najczęściej sama metoda posiadała już w sobie wbudowaną metodę kontroli ryzyka, która decydowała o istnieniu przewagi i definiowała rodzaj strategii. To również była jakaś forma PAYOFF RATIO, ale wyrażana na różne sposoby, nie zawsze matematyczne (jak np. w przypadku AF).

To oczywiście nie jest cudowna recepta na natychmiastowy sukces. Nadal by go osiągnąć potrzeba setek, jeśli nie tysięcy prób, aby sprawdzić swoją intuicję, dostosować przy tym wielkości PAYOFF RATIO do własnych celów, wrażliwości, emocji, odporności, horyzontu czasowego, zmienności rynków, na których inwestujemy, itd. Mam nadzieję, że ta podpowiedź pomoże wielu, szczególnie początkującym, znaleźć właściwą drogę, złamanie bowiem proporcji PAYOFF RATIO to drastycznie najczęstszy czynnik bankructw, zwłaszcza na forexie.

—kat—

[Głosów:4    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *