Wczorajsza podwyżka stóp procentowych w USA zdaje się być krokiem do normalizacji polityki monetarnej w USA, ale wiele wskazuje na to, iż przed nami – zwłaszcza w skali globu – jeszcze wiele lat „nienormalności”.

W poprzednich notkach blogach pokazywaliśmy już efekty obecnego modelu polityki monetarnej na rynku długu, który pozostaje sztucznie sterowany przez masową obecność banków centralnych. Wpływ na ceny jest na tyle duży, iż właściwie nie wiadomo, jak powinny dziś kształtować się rentowności w obecnej fazie cyklu gospodarczego i w kontekście ryzyk gospodarczych. W istocie wczorajsza podwyżka stóp procentowych w USA – ledwie druga tej dekadzie – niewiele zmienia, jak niewiele zmieni ograniczenie skali programu luzowania ilościowego przez EBC czy inne banki centralne świata.

Poniższy wykres – za materiałami OECD – pokazuje skalę obecności banków centralnych na rynku długu w poszczególnych krajach. Myślę, że kilka osób może być zaskoczonych skalą „zmanipulowania” długu brytyjskiego. Z punktu widzenia wielkości zaangażowania Bank Anglii steruje długiem rządu brytyjskiego niemal tak mocno, jak Bank Japonii długiem japońskim, choć nie robi przy tym tak wiele szumu. Oczywiście zsumowanie wartości dla poszczególnych krajów strefy euro znacząco podniosłyby słupek zaangażowania EBC w długu europejskim i osłabiły wymowę słupków dla Japonii i Wielkiej Brytanii, ale nie o stawianie na podium chodzi.

debt3

(źródło: OECD Economic Outlook, Volume 2016 Issue 1)

Wykres przypomina, jak bardzo sztuczna pozostaje rzeczywistość i jak bardzo polityka w bliskiej przyszłości będzie odbiegała od normalności. Podwyżka stóp procentowych w USA nie jest zatem normalizacją polityki monetarnej, a już szczególnie jastrzębim działaniem, ale ledwie próbą przyjęcia nieco bardziej neutralnego położenia wobec przyszłości. Z punktu widzenia danych makro Fed mógł podnieść stopy procentowe w listopdadzie lub w styczniu i miałoby to równie małe znaczenie, jak podwyżka grudniowa. Sam fakt, iż pomiędzy dwoma podwyżkami stóp procentowych minął rok zmusza do pamiętania o specyfice, w jakiej kształtowana jest dziś polityka monetarna.

Kluczem do zrozumienia podwyżki stóp procentowych, gdy inflacja jest ciągle pod kontrolą, jest obawa Rezerwy Federalnej przed przymusem radykalnej pogoni za inflacją w przyszłości. Inaczej mówiąc Fed podnosząc stopy procentowe wczoraj próbuje uniknąć scenariusza, w którym gaszenie inflacji będzie możliwe tylko przez wywołanie kolejnej recesji i szokową ścieżkę podnoszenia ceny kredytu. Dlatego w roku 2017 warto oczekiwać powtórzenia scenariusza z roku 2016 i ostrożnego postępu w polityce zacieśniania dostępności kredytu w USA. Na koniec pozostaje przypomnieć wielokrotnie już tu stawianą tezę, iż w skali globu nie warto oczekiwać normalizacji polityki monetarnej przed końcem obecnej dekady.

[Głosów:2    Średnia:3/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *