Po dzisiejszej konferencji władz monetarnych w Europie rynki wejdą w okres przygotowania się na prawdopodobnie ostatnie ważne wydarzenie tego roku, jakim jest grudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Powoli można zatem szukać wstępnych podsumowań roku – na szersze przyjdzie czas w styczniu wraz z naszymi corocznymi prognozami.

Patrząc wstecz na kończące się niebawem dwanaście miesięcy najbardziej rzuca się w oczy dynamiczny wpływ polityki na zmienność na rynkach. Jeśli weźmiemy pod prostą lupę wykres pary EURUSD i połączymy z popularnym wskaźnikiem ATR z 14 dni, to szybko zauważymy, iż kluczowymi wydarzeniami roku nie były jedne czy drugie dane makro, ale referendum w Wielkiej Brytanii i wybory prezydenckie w USA. Nie ma wątpliwości, iż wynik każdego był nieco odmienny od oczekiwań rynku. Odmienne od oczekiwań okazały się również reakcje różnych rynków – nic lepiej nie oddaje tego, niż ostatni tydzień po referendum we Włoszech – więc zaskoczenia związane z polityką miały w sobie również element zaskoczenia w zachowaniu samych aktywów.

zmiennosc

Odważyłbym się na tezę, iż całkiem dobrze świadczy to o kondycji gospodarek i giełd, skoro najwięcej emocji – którą na rynkach mierzymy zmiennością – dostarczyły wydarzenia polityczne. Doktorzy zapowiadający apokalipsę znów zdają się przełykać gorzką pigułkę z nadzieją, iż już za chwileczkę świat wygasi swoje szaleństwo i przyzna im rację jakimś, chociaż malutkim, krachem. Dane makro były lepsze lub gorsze, ale układały się w poprawny ciąg stabilizujący rynki i pozwalający spoglądać z umiarkowanym optymizmem na kolejne kwartały. Dziś właściwie jest podobnie i w nowy rok powinniśmy wejść z taką samą dawką obaw i nadziei, z jaką wchodziliśmy w kończący się rok 2016.

Jeśli przyjąć założenie, iż kolejny rok będzie w pewnym sensie powieleniem obecnego – brak recesji lub kryzysu w ważnych gospodarkach, ale też brak jakiegoś poważnego ożywienia – to warto liczyć się ze scenariuszem, w którym właśnie polityka będzie miała największy wpływ na giełdy w przyszłym roku. Kalendarium wyborcze w Europie w 2017 roku zawiera w sobie marcowe wybory w Holandii i już teraz możemy założyć, że na giełdach będzie gra w Nexit. W maju mamy wybory prezydenckie we Francji i sondaże pokażą, czy rynki będą ustawiały się w kontekście Frexit’u. Wreszcie wrzesień przyniesie wybory w Niemczech, których wyniku nikt dziś nie łączy z Dexit’em, ale rynki znajdą sobie jakąś inną stawkę, która będzie w grze.

Patrząc na kończący się rok z punktu widzenia GPW mieliśmy swoją dawkę „politycznie” generowanej zmienności, jak np. szum wokół banków i franków. Stale jednak odczuwaliśmy echa ze świata. Na tle takiej „wagi” wydarzeń rola GPW wydaje się marginalna, ale mam wrażenie, że ostatnio zrobiło się zdecydowanie za cicho wokół polskiego rynku, więc możliwe, iż nasza klasa polityczna szykuje nam jakąś niespodziankę. Obecna ekipa rządząca ustabilizowała sobie elektorat i teraz tylko trzeba spiąć to wszystko finansowo. Z obietnic wyborczych – realizowanych mniej lub bardziej dosłownie – został jeszcze problem frankowiczów, ale jeśli nie będzie trzeba szukać szybko jakiegoś podbicia popularności w sondażach, to nie spodziewam się realizacji tej obietnicy. Relacja pomiędzy zyskiem politycznym i ryzykiem gospodarczym jest zbyt duża. Może zatem w przyszłym roku będziemy grali OFE-exit?

[Głosów:2    Średnia:4.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *