Choć indeks WIG20 od dawna nie jest najlepszą reprezentacją tego co faktycznie dzieje się na rynku i jakie stopy zwrotu można osiągnąć (brak dywidend!), wciąż stanowi główny punkt odniesienia dla wielu komentatorów i analityków. Przede wszystkim chodzi oczywiście o to, że najbardziej aktywnym kontraktem terminowym na GPW jest właśnie ten, dla którego indeksu dużych spółek jest instrumentem bazowym.

Spojrzenie na sam wykres indeksu to powód albo do frustracji, albo do wielkiej nadziei. Oba stany związane są z tym co na wykresie dzieje się już od ponad roku. Znajdujemy się w bardzo rozległej formacji konsolidacji (trójkąt), z której być może kiedyś nastąpi wybicie. Od połowy 2016 roku próg 1800 punktów zdaje się szklanym sufitem nie do przebicia. Choć może raczej nie jest to szkło, tylko jakaś folia, która od czasu do czasu ugnie się nieco bardziej.

Swoją drogą nieco lepiej wyglądający WIG równie frustrująco utrzymuje się od pół roku w sferze 48 000 – 49 000 pkt. Jak to z konsolidacjami bywa są one źródłem nadziei na wybicie. Zupełnie teoretycznie im dłużej będzie trwała, tym większy i silniejszy powinien być ruch po wyjściu z niej. Jednak między teorią a praktyką bywają czasem istotne różnice. Możliwy jest choćby taki scenariusz, że wybicie okaże się krótkotrwałe, zaś konsolidacja nadal będzie trwała tylko na nieco wyższym lub niższym poziomie.

Do wybicia potrzebna jest siła jednej ze stron. Popytu lub podaży. Ta która okaże się odrobinę choć przeważająca ma szansę na zwycięstwo. Stąd duże wolumeny w krytycznych momentach. Gdy jest to na przykład próba wyjścia górą, kupujący zaczynają intensywnie powiększać portfele wierząc, że to właśnie już ta chwila. Sprzedający zaś pozbywają się dużych pakietów uznając, że ponownie się nie uda. Dodatkowo część graczy zajmuje krótkie pozycje, żeby zarobić na spadku.

Mamy przekonanie – my technicy – że pewne poziomy są ważniejsze niż inne. Dotyczy to między innymi okrągłych wartości. W końcu takie 1800 prezentuje się o wiele ciekawiej, niż 1801, 1811, czy 1823. Choć właściwie czemu by nie uznać tych trzech (i wielu innych) za znacznie istotniejsze. Wszak są to liczby pierwsze. Może czas rozpętać modę nie na liczby Fibonacciego, geometrię rynków, tylko analizę poziomów wynikających z liczb pierwszych? Jestem przekonany, że część okaże się istotna.

No dobrze, na razie pozostańmy w klasycznym ujęciu i zerknijmy jednak na 1800. Choć szczerze mówiąc, też nie wierzę w ważność tego poziomu. Ot po prostu wygodny punkt odniesienia.

Jak już wyżej wspomniałem, przy przechodzeniu przez ważne strefy na rynku następuje aktywizacja obu stron transakcji, stąd duże wolumeny przy wybiciach. Jedna ze stron uzyskuje przewagę i zaczyna dominować. Druga – posługując się nieco poetyckim określeniem – straciła siły i jej szanse wyraźnie spadają.

A co jeśli pozornie ważny poziom, ani jednej, ani drugiej strony istotnie nie aktywizuje? Przypomniałem sobie jakiś czas temu wskaźnik, który nie jest zbyt popularny choć znajduje się od pierwszych wersji Amibrokera w zestawie wbudowanych, czyli „volume at price”. Wolumen, który zmienił właściciela przy określonej cenie. Rysuje się go w formie poziomego histogramu nałożonego na kurs. Teoretycznie pokazuje obszary silnych wymian akcji. Pozornie będących takimi krytycznymi obszarami.

Zerknijmy więc na to, jak wygląda wykres WIG20 wraz z tym wskaźnikiem. Żeby nieco uprościć spojrzenie spójrzmy na okresy miesięczne. Trzy ostatnie przejścia przez obszar skoncentrowany wokół 1800 punktów nie aktywizują jakoś uczestników rynku. Owszem  w obszarze 1720-1750 są duże wymiany, ale dalszy ruch w górę sprawia, że obroty maleją.

WIG20 Volume At Price

Dwie sesje temu ekscytacja przy pokonywaniu 1800 była niemal taka jak ostatnia aktywność komentatorów na naszych blogach. Tak jakby rynek nie specjalnie potrafił zainteresować i pobudzić do szybszego bicia serca. Pozornie to dobry objaw. Hossa rodzi się przy powszechnym braku zainteresowania. Który to już rok tak piszę?

[Głosów:14    Średnia:4.4/5]

1 Komentarz

  1. pit65

    NO ja mam nadzieję ,żę wkrótce sufit po 1800 zamieni sie w nie mniej elastyczna podłogę.

    Popatrz: poezja porządku.

    1. MAmy już 2 fraktale spadkowe /2011r i 2015/ jakże podobne z równością w czasie /jeden trwał 13 miesięcy drugi 14 -liczba fibo/ i przebiegu /prawie w punkt/
    2. Oba zarespektowały poziom 50% i 78,6 tym samym tworząc formację Leonarda /terminologia Ł. Fiołka z FibonaciTeamSchool/.
    3. NA Świecach styczniowa, czerwcowa i wrześniowa odbyło się testowanie, wolumen poprawny,Październikowa świca wzrostowa jeszcze raz przetestowana Trumpomanią , ale jak w środę miesiąc się zakończy zamknięciem wysokim w ramach świecy to wszystko jest już gotowe 🙂

    www.hostmat.eu/images/76749455383745516230.png

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *