Książki, które czytają ludzie biznesu

Jestem od lat związany z książkami. Nie tylko biznesowo, ale również samym uwielbieniem dla czytania. Odkąd pisuję publicznie, starałem się na bieżąco przybliżać czytelnikom interesujących autorów, ciekawe książki, intrygujące inspiracje. Rzadko były to recenzje, tak jak się o nich zazwyczaj myśli, jako o ocenach lub krytycznej analizie. Najczęściej były to moje własne wrażenia.

Lubiłem też czytać i słuchać tego co polecają inni. Zwłaszcza z dziedzin, które pozornie mnie nie interesowały lub takiego typu literatury, do którego sam nie sięgam. Narzekam od czasu do czasu, że na naszym rynku medialnym zbyt mało mówi się o książce. O książce jako źródle inspiracji czy rozrywki. Co roku ukazują się setki tytułów, niektóre z nich znaczące, a tymczasem nie widzę dyskusji o nich, czy po prostu wrażeń. Ukazują się redakcyjne recenzje, po których bardzo często widać, że autor niespecjalnie doczytał daną książkę. Ot na tyle pobieżnie, żeby napisać parę okrągłych zdań.

Nie chodzi też o to, żeby o książkach rozmawiać na kolanach. Obawiając się, że nie wypada się przyznać, że czegoś się nie czytało, a czegoś nie rozumie. To nie buduje szacunku do książki. Raczej przestrach i obawę przed tym, że może nie wypada się przyznać, że czyta się choćby literaturę S-F (choć jej status znacząco się podniósł). Od lat fascynowało mnie zjawisko niesłychanej popularności literatury rosyjskiej (zwłaszcza Tołstoja i Dostojewskiego) wśród Amerykanów, w tym wielu przedsiębiorców. Chętnie zerkałem na to co i dlaczego, czytają inni. Notowałem, szukałem tych tytułów i autorów, żeby samemu się przekonać, czy mi odpowiada, czy nie.

Na naszym rodzimym podwórku co jakiś czas trafiam na zestawienia książek dla przedsiębiorców, biznesmenów, a nawet (o zgrozo) dla innowatorów. Najczęściej są to mniej lub bardziej popularne poradniki biznesowe. Od czasu do czasu biografia kogoś znanego. Światowi przedsiębiorcy przyznają się do inspiracji Alchemikiem Paulo Coelho, czy Mistrzem i Małgorzatą Michaiła Bułhakowa. U nas ten pierwszy stał się przede wszystkim synonimem obciachu, więc raczej nie należy się spodziewać, żeby ktoś z podniesioną głową powiedział – może to i naiwne, ale daje kopa.

Żeby więc nie narzekać już więcej, że u nas nie pokazuje się tego, co inspiruje ludzi biznesu postanowiłem sam się za to wziąć. Postaram się namówić jak najwięcej osób prowadzących biznesy, ale także fundacje, czy ludzi nauki czyli wszystkich tych, którzy są niesłychanie aktywni, żeby podzielili się swoimi lekturami.

Całość znajdzie się na speculatio.pl w cyklu “Co czyta…“, ale część osób związanych z rynkami finansowymi postaram się pokazać również na blogi.bossa.pl

Zapraszam. Na początek: profesor Andrzej J. Blikle.

Prof. Andrzej J. Blikle – profesor nauk matematycznych, informatyk, mistrz cukierniczy, członek Rady Języka Polskiego

Psychologia biznesu

Marek Kosewski Wartości, godność i władza. Dlaczego porządni ludzie czasem kradną, a złodzieje ujmują się honorem.

Philip Zimbardo, Efekt Lucyfera.

Dwie pozycje, które pozwoliły mi wyjątkowo dużo zrozumieć, jeśli chodzi o pewne zachowania ludzi. Książkę Marka Kosewskiego wielokrotnie cytuję w mojej Doktrynie jakości. Przeczytałem ją do tej pory kilkukrotnie i prawdopodobnie będę jeszcze do niej wracał. Autor wyjaśnia, dlaczego klasyczne systemy motywowania (kij i marchewka) są nieskuteczne i proponuje zupełnie odmienne rozwiązania.

Zarówno Zimbardo, jak i Kosewski zwracają uwagę na pewną bardzo ważną prawdę: my ludzie nie jesteśmy ani dobrzy, ani źli, a jedynie bywamy dobrzy i bywamy źli.

Zimbardo w swoim okrutnym eksperymencie stanfordzkim (symulacja życia więziennego) pokazał, że praktycznie każdego człowieka można postawić w takiej sytuacji, że zachowa się niegodnie. I wcale nie chodzi tu o sytuacje wymagające dramatycznych wyborów, takich jak np. w czasie wojny, ale też całkiem codziennych. W pewnym badaniu przeprowadzonych wśród polskich sprzedawców zapytano, czy oszukiwanie klienta jest etyczne. Zdecydowana większość odpowiedziała twierdząco. Uzasadniali to między innymi koniecznością realizowania narzuconych celów sprzedażowych.

Wyniki tego badania potwierdzają tezy przedstawione przez Zimbardo oraz Kosewskiego. Ludzie uwikłani w określone okoliczności robią to, czego się od nich oczekuje. Często wbrew wyznawanym przez siebie wartościom.

Frederic Laloux, Pracować inaczej.

Pozycja, która w ostatnich latach zrobiła na mnie największe wrażenie. Okoliczności jej poznania były czysto przypadkowe. Wydawca poprosił mnie o krótką recenzję na okładkę. Próbowałem się od tego wymigać, nie mając czasu, ale ostatecznie wyraziłem zgodę. Zacząłem ją czytać i szalenie mnie wciągnęła. Pod niemal każdym względem. Ideą, przejrzystością wykładu i przykładami.

Pod jej wpływem dokonałem znaczących zmian w drugim wydaniu Doktryny jakości. Książka Laloux jest kluczową pozycją dotyczącą zarządzania w przedsiębiorstwie. Mówię o niej bardzo często na wykładach i spotkaniach i co ciekawe, spotykam coraz więcej osób, które mówią, że właśnie w taki sposób zarządzają własnymi firmami. To jest książka przełomowa, choć mówi o rzeczach od wielu dekad znanych. Laloux zrobił coś niesłychanie ważnego. Wprowadził atrakcyjną nazwę. Określenie „turkusowa organizacja” dodało życia do różnego rodzaju akademickich określeń w stylu „zarządzanie godnościowe”.

Cieszy mnie, że koncepcja turkusowej organizacji zaczyna zyskiwać coraz więcej zwolenników wśród przedsiębiorców, z którymi się spotykam. A jeszcze kilkanaście lat temu tego rodzaju koncepcje traktowano jako idealistyczne fanaberie.

Friedrich Hayek, Konstytucja wolności.

Tak ważna książka, że trudno było mi napisać jej recenzję, gdyż właściwie wszystkie zawarte w niej myśli wymagałyby zacytowania. Jeden z ważnych poruszanych przez niego aspektów to związek między równością i wolnością. Jeżeli równość rozumiemy szeroko, nie jako równość wobec prawa, ale jako równość szans i dostępu do dóbr (tzw. równość dystrybutywna), to nie da się jej zapewnić bez naruszenia wolności. Ten sposób ćwiczono w wielu rewolucjach na całym świecie. Skutki znamy.

Filozofia

Werner Heisenberg, Physics and Philosophy – the revolution in modern science. (polskie wydanie Fizyka a filozofia)

Mimo, że pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1958 roku, jest to wyjątkowo aktualna pozycja o problemach materii i energii we wszechświecie. Dzięki niej uporządkowałem sobie wiele poglądów i związanych z pojęciem czasu oraz teorią względności.

Po jej przeczytaniu miałem trochę pytań, więc napisałem do profesora Łukasza Turskiego (fizyka), który polecił mi inną książkę na podobny temat. I tak sięgnąłem po Pierwsze trzy minuty.

Steven Weinberg, The First Three Minutes Modern View of the Origin of the Universe (polskie wydanie Pierwsze trzy minuty)

Książka Weinberga to pięknie wyłożona teoria, na temat tego co działo się ze Wszechświatem podczas tytułowych pierwszych trzech minut. Absolutnie fascynujący opis świata w stanie, gdy był czystą energią. Oczywiście, jeśli się czyta takie pozycje to wcześniej czy później stawiamy sobie pytanie „ale co było wcześniej?”. Co zdarzyło się przed Wielkim Wybuchem. I tu z pomocą przychodzi ponownie Heisenberg, który wyjaśnia, że czas jako zjawisko fizyczne jest miarą zmiany. Z tego punktu widzenia przez Wielkim Wybuchem czas nie istniał, a więc pytanie „co było przed nim” nie ma sensu.

Ciekawe, że to kosmologiczne rozumienie zdają się również stosować niektórzy mieszkańcy czarnego lądu.

Ryszard Kapuściński, Heban

W książce Heban, Kapuściński opisuje grupę podróżujących Afrykańczyków czekających na odjazd autobusu. Czekający nie są zniecierpliwieni, bo dopóki nic się nie zmienia – w tym wypadku autobus nie odjeżdża – czas nie upływa.

Beletrystyka/Reportaż

Jedną z ostatnio przeczytanych książek, która zrobiła na mnie wrażenie był

Olgierda Świerzewskiego, Zapach miasta po burzy

Świerzewski to prawnik, ekonomista, dyrektor zarządzający w Orbisie (Accor Polska & Orbis SA). Doradzał również obu wielkim szachistom, czyli Karpowowi i Kasparowowi. Jego książka jest napisana z ogromną znajomością sztuki szachowej i pokazuje, że pojedynek szachowy na tych najwyższych szczeblach to jest praca całych sztabów, zastanawiających się jak z danym przeciwnikiem rozegrać partię. Należy wybrać debiut, taki którego oponent nie będzie się spodziewał. Książka pokazuje ogromną złożoność podejmowania decyzji i wyborów przy profesjonalnej grze w szachy.

Wspomniałem wcześniej Heban, Ryszarda Kapuścińskiego, więc muszę powiedzieć o książkach naszego współczesnego reportażysty, czyli Jacka Hugo-Badera. Każda jego opowieść pisana jest z niezwykłą znajomością ludzi.

Jacek Hugo-Bader, Biała gorączka

Wstrząsające książki Jacka Hugo-Badera Biała gorączka i Droga kołymska to wstrząsający obraz społeczeństwa pozostawionego światu w spadku po Związku Radzieckim. Z jednej strony nieludzkie ubóstwo, pijaństwo i rozboje. Z drugiej jednak „otwarta rosyjska dusza”. Mam w głowie historię nieznanego Kapuścińskiemu kierowcy na dalekiej Syberii, który mija go swoją ciężarówką, by po jakimś czasie powrócić przywożąc mu kożuch. Była już wczesna zima, a Hugo-Bader stał na mrozie w cienkiej kurteczce.

Droga życiowa

Zostałem matematykiem w dużej mierze pod wpływem lektury książki

Stefana Banacha, Rachunek różniczkowy i całkowy.

Byłem wówczas w klasie maturalnej lub przedmaturalnej. Z powodu bardzo silnych mrozów zamknięto szkoły. Co rano, zamiast do szkoły szedłem do biblioteki publicznej na ulicy Koszykowej, by czytać Banacha. Choć miałem własny egzemplarz jego książki szedłem do biblioteki, lubiłem atmosferę tego miejsca. Banacha czytałem z wypiekami na twarzy i to ta lektura zdeterminowała w dużej mierze o późniejszym wyborze studiów. Wraz z nią była jeszcze…

John Wesley Young, Dwanaście wykładów o zasadniczych pojęciach Algebry i Geometryi.

Książka wydana w 1918 roku. Była dla mnie tak ważna, że na któreś urodziny mama zleciła oprawienie posiadanego przeze mnie egzemplarza w skórę i złocone litery. Do dziś mam tę książkę.

W ostatnich latach słucham też sporo audiobooków, więc wracam do autorów czytanych przed laty – Dostojewskiego, Tołstoja, Balzaca.

Szczególne dobrze słuchało mi się Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego, do których lektury wcześniej zabierałem się bezskutecznie kilka razy.

[Głosów:6    Średnia:4.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *