Forex – różne punkty widzenia, część 5

Ten cykl jest już pewnie rozpoznawalny na tyle, że bez wstępnych tłumaczeń przejdę do kolejnych punktów mojej recenzji.

7. Najbardziej aktywny rynek na świecie.

Główny analityk przyznaje w swoim krytycznym artykule, że forexowe obroty dzienne przewyższają łączny obrót na wszystkich giełdach świata, ale nie bardzo wie, jaki z tego wniosek wyciągnąć (sic!). Jak twierdzi dalej: „Wystarczająca dla drobnego inwestora płynność występuje na przeszło 200 spółkach z GPW.” Reszty wypowiedzi nie przytaczam, jest bowiem na żenująco niskim poziomie, zresztą jak cały artykuł.

Jeśli ktoś zapytałby “po co w takim razie się tego typu publicystką niskich lotów zajmować?” to odpowiem:

To świetna okazja żeby pokazać jak bardzo niedoceniany i przy okazji niezrozumiany jest forex i rynek CFD nawet wśród ludzi, którzy się finansami zajmują. A przy tym jest sposobność zweryfikowania wielu faktów, a także porównania forexu i GPW, co rzadko się robi.

Ale do rzeczy. Zacznijmy od płynności na GPW. Spready, obrót, oferty i poślizgi na wielu z tych 200 spółek są w miarę dobre dla inwestorów o dłuższych horyzontach i mniejszych portfelach. Natomiast w sporej części segmentu małych i średnich spółek, te elementy odrzucają swoją skromnością większość day traderów i część swing traderów. Jeden z Czytelników, z którym miałem niedawno przyjemność wymienić kilka maili na temat systemów transakcyjnych przeznaczonych na nasze akcje (pozdrawiam!), był zdumiony tym, że jego zlecenia na otwarcie sesji mocno przesuwały w górę kursy. Zaproponowałem analizę głębokości ofert i obrotów na historycznych notowaniach, co w zasadzie wyjaśniło mu wszystko. Dysponując niewielkimi środkami działał nieświadomie na własną niekorzyść, nie mógł niestety obserwować sesji na żywo i adekwatnie reagować, musiał składać oferty na otwarcie z góry, zgodnie z założeniami systemów.

Mnie natomiast któregoś dnia zadziwiło, że część spółek otwarcie zalicza gdzieś dopiero około południa.

Ale forex nie jest domeną wyłącznie małych inwestorów, o nich jedynie najczęściej się słyszy, więc ograniczanie się z płynnością 200 spółek do małych portfeli nie jest dobrym porównaniem. Forex, jako najbardziej aktywny rynek na świecie, rozwiązuje problemy płynności również średniej wielkości inwestorów, a zlecenia o wartości wielu milionów są już coraz szerzej akceptowalne przez brokerów, nie mówiąc o tym, że można w tej kwestii indywidualnie negocjować lub dzielić kapitał na kilku brokerów.

Forex nie jest scentralizowany jak GPW (na której duże zlecenia miażdżą obrót lud dokonują cudofixingów), więc inwestowanie przy tak ogromnych obrotach nie powoduje  tego rodzaju zaburzeń kursowych (szczególnie w podziale na kilka źródeł). Ta największa na świecie aktywność forexowa pomaga również w przeciwdziałaniu manipulacjami kursów. Słynna afera z ustawianiem fixingów walutowych nie miała większego znaczenia dla płynności i poziomu kursów, wymagała zresztą ogromnych środków i współpracy wielu ludzi, no i została wykryta, co w przypadku giełdowych przekrętów i ich ilości to raczej wyjątek niż norma w Polsce.

Płynność to najważniejszy, ale nie jedyny objaw rekordowej aktywności forexu. Liczy się również dostęp do przebogatego wyboru instrumentów w jednym miejscu, na jednym rachunku. GPW nie może się w tym równać, zresztą część polskich akcji jest już dostępna na platformach forexowych, ze zleceniami w obie strony i możliwościami lewarowania.

Znacząca aktywność tego rynku zapewnia możliwość inwestowania przez pełną dobę, w dowolnej strefie czasowej. To zaś przekłada się na swobodę działań w dowolnych ramach czasowych, od świeczek sekundowych poczynając, na wielogodzinnych kończąc. Na większości spółek z GPW w niższych ramach czasowych dostajemy szwajcarski ser zamiast wykresu.

Ta aktywność i towarzysząca jej płynność pozwalają na działalność wielu podmiotów organizacyjnych, czyli na decentralizację, a więc zamiast jednego parkietu mamy do dyspozycji szereg równoległych centrów skupionych wokół największych banków. System staje się więc bardziej wytrzymały, lub może nawet „antykruchy” w rozumieniu teorii Nicholasa Taleba. Centra się balansują i samokontrolują, trudniej wówczas o wspomniane manipulacje. Na giełdzie wystarczą proporcjonalnie niewielkie zlecenia by zagonić rynek do rogu. Tak stało się na giełdzie tureckiej niedawno, na której jeden algorytmy i kilkadziesiąt milionów dolarów wystarczyło by sterroryzować rynek.

Znacząc aktywność i szeroka płynność nie degenerują przy tym znacząco rynku, a przez to strategie techniczne w opinii wielu graczy działają efektywniej niż na rynkach giełdowych.

W tym momencie można by zadać pytanie o gwałtowny skok kursu funta do dolara w ciągu 2-3 minut nocą w ostatni piątek. Skoro rynek forex jest tak płynny i aktywny to skąd takie wahnięcia?

Otóż najbardziej aktywny i płyny rynek na świecie nie oznacza rynku perfekcyjnego, idealnego. Noc naszego czasu łączy się ze zmniejszoną ilością graczy, zleceń i transakcji w strefie azjatyckiej. Na to nakładają się obroty generowane przez algorytmy, które w takich sytuacjach akcelerują wszelkie wychylenia tego typu jeszcze bardziej wzmożonym handlem, któremu człowiek nie jest w stanie sprostać szybkością działania. Powstają kaskady zleceń o wielkości przekraczającej oferty z drugiej strony. Rynek jednak sam się dość szybko koryguje dzięki swojemu potencjałowi. A poza tym kierunek tego spadku wcale nie wydaje się nikomu dziwny, być może jedynie okres czasu, w jakim się dokonał, jest zbyt krótki. Niewykluczone jednak, że w to samo miejsce rynek doszedłby w przeciągu kolejnych tygodni czy nawet miesięcy. A tak mamy sprawę załatwioną i bardzo prawdopodobne, że w pobliżu tego minimum zacznie się generować podstawa do zmiany trendu.

—-kat—

[Głosów:3    Średnia:4.7/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *