Medialne rojenia kontra rzeczywistość

Sporo szumu wywołały ostatnie spekulacje o możliwym zacieśnieniu polityki monetarnej w Europie. Rzućmy zatem okiem na elementy, które pozwalają na tezę, iż obawy są zdecydowanie przesadzone.

Pierwszym i najważniejszym elementem jest sama logika programu luzowania ilościowego. Sięgnięcie po luzowanie ilościowe poprzedziły obniżki stóp procentowych do poziomów, na których wpływ klasycznych narzędzi polityki monetarnej był niewystarczający, przez co należy rozumieć, iż nie był w stanie ożywić inflacji i zapobiec ryzyku utrwalenia się oczekiwań deflacyjnych. W efekcie polityka monetarna stała się w pewnym sensie zakładnikiem samej siebie. Zredukowanie programu luzowania ilościowego jest możliwe jeśli uda się zabezpieczyć gospodarkę przed spiralą deflacyjna, a to wymaga podniesienia inflacji do poziomów znacznie wyższych niż sierpniowy odczyt CPI strefy euro, który pokazał wzrost cen o 0,2 procent rok do roku. Nie wiem, czy jest na rynku dziś osoba, która jest pewna, iż strefa euro jest na tyle silna, by nie groził powrót deflacji w perspektywie kolejnych miesięcy. Dlatego oczekiwanie, iż jeszcze w tym roku EBC zacznie redukować luzowanie ilościowe wydaje się zdecydowanie przedwczesne. Nie byłbym zaskoczony, gdyby jeszcze w tym roku program został przedłużony w obecnej skali na kolejne dwa kwartały.

Drugim elementem jest sama skala programu luzowania ilościowego. W ramach programu EBC wysyła miesięcznie 80 mld euro na rynek. Program – wedle słów szefa EBC – ma potrwać do marca 2017 i może zostać przedłużony, w zależności od sytuacji gospodarczej. Już teraz możemy założyć, iż nie będzie żadnego skokowego cięcia luzowania ilościowego, bo nikt właściwie nie prowadzi polityki monetarnej terapią szokową, jeśli nie zmusza do tego inflacja czy deflacja. Jeśli EBC miałby zacząć redukować program, to drobnymi krokami – rynek słusznie spekuluje o 10 mld euro miesięcznie – co oznacza, iż powiedzmy od kwietnia 2017 roku potrzeba będzie 8 miesięcy, by program został całkowicie wygaszony. Przy tej skali redukowania już dziś jest za późno, by program nie przetrwał poza kolejne 6 miesięcy, więc nie będzie jego końca w marcu 2017 roku. Pod drodze będą dokonywane oczywiście przeglądy skali redukcji i szybkości, z jaką program miałby być wygaszany. Jeśli początek końca ulokować w II kwartale przyszłego roku, to luzowanie ilościowe w Europie będzie miało miejsce właściwie do końca 2017 roku. Inaczej mówiąc gospodarka strefy euro może mieć przed sobą kolejne 15 miesięcy dalszego pompowania pieniądza przez EBC.

Trzecim elementem jest poziom stóp procentowych. W tym wypadku najlepszym kluczem do przyszłej polityki EBC zdaje się być polityka Rezerwy Federalnej. Nikt właściwie nie pamięta już punktu, w którym skończył się program luzowania ilościowego w USA – mimo tego, iż Fed ciągle posiada znaczącą część amerykańskiego długu, więc stale mamy do czynienia z pewną odmianą programu – a od tego czasu Rezerwa Federalna mogła pozwolić sobie na ledwie jedną podwyżkę ceny kredytu. Zasadnym wydaje się zatem założenie, iż analogiczna sytuacja będzie miała miejsce w Europie, którą w perspektywie kolejnych 2 lat czeka zderzenie z efektami Brexit’u. Trudno założyć, iż Brexit będzie wpływał stymulująco na gospodarkę i inflację w Europie. Nie można również zapominać, iż EBC ma za sobą błąd w postaci zbyt szybkiego zacieśnienia polityki monetarnej – dokonał tego poprzedni prezes EBC w 2011 roku – i nie będzie chciał znów zgrzeszyć działaniem w oparciu o prognozę. Pozostaje zatem tylko powtórzyć wielokrotnie już stawianą na blogach bossy tezę, iż do końca obecnej dekady trudno oczekiwać, by giełdy musiały na poważnie brać obawy związane z normalizacją polityki monetarnej. Do 2020 roku będziemy inwestowali, grali, spekulowali w kontekście taniego kredytu i dlatego warto całość tego szumu traktować z należytym dystansem.

[Głosów:3    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *