Dawno nie odwiedzaliśmy na blogach koszyka MSCI Emerging Markets, a dzieją się tam ciekawe rzeczy, które wzbudzają pytania o przyszłą kondycję rynków wschodzących i smucą słabą postawą GPW.

Odnotujmy zatem, iż na wczorajszym zamknięciu tegoroczna zwyżka ETF iShares MSCI Emerging Markets wyniosła 16 procent. Roczny wzrost przekracza 21 procent, co czyni koszyk jedną z najlepszych inwestycji ostatnich 12 miesięcy. W gronie rynków wschodzących nie brakuje indeksów o imponującym zachowaniu, jak Merval czy Bovespa, które mają za sobą zwyżki po więcej niż – odpowiednio – 60 i 30 procent. Nawet, niegdyś uważana za bliźniaczkę GPW, giełda budapesztańska cieszy się rocznym wzrostem indeksu BUX o ponad 30 procent.

Relatywnie dobrą postawę EM widać również na tle Wall Street, której indeksy szybują na historycznych maksimach. Zwyżka S&P500 w skali roku o blisko 15 procent daje się porównać ze wzrostem koszyka EEM, ale już tegoroczny wzrost o 6,4 procent wypada blado. Nawet gorący Nasdaq 100, który w rok zyskał 18,4 procent, od początku roku 4,1 procent, pozostaje w tle EEM. Oczywiście nie sposób zapomnieć o banalnym fakcie, iż znaczący wpływ na postawę rynków wschodzących ma cena ropy, której wzrosty – roczny i YTD – po przeszło 20 procent były jednym z filarów dobrego zachowania EM.

Jeśli ropa nie zrobi jakiegoś dynamicznego zwrotu, to koszyk EEM ma szansę utrzymać dobrą postawę w kolejnych miesiącach, a i techniczna strona wykresu EEM może mieć swoje znaczenie. W istocie, wykres trzyletni ETF-u iShares MSCI Emerging Markets to właściwie gotowiec do książki o klasycznej analizie technicznej. Nie będę zanudzał czytelników omawianiem widocznych formacji, więc odnotuję tylko, iż czytając analizy wielu komentatorów rzuca się w oczy przekonanie, iż po korekcie EEM może szukać ścieżki do górnego ograniczenia kilkuletniej konsolidacji, która – jak pamiętamy – do 2015 roku męczyła również wykres WIG20.

Proste porównywanie średnich bez wnikania w ich metodologię to najłatwiejsza droga do fałszywych tez, ale z przykrością musimy odnotować, iż na tle EEM warszawskie średnie WIG i WIG20 wypadają zwyczajnie blado. Roczny „zysk” WIG20 wynosi -13 procent, a w perspektywie YTD strata zbliża się do 4 procent. Pocieszenia trudno szukać w szerokim WIG, którego roczna strata zbliża się do 3 procent, a tegoroczny zysk ledwie przekracza 2 procent. Optymiści zaangażowani w spółki średnie mogą cieszyć się roczną zwyżką mWIG40 o 9 procent i tegorocznym wzrostem o blisko 8 procent.

W przypadku mWIG40 trudno zapomnieć, iż to efekt ostatnich tygodni w segmencie o małej kapitalizacji, ale… beggars can’t be choosers. Cieszmy się chociaż z dobrej postawy średniaków. Po tym, co zafundowano GPW w ostatnich latach jakiekolwiek zwyżki na rynku w Warszawie trzeba traktować w kategoriach pozytywnego sygnału, iż nie uschniemy tu wysuszeni przez podporządkowanie rynku akcji ideom gospodarczym, których inwestorzy giełdowi nie lubią i które czynią polskie spółki mało atrakcyjnymi dla graczy w niemal każdej perspektywie.

Sądzę, że powyższe porównania i poniższy wykres pozwalają na tezę, iż GPW została wykluczona z uczestnictwa w hossie doświadczanej przez inne rynki wschodzące.

(źródło wykresu: Stooq.pl)

 EEM-GPW

[Głosów:2    Średnia:2.5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *