Tani kredyt do końca dekady

Można dotyczyć spory, na ile słaby początek roku na wielu rynkach jest pochodną rysującego się na horyzoncie nowego kryzysu, ale nie można zaprzeczyć tezie, iż ważną częścią układu sił pozostaje polityka banków centralnych.


Na rynkach dominuje jakaś przedziwna mieszanka obaw, w których strach przed podwyżkami stóp procentowych przez Fed miesza się z obawami, iż banki centralne znalazły się na progu nowego kryzysu z pustymi magazynkami. Gdzieś w tym wszystkim ginie jednak kluczowa zmienna, w postaci globalnej perspektywy ceny kredytu w kolejnych kilku latach, która – stale, przynajmniej na to wskazują fakty – pozostanie na historycznie niskich poziomach przez wiele kwartałów. Dlatego z radością przyjąłem tekst The Economist, w którym pojawia się odważna teza, iż Bank Anglii, Bank Japonii i Europejski Bank Centralny nie podniosą ceny kredytu aż do 2020 roku.

W istocie, The Economist podkreśla, iż brak podwyżek stóp w Wielkiej Brytanii, Japonii i strefie euro przetrwa przynajmniej do 2020 roku. Tak postawioną tezę uzupełnia idea, iż również amerykański bank centralny zostanie zmuszony do porzucenia idei podwyżek stóp wedle oczekiwań czy prognoz zawartych w dokumentach Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Wczorajsze protokoły z ostatniego posiedzenia FOMC zdają się potwierdzać taki układ sił, a niskie wyceny prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych w tym roku tylko utwierdzają w przekonaniu, iż również Fed będzie musiał pogodzić się z faktami.

Ciekawostką tak zarysowanego układu sił w globalnej gospodarce jest to, iż scenariusz taniego kredytu do końca dekady łączy się z niską presją inflacyjną z rynku surowcowego oraz umiarkowanym wzrostem gospodarczym. W praktyce oznacza to, iż banki centralne zostaną zmuszone do dmuchania i chuchania na wzrost gospodarczego, co wprost oznacza zgodę na dbanie o inflację, a nie wyprzedzanie zagrożeń inflacyjnych w bliższej lub dalszej przyszłości. W skrócie rzecz ujmując pomysł Fed, żeby wyprzedzić przyszłą inflację spokojną normalizacją polityki monetarnej wydaje się niemożliwy do zrealizowania.

Niedopowiedzianą przez The Economist tezą takiej polityki banków centralnym w perspektywie kolejnych pięciu lat jest przedłużenie trwającej wojny walutowej na kolejne kilka kwartałów, w których liderzy (Fed, Bank Japonii, Bank Anglii i EBC) wymuszą na innych bankach (np. Riksbank, Bank Szwajcarii) trwanie w polityce akomodacyjnej, która zdaje się być dziś przymusem narzucanym przez rozdających karty. Pozostaje mi tylko powtórzyć wielokrotnie powtarzane na blogu, a tak znienawidzone na rynkach zdanie, iż tym razem naprawdę mamy do czynienia z czymś nowym (this time is different) i nikt naprawdę nie wie, co to jest i jak będzie miało finał.

Zapewne krytycy polityki banków centralnych w obecnej formie będą krzyczeli, iż doprowadzi to kiedyś do jakiejś hiperinflacji, ale to już klasyczna choroba ekonomii, która cierpi na schizofreniczny podział na to, jak powinno być i jak jest. Spekulanta i inwestora powinno interesować główne to, jak ukształtuje się rynkowy kontekst dla inwestycji na rynkach akcji. No cóż, tani kredyt oznacza niskie koszty pozyskiwania kapitału, zerową konkurencję z rynku długu i tradycyjnych lokat, co w praktyce powinno przełożyć na większą atrakcyjność akcji. Brutalnie rzecz ujmując, wygląda na to, że pogłoski o śmierci byka mogą być mocno przesadzone.

[Głosów:7    Średnia:4.3/5]

18 Komentarzy

  1. nieudacznik

    Adam błagam, tylko się nie obraź :)) Ale powiedziałem sobie, że jak tylko przeczytam jakiś Twój pesymistyczny wpis to zaraz kupię sobie trochę akcji he he… Nie zafiksowuj się tak, zaklinanie rzeczywistości w tym sporcie nie działa. Będzie co ma być. Nasz rynek jest wbity w ziemię i przez to bardzo niebezpieczny. Świat jeszcze walczy, ale sądzę, że to tylko kwestia czasu. Po co się kopać z koniem? Nie lepiej stać z boku i polować na mądrego szorta? Jak rosną, to trzeba pozwolić się chłopakom wyszaleć i potem ich miło ugościć.

  2. Adam Stańczak (Post autora)

    Skoro już jesteśmy po imieniu, to najwyraźniej nie czytasz ze zrozumieniem. Pisałem na blogach o tym, że gospodarka amerykańska może być już w późnej fazie cyklu gospodarczego. Sam temat hossy z lat 2009-2015 rozliczyłem wpisem w połowie grudnia dość jednoznacznym tytułem Cel zrealizowany:

    https://blogi.bossa.pl/2015/12/17/cel-zrelizowany/

    Uwierz mi, zawstydziłbyś się tym, co można było zrobić na rynku w tych latach, kiedy trzymało się prostej zasady – trend jest wzrostowy, więc nie kombinujemy, tylko kupujemy na korektach. To był fantastyczny czas dla akcji. Szkoda, że niektórzy nie mieli okazji wykorzystać.

    Od połowu grudnia – a więc od podwyżki stóp przez Fed – operujemy w nowej rzeczywistości i trzeba szukać nowego układu. Rzeczywistość uległa zmianie i mój stosunek do rynku jest teraz neutralny, a nie optymistyczny. Jeśli miałbym jakoś umiejscowić swój stosunek na szali kontynuacja hossy/przerodzenie się korekty w bessę (mówię o świecie, a nie o Warszawie), to byłoby to coś w stylu 55:45. Tego w żaden sposób nie można nazwać optymizmem.

  3. nieudacznik

    @AS

    To jest internet i taka forma zwracania się jest jak najbardziej na miejscu. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ale moja wrodzona inteligencja chłopka roztropka wyczuwa delikatna reprymendę za zbytnie spoufalanie się. Po przemyśleniu dotarła do mnie skala tego nietaktu, więc kajam się i obiecuję poprawę. Mam tylko problem z formą. Waham się między “Szanowny Panie Redaktorze” i “Panie Redaktorze AS”. “Redaktorze Adamie” odrzuciłem z wiadomych względów. Wszelkie podpowiedzi mile widziane, karnie się dostosuję.

  4. Adam Stańczak (Post autora)

    Po imieniu jest OK, ale ja – z racji tego, że to jednak blog firmowy – mam poczucie, że powinienem zwracać się do czytelników z dużej litery, więc to raczej z mojej strony było przesunięcie granicy.

  5. nieudacznik

    Jeżeli tak to super i problemu nie ma.

  6. wolny-wybor

    Należy odróżnić stopy% ustalane przez banki centralne i stopy% ustalane przez rynek dla konkretnych firm. Z obawy przed bankructwem uzyskanie kredytu może być trudne. Np. dla spółek energetycznych.
    https://www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2014/01/06/Why-Bonds-Get-Hammered-During-Deflation.aspx

  7. Adam Stańczak (Post autora)

    Problem nabrałby wagi, gdyby stał się systemowy. Dziś systemowy nie jest.

  8. Dtrad5558

    Dobre sobie Ha Ha
    Puszczają Balony próbne aby ubrać tłum na 5 fali.
    W/g mnie po 2017 inflacja i stopy w gorę.
    P.S.
    Czy ten wpis to dla tych z IQ 184.Autor przytacza tezę Dlatego z radością przyjąłem tekst The Economist, w którym pojawia się odważna teza, iż Bank Anglii, Bank Japonii i Europejski Bank Centralny nie podniosą ceny kredytu aż do 2020 roku. a potem zaprzecza w odpowiedzi?

  9. Adam Stańczak (Post autora)

    > Puszczają Balony próbne aby ubrać tłum na 5 fali.

    Wprawdzie przyjąłem zasadę, że nie polemizuję z argumentami, które chociaż ułamkiem ocierają się o fale, ale tym razem zapytam, bo teza jest ciekawa – Kto wypuszcza te balony?

    1. Dtrad5558

      No nie Pan.
      Oczywista Ci co … no Smart w gazetach.
      Przecież oczywistą oczywistością jest ,że do 2020 baniki nie wytrzymałyby z ujemnymi stopami.
      Ci / to jakiś ulamek/ żyją wyłącznie z carry to nie całość systemu.
      Banki jak wskazuje definicja żyja z kredytu . To co będą dopłacać?
      Jeszcze spuszcza troche gold bo znowu podnoszą sie głosy o atrakcyjności.
      A to przecież NIKT nie ma wierzyć . Tak jak pisał Komar w 90 , Nie oplaca sie inwestować w złoto.
      No na tyle.
      Ktoś mi kiedyś/ madry?/ zwrócił uwagę .
      Mniej słów wiecej CZYNÓW. Pieniądz lubi…

      1. GZalewski

        smart w gazetach…. hmmmm. W jakich?

  10. Adam Stańczak (Post autora)

    Ale jakiś konkret, kto nagania na co? Przecież wielcy właśnie krzyczą sell. Chyba RBS napisał do klientów “sell all”. JP Morgan “sell stocks on any rally”. Goldman Sachs wycofał się z wzrostowych prognoz (5 na 6?). Właściwie mamy bardzo dużo głosów, które nie zachęcają do kupna, ale właśnie do sprzedaży.

    Zatem jeszcze raz – kto ma naganiać na tą 5 falę? Bo ja nie widzę naganiania – ja widzę solidarne wezwanie do sprzedawania.

    1. Dtrad5558

      Ojejku
      No przecież Smart teraz nie sprzedają . Juz sprzedali.
      Teraz ustami przytaczanym/ JPM, GS/ krzycza SELL. No przecież chetnie kupia w dole.
      Jak będą krzyczeć Bay to juz będa na BAY. Czy to na prawdę trudne do zrozumienia.
      Smart w gazetach ?
      A gdzie mają byc Prorokiem dla tłumu? W zaciszu gabinetów, w kółkach rózańcowych?
      Ej no nie róbcie ze mnie…
      No kończe .
      Idę zarabiać.

      1. GZalewski

        Mam propozycje – naprawdę szczerą. Idź na staż do gazety. Jakiejkolwiek. A jak zobaczysz jak powstają, to może zrewidujesz nieco poglądy 🙂

  11. Dtrad5558

    OK -wykres prawdę ci powie
    Gazeta 18.02.2016
    http://pulsinwestora.pb.pl/4423704,88463,jp-morgan-am-globalna-wyprzedaz-wkrotce-powroci?utm_source=tag_wazne&utm_medium=rss&google_editors_picks=true
    Wykres
    Akumulacja od 06.15 Mocne kupno grudzień 2016
    http://stockcharts.com/public/1269446/tenpp/12
    Hmm
    Staż w gazecie . Daje im gora 20 lat. Dla snobow przy kawie czy herbatce.
    Przeżytek.
    Przyznaje sie bez bicia . Wychowalem sie na misiu, swierszczku. Potem na Tygodniku Powszechnym i oczywiście Parkiet.
    Nie ten czas, nie to tempo.
    Po oczyszczeniu z plewów przyjdzie jeszcze czas na B&H ale to juz chyba nie za mojego życia.
    A jak wspominki . Czy ktoś pamieta program do gieldy a’90 REKIN
    Pzdr.

  12. Dtrad5558

    Twój komentarz. czeka na akceptację ?
    Chińskie Mury ?

    1. Adam Stańczak (Post autora)

      Skrypt blokuje komentarze z linkami. Standardowa procedura w sieci.

  13. Dtrad5558

    No prosze popiera moją tezę . I nawet w-gazecie.

    http://ftalphaville.ft.com/2016/02/18/2153656/look-on-my-nim-ye-mighty-and-despair/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *