Czy czeka nas nowa fala luzowania w polityce monetarnej?

Wyznam, iż nie lubię notek, które mają pytanie w tytule. W takich wypadkach autor, analityk i dziennikarz popełniają grzech pychy zakładając, iż ktoś poświęca swój czas, by czytać czyjeś wątpliwości. Mam jednak nadzieję, iż treść będzie bardziej jednoznaczna.

Zacznijmy od wydarzenia zeszłego tygodnia i zaskoczenia ze strony Rezerwy Federalnej. Brak podwyżki stóp procentowych i gołębi w wymowie komunikat FOMC postawiły pod znakiem zapytania możliwość podwyżki ceny kredytu w USA w tym roku. Część graczy upiera się, iż Fed może podnieść stopy w październiku, ale dane makro nie poprawiają się w tak krótkim odcinku czasu, więc październik właściwie wypada z grafika. Grudzień wydaje się prawdopodobny, ale czy ktoś chciałby ryzykować rynkowe zamieszenia w okresie świątecznym? Myślę, że wątpię. W efekcie realny termin pierwszej podwyżki stóp w USA przypada na styczeń, ale w tym kryje się założenie, iż kontekst nie ulegnie pogorszeniu, a to wydaje się wysoce wątpliwe.

Kluczem do wyhamowania zapędów jastrzębiego skrzydła Fed, które w ostatnim czasie zrobiło się bardzo gadatliwe, nie będą jednak tylko dane makro, ale perspektywy zmian w polityce monetarnej na świecie. Europejski Bank Centralny już właściwie zapowiedział powiększenie programu luzowania ilościowego, by jednak ożywić inflację i jakoś wyrównać presję deflacyjną z rynku surowcowego. Naiwnością byłoby sądzić, iż rynek walutowy zignoruje taki fakt i pozwoli umocnić się euro. Powiększenie QE w Europie nie jest uwzględnione w cenach walut i właściwie pewne jest, iż tylko z tego powodu dolara czeka umocnienie, które zaszkodzi polityce reinflacyjnej Fed.

W kolejce czeka również Bank of Japan, który zakałapućkał się w pomiędzy polityką podatkową, a polityką walki z deflacją i prawdopodobnie będzie musiał wyjść z tej pułapki nową dawką luzowania ilościowego. Konsekwencje dla relacji pomiędzy dolarem i jenem wydają się oczywiste. Całość będzie miała wpływ na konkurencyjność japońskich produktów na amerykańskim rynku. Pochodną będzie konieczność umieszczenia w polityce Fed zmiennej w postaci siły amerykańskiej waluty i jej wpływu na kondycję gospodarki. Wojenki walutowe mają swoje wymagania.

Nie zapominajmy również o Chinach, których przedstawiciel obiecywał, iż jego kraj nie zacznie wojny walutowej, gdy właśnie osłabienie juana stało się jednym z zapalników sierpniowego zamieszania na giełdach. W istocie Chiny obniżając ostatnio stopy procentowe i wymagania dla banków zastosowały formę stymulacji gospodarki, która nie była luzowaniem ilościowym, ale bez wątpienia była formą łagodzenia polityki monetarnej. Konsekwencją musi umocnienie dolara do juana. Mamy zatem kolejny patyczek włożony przez świat w koło polityki ożywiania inflacji prowadzonej przez Rezerwę Federalną.

Warto jeszcze wspomnieć o bankach centralnych krajów, których gospodarki opierają się na eksporcie surowców, jak Kanada, Norwegia czy Australia, by jasne stało się, iż na tak wyczekiwany przez część Fed koniec polityki zerowych stóp procentowych zwyczajnie nie będzie w bliskiej perspektywie miejsca. Chcemy tego, czy nie na świecie nie ma dziś odważnego bankiera centralnego, który zaryzykowałby decyzję podniesienia stóp, gdy inni jego koledzy nie chcą przejść do historii ekonomii, jako bohaterowie błędnych decyzji w polityce monetarnej.

Na koniec odnotujmy również, iż w ostatnim komunikacie FOMC pojawiła się prognoza negatywnych stóp procentowych w USA. Na taki krok odważył się tylko jeden z członków FOMC, który postawił swoją kropkę poniżej poziomu zero, prognozując tym ujemne stopy procentowe w USA, ale to doskonale pokazuje, iż ostatnie zamieszanie na rynkach, dane o inflacji i chińska zadyszka zaczynają straszyć w korytarzach banków centralnych. Strach jest na tyle mocny, by za chwilę pojawiły się pomysły na programy stymulujące i kolejne działania proinflacyjne.

[Głosów:28    Średnia:4.3/5]

3 Komentarzy

  1. GZalewski

    Jako suplement do pierwszego akapitu:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_nag%C5%82%C3%B3wk%C3%B3w_Betteridge%E2%80%99a

  2. Freeman

    Z podwyżka stop jest jak z paradoksem kata: wyroku, czytaj podwyżki, nie można wykonać .

  3. karokol

    FED zderza się ze ścianą, problemem są obligacje których nikt nie chce już kupować, jeśli podniesie stopy to zmniejszy się problem obligacji ale giełda się posypie, jeśli zrobi luzowanie giełda odżyje ale obligacje się posypią…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *