Podręcznik czytania wykresów

Zwolennicy „price action”, czyli tradingu w oparciu o same ceny, dostali niedawno nie lada kąsek czytelniczy w polskiej wersji językowej.

 

Wg mnie niestety nieco niestrawny. Ale po kolei.

Wiem, że Al Brooks ma w Polsce rzesze oddanych zwolenników, gotowych skoczyć mi do gardła za każde niepochlebne słowo na temat jego książek czy metod. Nie mam jednak zamiaru krytykować, lecz jedynie solidnie odnieść się do jego podręcznika czytania wykresów, który wydano w Polsce jako „Analiza price action: trendy”. Sam uważam handel oparty na gołych cenach jako dobrą taktykę tradingu na wszelkich rynkach, co nie przeszkadza mi dzielić się oceną realnych jej możliwości, które zawiera książka.

Dla nie znających jej, kilka słów tytułem wprowadzenia:

Sam autor to już pewna marka w tradingu opartym o Analizę techniczną (A.T.), a to jego kolejny podręcznik do „czytania” wykresów. Dokładnie tak – czytania – bowiem pozycja ta traktuje o swoistego rodzaju sztuce interpretacji układów kolejnych cen w postaci słupków, czy jak kto woli świeczek, które reprezentują symbolicznie to, co dzieje się z kursami w dowolnej skali czasowej. Akurat Brooks lubuje się w przedziałach kompresji 5-cio minutowej, analizując wymowę samych tylko cen i ich wzajemnego położenia względem siebie na wykresie, czasami wspomagając się średnią ruchomą, a także składając owe ceny w najprostsze z możliwych formacje, czyli powtarzające się wizualne układy o specyficznym kształcie. Jednym słowem abecadło A.T. w praktycznym wymiarze analizy „czystej” ceny, nie ma tu wskaźników, cykli, fal itp. Ale to nie jest dokładnie klasyczna A.T. jaką znają inwestorzy, jednak o pewnych niuansach tu występujących nieco później.

Spróbuję podzielić się moją oceną zalet i wad samej książki jak i przedstawionej w niej metody.

Gdybym miał wyrazić opinię jednym zdaniem, to mniej więcej tak by to wyszło: atrakcyjny dla wielu traderów temat podany w nieco przyciężkim sosie.

Fascynacja “price action” w naszym środowisku tkwi korzeniami w obietnicy prostego znalezienia porządku w nieco chaotycznym świecie notowań, wycen, ruchów rynków i informacyjnej powodzi. Wystarczy wykres rozłożyć na dość nieskomplikowane i w miarę przystępne do przyswojenia układy kolejnych świeczek, by ogarnąć wzrokiem i myślą wszystko to co się dzieje na rynkach i podejmować powtarzalne, a przy tym zyskowne decyzje inwestycyjne.

Brooks jest jednym z luminarzy „price action”, a jego biegłość w tym fachu jest imponująca. W tej książce podsumowuje wiedzę z  bodajże trzech poprzednich swoich podręczników, w których zajmuje się różnymi „stanami skupienia” wykresów (trendy, beztrendzia, odwroty). To daje się odczuć ponieważ miejscami urywa się temat, a w jego miejsce pojawia się odwołanie do jednej z poprzednich książek. Marketingowy zabieg niezaspokojonego popytu, co nie zubaża jednak wielce treści, gdyż wyjaśnień mamy tam dość, powiedziałbym nawet, że wręcz spory przesyt.

Przez pierwsze rozdziały, w których omawiane są pojedyncze, konkretne układy, nadążanie za wykładem nie sprawia kłopotu. Kiedy jednak Brooks przechodzi do omówień kanałów czy trendów, zagęszczenie wiedzy jest przerażające, a tylko  niektóre fragmenty ilustrowane są przez opisane wykresy. Przyznam, że wysiadała mi percepcja gdy autor pokazywał kolejne możliwe warianty rozwoju sytuacji. Do tego potrzebne jest „price action czytania”, które pomoże objąć i zrozumieć te pomysły. Prawdopodobnie niejeden czytelnik poczuje się jak w oku chaosu. Żeby to strawić sugeruję zaopatrzyć się w notatnik i na bieżąco rozrysowywać sobie to co on pisze, ale nie ilustruje. Wykresów bowiem w drugiej części książki zdecydowanie brakuje.

Bardzo irytująca wydaje mi się do tego maniera wyjaśniania tego co działo się na poszczególnych wykresach z pozycji „wszechwiedzącego oka”, opatrzone do tego kwantyfikatorami niezmąconej pewności. Niemal każdy słupek czy układ to wg Brooksa rezultat oczywistego zachowania inwestorów i jednego scenariusza, łatwego zresztą do przewidzenia. To ułuda z jednej strony, z drugiej – nie sposób chaosu i losowości sprowadzić do prostego wyjaśnienia czarne/białe. Tym bardziej, że chodzi o świece 5 minutowe, gdzie losowość i przypadkowość rozdaje karty w znacznym wymiarze. Proszę nie złapać się na tę wędkę prostej przewidywalności.

Opisywanie historycznych wykresów przypomina tam zresztą swoisty rodzaj strzelnicy – najpierw walimy w dechę z magnum a potem dorysowujemy na niej tarczę. Wszystko wówczas układa się jak po sznurku i nie zostawia wątpliwości. Świat tradingu Brooksa to czytanie ze szklanej kuli jak z książki. Rzeczywistość jest jednak dalece bardziej złożona. Szczególnie, że „price action” opiera się w dużej mierze na subiektywnej interpretacji, i idę o zakład, że w czasie rzeczywistym powstaje tyle różnych wykładni ilu traderów. Biegłość oznacza jedynie, że każdy z nas może dojść do swojej własnej wersji „price action”, z pewnością różnej niż ta Brooksa i dużo trudniejszej w czasie realnym, czyli przed podjęciem decyzji.

Proszę też pamiętać, że opisy i interpretacje dotyczą jedynie rynku akcji. Nasze 5-cio minutowe wykresy wyglądają jak sito, więc nie mają praktycznie żadnej przydatności. A przeniesienie proste tych metod na forex czy derywaty jest dużo trudniejsze niż się wydaje – symetria, trendy i zmienność rynku akcji jest bowiem często diametralnie różna.

Niemniej jednak lektura ma całkiem spory edukacyjny walor. Uczy nowego spojrzenia na rynki, wczucia się w ich rytm, przewidywania pewnych scenariuszy, systematycznego podejścia, odczytywania ruchów na podstawie zmian na wykresie a nie przekopywania newsów i raportów. To nie jest jednak metoda dla wszystkich, „śmiertelność” rachunków handlujących za jej pomocą nie jest mniejsza od średniej. Jednakże obcowanie z samą ceną daje z pewnością nowy wgląd w analizę wykresów i nowy ich smak. Proszę jednak w trakcie lektury urealnić swoje spojrzenie o to, co wymieniam wyżej i nie spodziewać się prostych podpowiedzi, mimo, że czasem na takie wyglądają.

O tym czym naprawdę jest „price action” –  w kolejnym wpisie.

—kat—

[Głosów:50    Średnia:3.5/5]

1 Komentarz

  1. Lucek

    “Price Action”? Brzmi znajomo! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *