Jak oswoić straty, część 8

Dodajemy kolejną sztuczkę z tradingowego arsenału, która pozwoli świadomie amortyzować straty.

 

Lekcja 9: Stop w punkcie zero

Jeśli po wejściu na pozycję kurs nieco ruszy w pożądanym przez nas kierunku, mamy szansę w dość prosty, choć nie zawsze optymalny sposób zabezpieczyć się przed stratą. Chodzi o dość popularny “BE” czyli Break-even Stop, po polsku „stop na progu rentowności”. Choć ja lubię nazwę „stop przyjaźni”, bo neutralne lub przyjazne nazwy dodatkowo dają psychologiczne wsparcie. Jeśli jednak ktoś woli „walkę” czy „wojnę” z rynkiem w zakresie opisów i działań, to proszę pamiętać, że to również zostawia w psychice ślady, kojarzące się zresztą z negatywnymi myślami i emocjami.

W archiwum bloga zostawiłem już wpis na temat owego stopa, więc aby nie powtarzać się skieruję ciekawych do odpowiedniego linku:

https://blogi.bossa.pl/2008/05/23/stop-zwany-przyjazn/

Jedynie dla porządku dwa zdania o owym koncepcie w kapsułce, jest on bowiem dość nieskomplikowany i nie wymaga szerokich opisów: jeśli na rachunku powstanie minimalny zakładany zysk, można ustawić w takim momencie stop broniący pozycję w punkcie wejścia na nią, i w razie cofnięcia rynku wychodzimy z transakcji na zero, o ile nie mamy dodatkowych kosztów. Ewentualnie przesuwamy go minimalnie na plusik, na tyle by pokryć prowizje, koszty kredytu (punkty swapowe) czy poślizgi.

Na plus tego rozwiązania możemy zapisać oczywistą oczywistość – zamianę transakcji, które skończyłaby się być może na minusie, szczególnie na rynku o dużej zmienności i nerwowości, w neutralny dla portfela wynik zerowy, ale w sensie psychologii możemy zapisać mentalne niewielkie „zyski”. Wygaszamy bowiem strach przed stratą i przed zostawieniem pieniędzy na stole. Mamy czas przemyśleć ponownie aktualną sytuację. Czujemy się pewniej w swoich działaniach, ponieważ mamy dodatkową furtkę bezpieczeństwa właśnie w postaci tego rodzaju stopa, ucinamy przy tym część negatywnych emocji i potencjalny żal, który pojawia się w momencie zejścia pozycji z obszaru zysków do strat.

Ten stop może być również zbawieniem w sytuacji przeciwnej, czyli wówczas, gdy pozycja zanurza się w stratach i pojawia się marzenie o tym, by przynajmniej rynek cofnął się z powrotem na tyle, aby wyjść z niego “na zero” i przegrupować siły, myśli i środki. To znany bardzo dobrze behawiorystom efekt poznawczy, którego podstawą jest myślenie inwestorów o punkcie wejścia na pozycję jako swego rodzaju kotwicy i najważniejszym punkcie odniesienie, wobec którego umysł dokonuje nieustannych kalkulacji, porównań i … błędów. Jak myśli inwestor w pełni racjonalny? Nie o porównaniach ceny bieżącej wobec poziomu wejścia tylko o aktualnym stanie całego portfela i o szansach pozycji bez względu na jej bieżący wynik. Zostawmy jednak tę filozofię na inny wpis, warta jest bowiem głębszej rozwagi, dziś podelektujmy się stopem przyjaźni, jako pewnym etapie rozwoju i sposobie na zmienne rynki.

To teraz chwilę o negatywnej stronie tego podejścia. W systemach mechanicznych ten stop często zaniża mocno sumaryczne zyski, choć zmniejsza również zmienność wyników. W podejściu poza mechanicznym budujące jest zawsze to, gdy BE stop pozwoli rzeczywiście uniknąć straty, którą widzimy i oceniamy po czasie. Co jednak, gdy wyautujemy pozycję, która mogła przynieść chwilę później relatywnie duże zyski? To bywa druzgocące dla psychiki a często i dla portfela, szczególnie, gdy zanurzony jest w stratach. Jeśli więc świadomie decydujemy się na tego typu taktykę, warto pomyśleć o alternatywnych rozwiązaniach.

Jedno z wielu to podzielenie pozycji np. na 2 i zamknięcie tylko połowy w punkcie BE. Tym sposobem i tak zmniejszymy potencjalną stratę, a nie umknie nam przynajmniej w połowie potencjalny zysk. Z punktu widzenia zarządzania środkami i ryzykiem nie jest to jednak optymalne rozwiązanie.

Dużo lepsze jest opracowanie metody powrotu na rynek. Być może stanie się to po nieco gorszym kursie, ale w sumie będzie to opłacalne podejście, nie tylko w wymiarze finansowym. Ilość technik powrotu do gry ponownie ogranicza tylko wyobraźnia. O ile kurs ponownie przebija poziom pierwotnego wejścia na pozycję z pozycji stratnych, można tu zaczekać ze zleceniem wejścia. Inny rodzaj wbijania się na rynek da się zapożyczyć z wpisu o skalowaniu pozycji. Ustawiamy po prostu zlecenia na z góry zaplanowanych poziomach, odległych nieco od pierwotnego punktu wejścia w pożądanym kierunku ruchu danego instrumentu.

Ciąg dalszy cyklu nastąpi po krótkiej przerwie na bieżące sprawy.

–kat—

[Głosów:28    Średnia:2.7/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *