Jak oswoić straty, część 7

Nawiązując do poprzedniego wpisu – skalować pozycję można również w drugą stronę.

 

Lekcja 8: Stop na raty

Angielski termin „scaling-out” nie jest dosłownie przetłumaczalny, ale posługując się opisową metodą można to ująć w przypadku inwestowania jako stopniowe zmniejszanie rynkowej pozycji, w takim sensie, że zamykamy ją na raty. Powiedzmy, że jest to „skalowanie stopów”, które limitują naszą obecność w grze.

Ponownie dysponujemy dwoma taktykami dokonywania tego typu manewrów na rachunku:

1/ W obszarze zysków, czyli powyżej poziomu wejścia na rynek w przypadku kupna.

2/ W obszarze strat, czyli poniżej poziomu wejścia na rynek w przypadku kupna; mamy więc do czynienia ze skalowaniem stop-lossa.

W przypadku pierwszym z wymienionych, czyli stopniowym redukowaniu pozycji zyskownej, można robić to na kilka sposobów, zależnie od upodobań, wrażliwości i przede wszystkim tak by nie zaburzyć przewagi danej strategii. Przykładowo:

A/ Jeśli ktoś posługuje się jedynie stopem kroczącym, podążającym za coraz to nowymi rekordami kursu (tzw. trailing stop), to można część pozycji zamykać również przy użyciu zleceń z limitem „take profit” (kasującym zyski), szczególnie gdy rynek zbyt gwałtownie się wychylił po istotnych informacjach.

B/ Jeśli natomiast nadal chcemy posługiwać się jedynie stopem kroczącym, to można go rozbić na kilka poziomów i każdą transzę zamykać o procenty czy ich ułamki nieco dalej od właściwego miejsca realizacji oryginalnego stopa.

C/ Można również zamiast stopa jednego tylko rodzaju użyć kilku jednocześnie (technicznych, intuicyjnych, procentowych), o różnej szerokości albo opartych na różnych warunkach; wówczas każda transza będzie realizowana na różnym poziomie aż do pełnego pozbycia się pozycji.

W zasadzie w tym cyklu interesują nas straty i efekty oraz problemy z nimi związane, więc zyskom nie poświęcę tyle miejsca od strony psychologii, spójrzmy natomiast jak wygląda ta sprawa w przypadku stop-lossów.

Nie możemy tutaj stosować zleceń kasujących zyski („take profit”) ponieważ zysków de facto nie ma. Możemy natomiast posłużyć się, podobnie jak wyżej, rozbiciem jednego stop-lossa na kilka poziomów realizacji, albo stosować ratalne stop-lossy oparte na różnych metodach decyzyjnych. Ważne jednak by dzieląc stop-lossa na kilka rat ująć całość ryzyka nie wyżej niż wielkość szacowana podczas wchodzenia na pozycję. Jeśli więc np. warunkiem jest nie dopuszczenie do straty z transakcji większej niż 2 %, to suma strat wynikających z różnych poziomów realizacji stopa również powinna mieścić się w tej wartości.

Można również połączyć skalowanie przy wchodzeniu na rynek i wychodzeniu z niego. Wówczas pozycję budowaną na raty da się łatwiej zamykać przy użyciu różnych kryteriów dla każdej z owych transz.

Najważniejsze pozostaje oczywiście pytanie o korzyści z użycia „scaling-out”.

O ile rynek nie odwraca się na dobre, lecz wykonuje jedynie krótką korektę, istnieje szansa, że nie wszystkie poziomy naszego rozproszonego stop-lossa zostaną naruszone. Wówczas część pozycji może przetrwać i z dużą szansą zakończyć się nawet zyskiem. W zasadzie przeciągamy więc nieco prawdopodobieństwa wygranej na własną stronę w porównaniu do sytuacji pierwotnej, gdy cały stop zostałby zrealizowany jednym zleceniem na jednym poziomie.

To daje większe poczucie pewności siebie, kontrolę działań i rozkłada złe emocje i stres na mniej dotkliwe „incydenty”. A jak wiemy z poprzedniego wpisu, awersja do ryzyka przy mniejszych stawkach zanika w całości lub znacznie się zmniejsza. Jednocześnie amortyzuje to poczucie żalu, mamy bowiem z jednej strony pewność, że zrobiliśmy to, co było można w dużo większej dawce niż przy „normalnym” stop-lossie, z drugiej – nie zostawiamy wszystko losowi lecz próbujemy rozłożyć jego wpływ stosując cały obszar stopa zamiast pojedynczego poziomu.

Wreszcie wynikająca z tego kreatywność pomaga się rozwijać i szukać nowych pomysłów oraz czuć lepiej rynek, a myślenie nieustanne w kategoriach liczbowych osłabia działanie emocji, częściej bowiem odwołujemy się wówczas do logicznej części mózgu, która kontroluje ową emocjonalną. Przerzucenie umysłu do dokonywania jakichkolwiek obliczeń, kalkulacji czy ogólnie działań liczbowych to jeden z najprostszych trików w psychologii łagodzących emocje.

CDN

—kat—

[Głosów:12    Średnia:2/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *