Mądrość tłumu, część 2

Skoro „Mądrość tłumu” pozwala uzyskiwać przewagę decyzyjną, w takim razie rozważmy czy można ją wykorzystać w jakimś stopniu w inwestowaniu kolektywnym, pomimo zastrzeżeń wskazanych w poprzednim wpisie.

 

Być może w ten sposób uda się usprawnić wszelkie internetowe i inne społecznościowe formy wzajemnej współpracy między inwestorami giełdowymi.

W pierwszej części wyjaśniałem pokrótce samo zjawisko zbiorowego, specyficznego sposobu znajdowania odpowiedzi na trudne pytania oraz przewagi z tego płynące w stosunku do decyzji jednostek. Opisałem tam również ograniczenia wykorzystania tego rodzaju metody na giełdzie. Powodem tego ostatniego jest to, że opinie sporej części inwestorów nie są niezależne, na ich kształtowanie ma duży wpływ to co mówią, piszą i robią inni uczestnicy obrotu, co w teorii zaburza efektywność grupowej mądrości. Istnieje natomiast kilka okoliczności, które przemawiają za tym, by jednak pokusić się o pewnego rodzaju próby wykorzystania tego zjawiska dla inwestycyjnych celów.

Proszę sobie przypomnieć, dla celów ilustracyjnych, modelowy wręcz przykład zbiorowej mądrości wykorzystany niegdyś w teleturnieju „Milionerzy”. Jednym z trzech „kół ratunkowych”, jakie miał do dyspozycji każdy uczestnik, była pomoc publiczności w formie elektronicznego głosowania na jedną z 2 lub 4 dostępnych opcji odpowiedzi. Przenieśmy ową sytuację do środowiska giełdowego, a graczowi dajmy szansę każdorazowego korzystania z takiego samego rodzaju pomocy widzów. Siedzi więc on w fotelu i ma dokonać jakiegoś inwestycyjnego wyboru. Za każdym razem publiczność dostaje do ręki piloty do głosowania, a opcja uzyskująca najwięcej głosów zostaje przez gracza wcielona w życie. Widzowie nie kontaktują się w trakcie takiej sesji z nikim, są więc do pewnego stopnia niezależni. A przy tym doświadczeni w tej branży oraz posiadają informacje niezbędne do podjęcia decyzji. Często prezentują przekonania i wizje odmienne od reszty siedzących obok, a jak udowadniają badania – im większe rozproszenie opinii uczestników tym lepszy wynik końcowy (spór lepiej nakręca myślenie i argumentację niż konsensus). I jak w oryginale, do wyboru pozostają 2 lub 4 opcje działania. Proste. Lecz niekoniecznie skuteczne.

Lub inaczej – być może taki rodzaj podejmowania zbiorowej decyzji byłby nieoptymalny (nie ma pełnej niezależności uczestników), ale w pewien sposób skuteczny, to znaczy w takim sensie, że przewyższałby dokonania samotnego gracza pozbawionego pomocy. Nie oznacza to jednak od razu wygranej z rynkiem, bo na tę składa się bardzo wiele elementów, oznacza jedynie lepsze decyzje niż jednostki. A obok prawdopodobnego zwiększenie efektywności decyzyjnej, nie do pogardzenia jest inny efekt – emocjonalnego stonowania. Wymagałoby to dłuższego wywodu, odkładam to więc na inną okazję, tym razem jedynie wstępnie założę z dużym prawdopodobieństwem, że nastąpiłoby utemperowanie złych emocji inwestora realizującego decyzje i zdjęcia z niego ciężaru potencjalnej winy i poczucia żalu.

Efektywność MT (skrót od „Mądrość tłumu”) została wykazana przez J. Surowieckiego w zadaniach wymagających pojedynczej, konkretnej, najczęściej kwantyfikowanej odpowiedzi (np. kto z kandydatów wygra wybory, ile kulek jest w słoiku). Eksperymenty wykazywały i dowodziły konieczności zachowania niezależności decyzyjnej jednostek biorących w nich udział. I chociaż inwestowanie, jak wspominałem, nie wypełnia tego warunku, istnieją jednak argumenty wskazujące, że nie wszystko jeszcze w tej mierze stracone i nie stoimy być może na definitywnie przegranej pozycji.

Powód pierwszy:

Założeniem MT jest uzyskanie stabilnej przewagi decyzyjnej grupy nad jednostkami, nawet najwybitniejszymi w jej gronie. Logicznie rzecz biorąc, skoro pojedynczy inwestor i tak podejmuje decyzje pod wpływem giełdowego otoczenia, w takim razie mniej ważne jest to czy cała grupa mniej lub bardziej również podlega takim wpływom, o ile potrafiłaby wspólnie działać bardziej efektywnie niż najlepsza jej jednostka. A zakładam, choć jedynie domyślnie, że takiego właśnie skutku można by oczekiwać. Nawet jeśli będzie obarczony pewnym błędem nie- lub przeszacowania, to wynik średni powinien konkurować z estymacjami najlepszych członków grupy, które są dość zmienne.

Po drugie:

MT to bardzo świeża teoria, nadal w wielu dziedzinach niezbadana. Pojawiają się coraz to nowe prace i przeprowadza się coraz bardziej zaawansowane eksperymenty, które wprowadzają modyfikacje i uściślenia do hipotezy zasadniczej.

Jeden z nich wykazał, że pewien stopień kontaktu między członkami grupy może pozytywnie wpływać na grupową decyzje:

W najprostszej wersji zastosowano w badaniu zasady gry, którą znamy jako „głuchy telefon”. Postawiono nieskomplikowane zadanie, które wymagało podania konkretnie wyrażonej w cyfrach odpowiedzi. Pierwszy uczestnik dokonywał wstępnej estymacji i przekazywał jej wynik jedynie pojedynczej osobie, drugiej w kolejności, ta dokonywała swojej poprawki, i przekazywała ją dalej. I tak powtarzano tę czynność aż do ostatniej osoby, a wszystkie kolejne próbowały dokonywać stosownej do swojej wiedzy i doświadczeń korekty. Końcowa odpowiedź dawała, jak się okazało, wynik lepszy niż wynikało to z szacunków pojedynczych uczestników, kiedy nie sugerowali się podpowiedzią poprzednika.

Wariant zaawansowany tego eksperymentu wymagał nieco bardziej skomplikowanych operacji, np. chronologicznego podania nazwisk wszystkich prezydentów USA albo uporządkowania geograficznych, filmowych czy literackich ciągów danych, wszystko w sposób jak wyżej, czyli w łańcuszku kolejnych korekt. Ponownie zaobserwowano przewagę tego rodzaju „konsultacji” nad dokonaniami samodzielnymi jednostek, które tego rodzaju podpowiedzi od poprzedników nie uzyskiwały.

Oczywiście prognozowanie czy stawianie diagnoz lub wniosków analitycznych to zajęcie dużo bardziej zaawansowane niż odtwarzanie zdarzeń i faktów z pamięci, niemniej jednak być może w jakiejś kolektywnej formie warte wypróbowania. Tym bardziej, że (co opiszę nieco później) wolny rynek w formie właśnie „giełdowej” jest używany w bardzo poważnych przedsięwzięciach prognostycznych. Podpowiem przy tym, że w eksperymencie „głuchego telefonu” wystarczyło już 10 osób by osiągnąć optymalny wynik.

Zasugerowałbym jednak alternatywnie nieco inną, choć nieco trudniejszą metodę zbiorowego podejmowania decyzji, stosowaną już w biznesie i w szeregu innych przedsięwzięciach. Chodzi o tzw. „Metodę Delphi”.

Koncept ów osadza się na anonimowym dla innych, niezależnym znajdowaniu optymalnych decyzji/rozwiązań/prognoz przez wszystkich członków grupy, będących ekspertami w danej dziedzinie i tworzących panel. Odbywa się to za pomocą kwestionariuszy, w rundach, po których osoba odpowiedzialna za zebranie głosów wszystkich uczestników dokonuje podsumowania oraz informuje o powodach takiej czy innej decyzji podjętej przez każdego z ekspertów. W tym momencie następuje ponowna runda, w której wszyscy dokonują kolejnej estymacji, opartej na pozyskanych wynikach rundy poprzedniej. Rund można przeprowadzać dowolnie wiele, aż konsensus zostanie osiągnięty albo poprzestaje się na wyliczeniu średniej wyników po drugiej lub dowolnej innej kolejce.

Proszę zwrócić uwagę, że w żadnym przypadku, rezultatów „mądrości grupowej” nie uzyskuje się w wyniku bezpośredniej, kontaktowej dyskusji. Jak pokażę później, taki kontaktowy rodzaj metody podejmowania decyzji potrafi być zabójczy dla zaplanowanych celów. A więc czat czy forum, na którym o danej inwestycji wypowiadają się wszyscy i trzeba podjąć decyzję, jest skazany na znaczne większe błędy wynikowe niż panel niezależnych i niekontaktujących się ze sobą nawzajem jednostek.

—kat—

[Głosów:32    Średnia:3.6/5]

2 Komentarzy

  1. mirek

    A może zamiast ludzi wykorzystać masowo jakieś żyjątka (jednokomórkowce), których los zależałby od trafnej reakcji na notowania np. indeksu, którego poziom/zmiana stanowiłby podstawę ich egzystencji np. pokarm, światło. Przykładowo, jeśli gromadziły by w nadmiarze pokarm to oczekiwałyby nadejścia “ciemności-bessy”. Jeśli ich reakcje byłyby trafne to uzyskalibyśmy biologiczny system transakcyjny. Jako społeczność w ich interesie byłoby przetrwanie i rozmnażanie, a więc motywacja byłaby delikatnie mówiąc silna. Może tylko np. część reagowałaby w określony sposób i ta część byłaby “wielkością pozycji”. Myślę że sprawny biolog byłby w stanie zaprojektować taki system. I tak właściwie trochę przeraża mnie taka wizja.

  2. pit65

    Bez przesady z ta mądrością, nie jest ona taka szeroka.
    Co prawda poprzez rynek potrafi oddać i najszybciej dostosować najlepsze w danym momencie equlibrium dla cen oraz ich wzajemne ratio na czym próbuje budowac się tzw. ekonomię rynkową , ale np. jak widać po ostatniej decyzji SNB imć MT przez trzy lata była “mądrością” zali jedynie samego BAnku Centralnego, w innym przypadku prawdziwa mądrość im bliżej godziny “W” powinna odchylać cenę w kierunku tej najbardziej wypośrodkowanej, a jednak ulegała dyktatowi jednostki do samego końca, co pokazuje starą prawdę ,że tłum woli kierować sie nie mądrością , a szuka bardziej dyktatu “głowy” , którą to głowę zetnie prędzej lub póżniej w akcie swej łąskawej mądrości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *