Tulipany, złoto, nieruchomości, akcje, startupy, crowdfunding

Polski internet żyje sprawą największej publicznej zbiórki pieniędzy, czyli pozyskania środków przez platformę crowdundingową, na reaktywację pisma Secret Service. Szczegóły sprawy można znaleźć dość łatwo w sieci, w skrócie wygląda to następująco. Secret Service był miesięcznikiem poświęconym grom komputerowym, który ukazywał się przez kilka lat pod koniec lat 90, ubiegłego wieku. Ostatni numer papierowy ukazał się w 2001 roku. W połowie bieżącego roku ludzie związani z pismem ogłosili zamiar reaktywacji pisma. W tym celu rozpoczęto zbiórkę pieniędzy poprzez serwis polakpotrafi.pl. W założeniach planowano pozyskać ok. 90 tysięcy. W ciągu niecałej doby zebrano ok. 280 tysięcy złotych. Media odtrąbiły sukces polskiego crowdfundingu. Największa publiczna zbiórka pieniędzy w Polsce. Nostalgia wygrała, itp. itd.

Według oświadczenia organizatorów zbiórki, pieniądze miały być przeznaczone na wydanie co najmniej 6 numerów, które (oprócz innych „prezentów”) miały być nagrodą, dla ludzi którzy wsparli inicjatywę swoimi pieniędzmi.

30 września pierwszy numer wznowionego Secret Service trafił do sprzedaży (w mojej opinii w olbrzymim nakładzie 50 000 egzemplarzy). Opinie i recenzje czytelników, były delikatnie mówiąc niezbyt pozytywne. Pojawił się jeszcze jeden numer i … kilka dni temu inicjatorzy całej akcji poinformowali, że

„Prawa do tytułu były licencjonowane na podstawie umowy, która wygasła. Oznacza to, że nie będziemy już wydawać czasopisma pod tytułem „Secret Service”. Nie mamy żadnej wiedzy, czy pismo pod tą nazwą będzie się nadal ukazywało – decyzje w tym zakresie leżą wyłącznie po stronie właściciela tytułu.”

Ups.

No cóż, jeśli założyciele pisma i twórcy inicjatywy nie wiedzieli o tym wcześniej to są frajerami. Jeśli wiedzieli, to frajerami jest cała reszta, która dała pieniądze.

Obserwuję sobie tę całą sytuację z oddali. Zaciekawiony popijam colę, pogryzam popcorn i myślę sobie o różnych bańkach na przestrzeni kilku stuleci, o których bardzo lubię czytać. Tak samo się czułem, gdy obserwowałem falę „start-upów” w Polsce. Nagle wszyscy – młodzi (bez starych) rzucili się do zakładania start-upów. Mam za sobą dziesięć lat prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, plus niewielki biznes i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zwać go start-upem. A to błąd, bo pewnie mógłbym zgrabnymi opowieściami porwać za swoją ideą jakieś pieniądze. Co jakiś czas okazywało, się że coś jest nie tak z tymi naszymi innowacyjnymi przedsięwzięciami. Ktoś zgorzkniały mógłby powiedzieć, idea ideą, a ZUS co miesiąc zapłacić trzeba. No ale nie bądźmy małostkowi. Pozwolę sobie zacytować wypowiedź Konrada Latkowskiego, współtwórcy Startup Weekend Warsaw:

„Moim największym problemem z różnymi imprezami dla startupów jest to, że biorą w nich udział ludzie, którzy nie potrafią prowadzić własnej firmy. Ciężko jest prowadzić warzywniak, a jeszcze ciężej jest prowadzić warzywniak w internecie.”

Ups.

Gdzieś z boku fali start-upów, rosła również bańka crowdfundingowa. Wszyscy wymyślali projekty i zbierali pieniądze na te projekty. Mniejsze, większe. Tradycyjne, innowacyjne. Nostalgiczne i praktyczne. Zbierano po kilka tysięcy, kilkanaście i przyszedł Secret Service z swoimi 280 tysiącami złotych. W obu przypadkach nie ma nic nowego.

Na tym polega to od setek lat. W 1687 roku kapitan William Phipps powrócił z wyprawy do Nowej Anglii z 32 tonami srebra, dając zwrot w wysokości 10 000 % tym, którzy odważyli się sfinansować tę wyprawę. Ludzie zaczęli na potęgę zakładać spółki, które miały zająć się poszukiwaniem skarbów, wymyślających urządzenia do nurkowania, opracowujących mapy i wiele wiele innych. Wiele z nich zamierzało faktycznie się tym zająć, wielu się nie udało, wiele nawet nie zdołało wypłynąć z portu. Ot po prostu. Jedni coś obiecują, drudzy w to wchodzą licząc na zysk. A ryzyko?  No właśnie, gdzie jest ryzyko, gdy ktoś nam coś obiecuje. Coś co pozwala myśleć nam o łatwych pieniądzach lub po prostu odwołuje się do nostalgii.

Zdaje się, że ludzie przekazujący pieniądze na swój projekt zapomnieli o tej drobnej rzeczy. Nie jest możliwe, żeby 100 procent projektów się powiodło. Z różnych powodów. Jedne okażą się nietrafione, inne przedwczesne, w innych pomysłodawcy nie będą potrafili poprawnie poprowadzić biznesu. Gdzieś na obrzeżach pojawią się oszustwa, naciągacze i Kompanie Mórz Południowych.

I znów przy tej okazji pojawia się aspekt edukacji. Przytoczę raz jeszcze słowa Konrada Latkowskiego

„Sobie mogę zarzucić brak podejścia edukacyjnego i nastawienie na dobrą zabawę. Za mało mówiliśmy o tym, że to ciężka praca, a za dużo chwaliliśmy się tym jak fajne rzeczy robimy. W końcu w Polsce młodzi ludzie, nawet po studiach, kompletnie nie są przygotowani do prowadzenia biznesu. Kiedy słyszę, że ktoś nie ma pracy to sobie założy sklep internetowy to krew mnie zalewa.

[…]

Braki w edukacji na temat przedsiębiorczości są ogromne. A przeświadczenie, że w internecie zarobi każdy wciąż jest żywe. To nie prawda. Nie każdy zarobi miliony w internecie.”

No właśnie. Przedsiębiorczość to przede wszystkim podejmowanie ryzyka. Inwestowanie to podejmowanie ryzyka. Nie każdy zarobi na startupie, nie każdy zarobi na forexie, nie każda idea, która pozyska pieniądze ze zbiórki publicznej się powiedzie. Dziwne, że trzeba to wyjaśniać i tłumaczyć.

[Głosów:92    Średnia:4.4/5]

3 Komentarzy

  1. goryl z buszu

    Mam pytanie

    2 września 2014 roku zadałem Panu pytanie
    ————————————————–
    ,,Książki Bulkowskiego są świetne !

    http://www.wydawnictwolinia.pl/ksigarnia-internetowa/pakiety?page=shop.product_details&category_id=11&flypage=flypage.tpl&product_id=91

    ,,Podstawy spekulacji to pierwsza część trzytomowego cyklu Ewolucja gracza giełdowego, w którym autor analizuje skuteczność najróżniejszych narzędzi, metod, technik i strategii giełdowych”

    Czy wiadomo już kiedy ukażą się kolejne, dwie części tego cyklu ?”
    ———————–
    Odpowiedział Pan wówczas
    ,,Drugi Bulkowski może się uda jeszcze w tym roku.
    Trzeci w przyszłym”
    ———————–
    Chciałbym zapytać się czy jest szansa, że ten drugi Bulkowski ukaże się jeszcze w tym roku, czy też jednak dopiero w 2015 roku (i jeżeli tak to czy raczej na początku roku czy na końcu) ?

    https://blogi.bossa.pl/2014/09/01/wakacyjne-czytanie/

  2. gzalewski (Post autora)

    @goryl z buszu
    Niestety, przesunie się na przyszły rok (raczej I połowa)

  3. Adam

    Troszkę panie Grzegorzu absurdalny komentarz. Secret Service po 2 numerach upadł wyłącznie dlatego bo się okazało że człowiek dysponujący prawem do nazwy obraził się o trzasnął drzwiami. Ale co to ma wspolnego z tym co Pan powyżej napisał?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *