Co przeszkadza inwestorom uczyć się na swoich błędach?

Kilka dekad temu Michael Gazzaniga przeprowadził badania sugerujące, że inwestorzy powinni sceptycznie podchodzić do sposobu w jaki ich umysły interpretują rzeczywistość i osadzone w niej decyzje inwestycyjne.

Gazzaniga jest psychologiem zajmującym się neuronauką poznawczą. W jednym z eksperymentów, pacjentowi z rozszczepionym mózgiem (z bardzo ograniczoną łącznością pomiędzy półkulami mózgu) pokazano dwa obrazki: w dostępnym lewej półkuli prawym polu widzenia zobaczył kurzą stopę natomiast w dostępnym prawej półkuli lewym polu widzenia zobaczył śnieżny krajobraz. Uczestnika badania poproszono następnie o wybranie obrazka z zestawu rysunków dostępnego obydwu półkulom. Jego lewa ręka wskazała łopatę (pasującą do śnieżnego krajobrazu) a prawa ręka wskazała kurczaka (pasującego do kurzej stopy). Następnie pacjenta poproszono o uzasadnienie wyboru. Korzystając ze znajdującego się w lewej półkuli ośrodka mowy wyjaśnił, że kurza stopa kojarzy się z kurczakiem. Po spojrzeniu na lewą rękę wykazującą na łopatę śnieżną wyjaśnił bez zastanowienia, że do sprzątania kurzych odchodów przyda się łopata.

Lewa ręka pacjenta wskazała na łopatę ponieważ jego prawa półkula widziała śnieżny krajobraz. Lewa półkula o tym nie wiedziała lecz natychmiast stworzyła logiczne, sensowne wyjaśnienie dokonanego wyboru. Choć zgodnie ze stanem faktycznym, na pytanie o to dlaczego lewa ręka wskazała łopatę powinna odpowiedzieć “nie wiem”. Umysł pacjenta z łatwo dostępnych mu faktów stworzył sensowne wyjaśnienie. Gazzaniga wraz z zespołem nazwali ten proces interpretowaniem.

Michael Gazzaniga przeprowadził podobne eksperymenty na innych pacjentach z rozszczepionym mózgiem. Używali w nich bodźców wzrokowych i dźwiękowych i prosili pacjentów o podanie wyjaśnienia swoich działań. Kolejne badania potwierdziły istnienie i efektywność procesu interpretowania.

Naturalnie proces interpretowania nie występuje jedynie u pacjentów z rozszczepionym mózgiem. W swojej książce, Who’s in Charge? Free Will and the Science of the Brain, Gazzaniga podaje przykłady eksperymentów z udziałem zwyczajnych uczestników. Wspomina o eksperymencie, którego uczestnikom pokazano serię około 40 zdjęć opowiadającą prostą historię zwykłego dnia pewnego człowieka (pobudkę, śniadanie, poranne przygotowania do wyjścia i drogę do pracy). Po jakimś czasie uczestnikom pokazano inny zestaw zdjęć. Składał się po części ze zdjęć pokazanych wcześniej, nowych zdjęć przedstawiających sytuacje idealnie wpisujące się w historię opowiadaną przez oryginalną serię fotografii i nowych zdjęć-zmyłek, które zupełnie nie pasowały do oryginalnej historii. Uczestnicy byli w stanie wskazać zdjęcia-zmyłki jako te, których wcześniej nie oglądali lecz nie byli w stanie rozpoznać nowych zdjęć, które wpisywały się w oryginalną historię. Gdy przeprowadzono ten eksperyment z udziałem uczestników z rozszczepionym mózgiem to tak samo zachowywali się uczestnicy, którym pozwolono korzystać z lewej półkuli (gdzie wg Gazzanigi znajduje się mechanizm interpretujący – interpretator). Ci uczestnicy, którym pozwolono korzystać z prawej półkuli wskazali wszystkie nowe zdjęcia.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym eksperymencie, który pokazuje rolę interpretatora. Gazzaniga przeprowadził na pacjentach z rozszczepionym mózgiem klasyczne badanie psychologiczne polegające na odgadywaniu prawdopodobieństwa. W badaniu tym uczestnicy zgadują, które z dwóch wydarzeń (na przykład: zaświeci się światło u góry czy na dole) będzie miało miejsce. Poszczególne zdarzenia mają charakter losowy ale przeprowadzający eksperyment może ustalić ich częstotliwość – na przykład tak by wspomniane wyżej światło świeciło się u góry w 80% przypadków, a na dole w 20% przypadków.

Myślę, że część czytelników Blogów Bossy kojarzy już te badania z faktu, że zwierzęta (na przykład szczury i gołębie) radzą w nich sobie lepiej niż dorośli ludzie. Zwierzęta bardzo szybko “odkrywają”, które zdarzenie przytrafia się częściej i zawsze je wskazują. Dorośli ludzie (małe dzieci stosują strategię maksymalizowania) próbują wskazywać zdarzenia zgodnie z rozpoznaną częstotliwością (na przykład 80% wskazań na górę i 20% w dół) lecz jednocześnie próbują odgadnąć wzór w jakim się pojawiają, a którego nie ma. W eksperymentach dorośli ludzie poprawnie trafiają w około 2/3 przypadków a więc osiągają wynik słabszy od oferowanego przez strategię maksymalizowania. Gazzaniga przeprowadził te badania na pacjentach z rozszczepionym mózgiem w taki sposób by raz korzystali z lewej a raz z prawej półkuli. Okazało się, że prawa półkula stosuje strategię maksymalizowania, a lewa szuka wzoru. Gazzaniga przypisuje tę różnicę interpretatorowi.

Michael Mauboussin uważa, że proces interpretacji jest w dużym stopniu odpowiedzialny za to, że inwestorzy nie radzą sobie z oceną poprawności decyzji inwestycyjnych. Przede wszystkim, interpretator utożsamia korzystny rezultat z poprawną decyzją i niekorzystny rezultat z błędną decyzją bo wpisuje się to w logiczny, sensowny porządek świata. Po drugie, jeśli nadrzędnym celem procesu interpretacji jest tworzenie sensownych wyjaśnień to powstaną one nawet wtedy gdy brakuje potrzebnych do tego informacji. Interpretator zadba o stworzenie potrzebnych mu faktów albo takie ich przedstawienie by tworzyły pożądaną historię.

Do tego by inwestorzy mogli uczyć się na swoich błędach potrzebna jest umiejętność ich identyfikowania. Interpretator utrudnia to zadanie ponieważ nad obiektywną ocenę sytuacji przedkłada stworzenie sensownej, koherentnej historii. Co więcej, zestaw informacji dostępnych interpretatorowi drastycznie różni się od tych dostępnych w momencie podejmowania decyzji.

Michael Gazzaniga podkreśla w swojej książce, że interpretator jest co najwyżej tak dobry jak informacje, z których korzysta. Jednym z najprostszych środków, które inwestorzy mogą przedsięwziąć w celu poprawienia pracy interpretatora jest więc dostarczenie mu rzetelnych informacji. Wydaje się mi, że prowadzenie dziennika transakcyjnego z jak najpełniejszym zapisem procesu myślowego, który doprowadził inwestora do podjęcia konkretnych decyzji inwestycyjnych, może się okazać efektywnym sposobem na osiągnięcia tego celu.

[Głosów:52    Średnia:5/5]

6 Komentarzy

  1. Jack

    @ “nad obiektywną ocenę sytuacji przedkłada stworzenie sensownej, koherentnej historii.”

    Ten postulat dojścia do obiektywnej oceny sytuacji jest jednak w dużym stopniu iluzoryczny i to właśnie z powodów czysto obiektywnych. Każdy człowiek posiada plamkę ślepą w oku, co w rezultacie powoduje, że w pewnej części pole widzenia jesteśmy całkowicie ślepi. Nasz mózg uzupełnia i wypełnia tę część rzeczywistości, czyli po prostu konfabuluje (filling-in phenomenon).

    1. trystero (Post autora)

      @ Jack

      Nie ma mowy o pełnej obiektywności, co do tego nie mam złudzeń. Wydaje się mi jednak, że są dziedziny, jak proces inwestycyjny, gdzie swobodę w konfabulowaniu, warto ograniczyć i wydaje się mi, że poprawienie wkładu informacyjnego może w tym pomóc.

      @podtworca

      Jeśli masz sprawne ciało modzelowate to chyba nie 🙂

  2. podtworca

    Ciekawe czy gdybym zasłaniał prawe oko analizując wykresy, częściej widziałbym jaki dominuje trend.

  3. pit65

    @trystero

    Powiem więcej.
    NAwet jeśli mielibyśmy pełna obiektywnośc to w binarnych zero jedynkowych decyzjach inwestycyjnych jest problem z “konwersją”
    tej obiektywnej wersji “logiki rozmytej” z otaczającej nas rzeczywistości na logikę dwuwartościową, którą zmuszeni jesteśmy podejmować w swoich wyborach.
    Przy pełnej obiektywności na “wejściu” możliwa jast zarówno prawda jak i fałsz na “wyjściu” zeń wynikająca w ludzkim procesie decyzyjnym.
    Bez obiektywności aka plamka na oku , rozszczepiony mózg będzie tak samo z tym, że kolejność prawda vs. fałsz będzie inaczej ustawiona w szeregu czasowym.
    To implikuje zaś to , że efektem sprzężenia zwrotnego możemy na podstawie efektów naszych binarnych decyzji zupełnie nieobiektywnie zanegować lub aprobować “obiektywność” lub rzeczywistość, która do nas dociera, otacza bez względu na to czy interpretujemy obiektywnie czy nie.
    To zaś oznacza ,że nasz “obiektywny” osąd jest zawsze w zastawinej przez siebie samego pułapce bez wyjścia w nieskończonej pętli ocen wynikających z binarnych tak i nie .
    Stąd wniosek ,że nasz aparat decyzyjny nie jest w stanie ocenić obiektywnie działań swoich niejako od wewnątrz i trywialne zdanie “po owocach /portfelu/ ich poznacie” nabiera całkiem rozsądnego znaczenia pod warunkiem ,że przy okazji nie głosi się prawdy absolutnej ponieważ ten owoc może wynikać zarówno z prawdy obiektywnej /o ile takowa istnieje / jak i jej zanegowania w kolejnych iteracjach naszych wyborów.

  4. Jack

    @ dziennik transakcyjny z jak najpełniejszym zapisem procesu myślowego.

    Metoda ciekawa acz ułomna. W jaki sposób odróżnić bowiem wyniki transakcji będące rezultatem immanentnych własności rynku (np. regresja do średniej, rezonans stochastyczny) od rezultatów wynikających z decyzji indywidualnego inwestora? Przyjęcie tu jakiegokolwiek kryterium rozróżniającego będzie już na wstępie podlegać interpretacji.

    1. trystero (Post autora)

      @ Jack

      Możliwości dziennika transakcyjnego są ograniczone. Moim zdaniem on istotnie poprawia input, ogranicza zdolność umysłu do konfabulowania faktów bo te fakty zostały wcześniej zapisane (na przykład oczekiwania inwestora przed zajęciem pozycji, powody jej zajęcia). Ale to oczywiście nie gwarantuje, że ocena procesu będzie poprawna i obiektywna – o czym wcześniej pisał Pit65 i na co zwróciłeś uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *