Wywiad z IronManem, część 5

Tym razem trochę o automatycznym tradingu. Ciąg dalszy mojej konwersacji z człowiekiem, któremu rynek je z ręki.

 

kathay: Część z tego co robisz w swoim tradingu jest z tego co widzę oparta w dużej mierze na automatyzmie. Lata temu pochłaniała nas obu praca nad mechanicznymi systemami transakcyjnymi. Jak podchodzisz do nich dziś?

IronMan: Z wielką przyjemnością wspominam tamte czasy. Nasza naiwna nieco na tamte czasy wiedza, ale zaraźliwie optymistyczna,  dziś wygląda zabawnie jak to zwykle bywa, ale trudno mi nie docenić tamtych doświadczeń w sensie edukacyjnym. Tak myślę sobie, że bez tego trudno byłoby właściwie ogarnąć całą perspektywę widzenia nieliniowości rynków i nauczyć się jak smakują porażki i obsunięcia. We mnie wyrobiło to jakieś nawyki, wewnętrzny przymus zdawania się na automatyzację wszędzie tam gdzie to możliwe. A zauważyłeś pewnie i u siebie, jak coraz bardziej skomplikowane wersje systemów prowadziły do poczucia bezcelowości tej roboty?

W jakim sensie?

W sensie przesterowanego poszukiwania coraz doskonalszych sposobów ograniczania maksymalnych obsunięć. Zalepianie każdej dziury. Coraz bardziej wymyślne stopy. Albo coraz dokładniejsze wpasowywanie ich w zmienność na granicy przeoptymalizowania, lub wręcz poza nim. Optymalizacja stawała się największym wrogiem i przyjacielem zarazem. W końcu przyszedł dzień, że puknąłem się w głowę i doszło do mnie, że cyzelowanie stopów w coraz bardziej kompleksowy sposób to próba zapisania cyferkami wielowymiarowej, doskonałej w swych funkcjach ludzkiej myśli. Czyli coś czego nigdy nie osiągniesz. A przy tym możliwości kodowania tak trudnych struktur zaczęły mnie przerastać. I do tego mały wstrząsik książką o losowości Taleba, skoro mówmy również o literaturze. Wyciągnąłem wtyczkę na dłuższy czas i to pomogło przemyśleć wszystko od nowa, a potem kiedy wróciłem do tej roboty, spodobał mi się radosny dystans, którego nabrałem 🙂

K.I.S.S. jednym słowem. Ja byłem uprzedzony o pułapce komplikowania i chyba nawet podświadomie nie czekałem na ten moment. Podobały mi się surowe systemy, z prostymi parametrami, które dało się zrozumieć i ogarnąć. A fascynowało mnie ich łączenie w paczki. Albo łączenie wielu rynków pod kontrolą jednego systemu.

Ślicznie, ale pod warunkiem, że ani rynki ani systemy nawzajem się nie korelują w najgorszym możliwym momencie. Co do multi portfolio to swego czasu próbowałem składania w paczki wielu systemów tego samego rodzaju o różnych parametrach, zamiast poszukiwania optymalnych ustawień. To był zwykły, klasyczny „channel breakout”. Jedna paczka zawierała zdaje się dwadzieścia z nich z wybiciem pod lub nad 20 dni i różnymi wielkościami i rodzajami stopa. Druga, o ile pamiętam, pięćdziesiąt takich systemów, ale z różnymi parametrami i wybicia i stopa.

Na akcje? Jak się sprawdzały?

Na indeksy. Systemy robione na akcje nie były zanadto stabilne. Dość dawno do nich nie zaglądałem. Z ciekawością zobaczę jak wytrzymały próbę czasu.

Rozumiem więc, ze skoro nie zaglądasz zbyt często to i nie używasz ich w realnym tradingu?

Akurat do tych nie zaglądałem dawno. Ale generalnie system tester co jakiś czas intensywnie używam do wstępnego sprawdzania nowych pomysłów. Wiem wówczas mniej więcej jak wyglądają wstępnie rozkłady i oceniam szacunkowo czy da się coś poprawić własną inwencją. W pewien sposób taki nawyk daje mi też spokój wewnętrzny. Czasem też puszczam stare systemy żeby sprawdzić na ile zmienia się pod nimi rynek. To pomaga poukładać mi wszystko w głowie.

To w takim razie potwierdzisz czy zaprzeczysz często słyszanemu przekonaniu, że mechaniczne systemy nie sprawdzają się w realnym tradingu?

Ale ja nie jestem od tych spraw ekspertem. Moje zdanie jest bez znaczenia.

Wymieniamy się tylko doświadczeniami, jak praktyk z praktykiem 🙂 Postawiłbyś dziś na mechaniczne systemy w realnej grze?

To zależy. Myślę, że kiedyś od tego nie ucieknę. Nie sposób całe życie spędzić przed migającymi cyferkami na monitorze. Zresztą już dziś mam powoli dosyć i czuję to coraz bardziej w zmęczonych oczach. Ale nie chciałbym zostawiać inwestowania. Powiedzmy, że moja emerytura to będzie czas dla systemów. O ile znajdę w nich jeszcze jakąś skuteczność.

Skoro jakąś skuteczność nadal mają to dlaczego już teraz z niej nie korzystać?

Najmocniejszy argument przeciw jest ten, że mojej przewagi w szybkim tradingu na akcjach nie sposób przełożyć na kody. Lub może inaczej – nie dysponuję takim umiejętnościami by zapisać tak kompleksowe analizy bieżącego rynku w algorytmy. Choć pewnie jest to możliwe dla sprawnego quanta. Do tego dochodzi pewien rodzaj oceny tego, na których akcjach danego dnia zamierzam spekulować. Nie sposób więc przełożyć tego wszystkiego na język komputerowy, zresztą nie odczuwam takiej potrzeby. Pomimo tego nawet, iż pewną dozę automatyzmu stosuję w tym co robię na co dzień. Można powiedzieć, że wszystkie decyzje o wejściu na rynek mam zautomatyzowane. Dzięki temu nie jestem sparaliżowany koniecznością podejmowania decyzji przez każdorazowe analizy. No i działam przez to szybciej. W zasadzie moja robota umysłowa na bieżąco podczas tradingu to w większości kombinowanie z ryzykiem i ze stopami. Wielkość pozycji też mam przed sesją z góry ustaloną żeby nie tracić energii na wymyślanie.

Nie jest więc to jedynie kwestia zaufania do systemów? Taki argument stawia wielu system testerów.

Zaufania? Tak bym tego tak nie ujął. Musiałbym przestać wierzyć również w przewagę swoich umiejętności bo mój rodzaj tradingu wypływa mniej więcej z tych samych źródeł co systemy, które na kilku polach mają zdecydowaną przewagę. Nie mam dziś potrzeby przejścia na systemy, jestem bowiem przekonany, że pewne sprawy analitycznie skuteczniej obejmę swoim umysłem. Szybciej samodzielnie dostrzegę czy wyczuję zmiany na rynku czy też doraźnie pojawiające się okazje generowane przez nieefektywności i inne anomalie. Systemy mechaniczne to pewien rodzaj uśrednienia analitycznego, sztywnego podejścia. Same się nie uczą, nie umieją adaptować, więc i tak musisz im te zmiany zakodować. Pytanie jak często? Ale są nieocenione przy szybkiej ocenie tego co zauważasz, lub same sugerują ci pewne zmiany pojawiające się w danych. Nie mówiąc oczywiście o szybkości działania oraz wygodzie. I chyba najważniejszej sprawie – są odporne na impulsywność czy doraźne błędy. A mnie się one niestety przecież zdarzają jako człowiekowi.

A forex? Wspominałeś, że w twoim wykonaniu w zasadzie bazuje na A.T.

To tak, to już szybciej. Powtarzalność tego typu łatwiej przełożyć na algorytmy. Purystycznie traktowana A.T. to idealny materiał na kodowanie. Póki co jednak jeszcze wygrywam na tym polu ze swoim komputerem 🙂 Nie tyle samymi wynikami co ich zmiennością. Powiedzmy, że samodzielnie używam pewnego triku, którego nie byłbym w stanie zakodować, ale który pozwala mi efektywniej manipulować stopami zamykającymi pozycję.

Nie jest to więc również kwestia braku zyskowności? Bo to chyba kolejny argument za tym, że systemy są szybko porzucane gdy pojawiają się obsunięcia.

Stracić możesz w zasadzie każdą metodą decyzyjną. Obsunięcia jak to nazywasz, czyli drawdowns, którą brzmią mi mniej obco, dosięgają mnie również w moim intuicyjnym tradingu. Co za różnica na jakiej metodzie cię taki dołek dopada? Jakie masz możliwości manewrów i oceny ciągu dalszego gdy wpadasz w serię strat?

Najprościej nie dopuszczać do nich 🙂 To oczywiste, że rozkłady strat są losowe. Dlatego lubię tak jak ty poruszać się jednocześnie na 2 rynkach, najlepiej z kilkoma niezależnymi metodami dla rozproszenia ryzyka. Można ewentualnie w miarę strat powiększać wielkość pozycji.

Jeśli jesteś przekonany, że przecież zyski i straty mają charakter ciągłego „powrotu do średniej”, czyli w końcu przyjdą serie zysków po zjeździe equity, to można zaryzykować wyższe relatywnie zakłady. Ale czy masz pewność, że zawsze uratujesz wynik? Nie masz, nawet wówczas gdy samodzielnie decydujesz, co najwyżej wydaje ci się wówczas, że jak sam kombinujesz na bieżąco to sprawujesz nad tym większą kontrolę. System czy nie-system, na jakąś dozę niepewności i nieuniknionego obsunięcia musisz się godzić. I nauczyć się z tym w zgodzie żyć. Trading w akcjach daje mi większą pewność uratowania się z obsunięć ponieważ w ostateczności to strona kupująca w finale wygrywa. Forex ze swoją zmiennością i grą w dwie strony bardziej mnie niepokoi pod tym względem.

Popierasz częstą reoptymalizację systemów?

Pytanie jak częstą? Tego rodzaju testy dobrze zrobić co jakiś czas, ale niekoniecznie by zaraz zmieniać parametry, lecz w ramach czegoś co nazwę „przegląd techniczny”. Czyli wyceny tego jak mój system działa na tle większej całości. Jeśli system był oparty jednak na samej losowości to i tak się sam wysypie i żadna reoptymalizacja mu nie pomoże. Duża zmienność zysków i strat nie jest jeszcze argumentem za reoptymalizacją. Odchylenia standardowe w realu zawsze wyglądają nienaturalnie i są znacząco większe niż w testach.

A jak uciec według ciebie spod noża owej losowości?

I to jest to pytanie, na które jeszcze nie znaleziono zdaje się odpowiedzi 🙂 Mówi się o autokorelacji w danych giełdowych. Niespecjalnie wierzę, że to się da wychwycić na tyle by zbudować na tym systemy. Choćby dlatego, że nawet autokorelacje są nieliniowe. Wierzę jednak po prostu, że w danych istnieje duża powtarzalność zachowań w krótkich okresach. Jak choćby ta o częstokrotnych wybiciach z mniej lub bardziej znaczących maksimów. Każdy znaczący ruch czy trend prędzej czy później pokonuje jedno lub serię takich maksimów. Tak było od wieków i to się nie zmieni. Dlatego nie imponują mi specjalnie długoterminowe, przereklamowane nieco metody trend following. Mobilność przeciętnych inwestorów wystarcza zupełnie na korzystanie z podejścia short term, które z konieczności jest wyłączone dla instytucji. Teoretycznie tę niszę powinny zagospodarować najszybsze algorytmy, ale mam wrażenie, że one boją się otwartego ryzyka, stawiając raczej na przewagę informacyjną w zleceniach i arbitraż. Mówi się, że lekiem na ‘high frequency trading’ jest ‘low frequency trading’. Nie kupuję tego. To dobre dla inwestorów. Ja pozostanę przy swoich częstych powtarzalnościach wykresowych.

CDN

 —kat—

[Głosów:52    Średnia:2.8/5]

1 Komentarz

  1. _dorota

    Znowu kilka naprawdę smakowitych kąsków.
    Pomysł z wywiadem był przedni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *