Wykres dnia: Rentowność amerykańskiego długu

W roku 2014 wchodziliśmy z przekonaniem, iż cięcie QE3 przez Fed oznacza konieczność wzrostu rentowności amerykańskiego długu. Nawet na blogach rozmawialiśmy, że 3,5 procent dla papierów 10-letnich jest oczywistością. Rynek zdaje się kolejny raz kpić z oczekiwań większości.

Poniżej widzimy wykres rentowności amerykańskich papierów dziesięcioletnich od maja 2013 roku, a więc okresu, w którym wypowiedzi szefa Fed wywołały masowy odwrót od długu – z obowiązku przypomnijmy, iż rentowność porusza się odwrotnie do ceny. W cztery miesiące rentowność skoczyła z okolic 1,75 w pobliże 3 procent. Na wykresie okresowi „tapper talk” odpowiada faza spekulacji. Kolejne trzy miesięcy przyniosły fazę oczekiwania i wówczas rentowność najpierw spadała, głównie dzięki zmianie języka przez Fed – czytaj inwestorzy kupowali dług – a później rosła, by na progu realnego cięcia QE3, które efektywnie zaczęło się dopiero w styczniu, rentowność lekko przekroczyła szczyt z fazy spekulacji.

Najciekawiej wygląda faza realizacji, a więc okresu, w którym Fed realnie redukuje QE3 i pozostawia rynek w przekonaniu, iż każde posiedzenie władz Fed przyniesie kolejne cięcie luzowania ilościowego. W fazie faktycznej realizacji scenariusza dług rośnie a rentowność spadła o przeszło 25 punktów bazowych mimo twardego stanowiska Fed, iż tym razem oczekiwania są słuszne i nie ma żadnej nadinterpretacji sygnałów wysyłanych przez Rezerwę Federalną. Lubimy w takim momentach przywoływać starą tezę o „kupowaniu plotek i sprzedawaniu faktów”, ale zachowanie amerykańskiego długu mówi więcej o niepewności, jaka zadomowiła się na rynkach niezależnie od działań Rezerwy Federalnej. Niemniej, miło byłoby doczekać momentu, w którym wpływ końca QE3 na rynki okaże się mniejszy od gorączki oczekiwania.

10y

[Głosów:24    Średnia:3.7/5]

10 Komentarzy

  1. wolny słuchacz

    Szkoda że Pan nie pokazał szerszego zakresu zmian rentowności tych papierów, wówczas wnioski byłyby zupełnie inne.
    Oczywiście w przypadku wyznaczania kursów instrumentów finansowych oczywistości rzadko się sprawdzają, ale w przypadku rentowności tych obligacji- 3,5% to tylko kwestia czasu (krótkiego czasu).
    W lipcu 2012 skończyła się “epoka” spadających rentowności obligacji USA, od tamtej pory jest już tylko drożej i będzie tak dalej …

    1. astanczak (Post autora)

      @ wolny słuchacz

      Myślę, że nikt nie będzie argumentował z tezą, że trend na obligacjach uległ zmianie. To byłoby ustawianie się przeciwko naturalnemu fenomenowi w ramach cyklu gospodarczego. Wykres robi zdjęcie pewnego okresu w historii rynku.

  2. ekonom polityczny

    @ Wolny Słuchacz & Gospodarz

    Pogodzę Was obu. Trend na obligacjach uległ zmianie. Ale nie na trend wzrostowy rentowności, jak chce to WS a na…trend boczny na rentownościach (i cenie także).
    Nie będę przepisywać czyjegoś tekstu, napisanego o wiele lepiej niż ja bym to zrobił, więc odsyłam do oryginału (czytanie jest za darmo, wymaga tylko rejestracji – podania maila):

    http://www.mauldineconomics.com/outsidethebox/hoisington-investment-management-quarterly-review-and-outlook-fourth-quarte

    Polecam uwadze czytających zwłaszcza wykres, pokazujący słabnące działanie efektu mnożnikowego bazy monetarnej wskutek rosnacego zadłużenia. Średnio za lata 1913 – 2013 przyrost bazy monetarnej o jeden USD dawał 8,20 USD nowego kredytu w sytemie bankowym. Obecnie tylko trochę ponad 3 USD, CO JEST WARTOŚCIĄ NAJNIŻSZĄ W HISTORII FED!!!
    Już samo to pokazuje, jak płonne są nadzieje inflacjonistów na “Wielką Inflację za Rogiem”.

    Trend boczny pozwala na pojawianie się “skoków” rentowności, nawet i sporych (powiedzmy do 6-7%), ale każde osłabienie gospodarki USA momentalnie będzie te rentowności ściągać z powrotem w niskie rejony (2,5 – 3,5% na T-Notes). To jest ten sam trend, co na 10Y JGB (japońskich 10-latkach)w latach 2000
    Jak długo to bedzie trwać? Tak długo, aż USA wróci do normalnego cyklu monetarnego, czyli zakończy się delewarowanie się sektora prywatnego. Dopiero wtedy, drogi WS będziesz mieć rację – zacznie się nowy cykl wzrostu rentowności obligacji rządu USA.

  3. lesserwisser

    “odsyłam do oryginału (czytanie jest za darmo, wymaga tylko rejestracji – podania maila):”

    Nie trzeba się wcale rejestrować wystarczy kliknąć na “downlad” i się ściąga plik w pdf!

  4. Jack

    @ ekonom polityczny

    Mauldin od lat powołuje się na Lacy’ego Hunta, który zapowiada spadek rentowności amerykańskich obligacji do 2% (oczywiście po przejściu dość pokrętnej drogi z okresowymi wzrostami rentowności), przywołując przypadek Japonii, gdzie doszło do podobnego zjawiska. Jak ktoś jest zainteresowany to poniżej zamieszczam link do wywiadu z Huntem sprzed kilku lat.

    http://wellingonwallst.com/html/W@Wvol14Issue02012012.pdf

  5. wolny słuchacz

    @ekonom polityczny

    Zwracam nieśmiało uwagę , że wzrost rentowności o ponad 100 % w okresie 1,5 roku to raczej nie jest trend boczny, mając pozycję długą chciałbym w takim “boczniaku” uczestniczyć

    Pozdrawiam

  6. ekonom polityczny

    @ WS

    A ja równie nieśmiało powiem, ze wszystko zależy od perspektywy 🙂
    Odwoływałeś się do dłuższej perspektywy, no to ja sięgnąłem do ostatnich 33 lat i z tego punktu widzenia to trend boczny.

    Co zaś do ruchu o 100%….podskok Petrolinvestu z 16 gr do 30 i paru przekracza 100% ale chyba nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie tego trendem wzrostowym, prawda? 🙂

  7. MZ

    O czym tu dyskutować??? W tym temacie, akurat najważniejsze do powiedzenia ma FED i to co on zrobi, zadecyduje o kierunku rentowności na amerykańskich obligacjach. Jak się umówicie z p. Yellen na kolację, to wtedy coś napiszcie 🙂

    PS. W dzisiejszych zeznaniach w kongresie p. Yellen co prawda stwierdziła, że to sytuacja gospodarcza, a nie FED obniżyła stopy procentowe. Ale ponieważ FED skupił ostatnio około 62% nowej emisji obligacji USA, to z naturalnej przekory po prostu jej nie wierzę… 😉

  8. ekonom polityczny

    @ MZ
    Gdyby to było takie proste, nie byłoby takie skomplikowane 🙂
    Oczywiście, że FED jest bardzo ważnym graczem. Ale nie jedynym. Nie jest też wszechmocny, jak czasem sądzi wielu, gdyż ta cecha jest zarezerwowana dla Kogoś Innego 🙂

    Problem z rentownościami polega na tym, że “wszyscy” zakładają obecnie takie równanie:
    + tapering = + yield
    (czyli im większy tapering, tym wyższa będzie rentowność)
    Ale to, czego spodziewają się “wszyscy” rzadko kiedy materializuje się w takim kształcie, jaki owi “wszyscy” zakładają.
    Mało kto na razie zauważa, że silną kontrę do takiego myślenia możemy mieć od strony stopniowo słabnącej gospodarki USA (poza okresami wysokiej inflacji lat 70-tych prawie zawsze słabnaca gospodarka podnosiła ceny obligacji/obniżała ich rentowność)

    Sprowadzanie wszystkiego tyko do jednego czynnika (taperingu) jest zbyt prostym, by nie rzec prostackim, sposobem myślenia o problemie, a takie myślenie prawie zawsze “dużo kosztuje”, jeśli przekłada się na rzeczywiste spekulacje finansowe.

  9. MZ

    @ekonon
    wiem jaki jest konsensus dla obligacji, i że ograniczanie QE jest jego głównym wytłumaczeniem… zgodność w tej kwestii jest ogromna – dlatego też nie liczę na ten scenariusz

    zdumiewa mnie tylko ogrom zaufania jaki pokładany jest w bankach centralnych i wiara, że ekspansją pieniężną na niespotykaną dotąd skalę, naprawią wszystkie problemy… jak ten mit upadnie, to raczej nieprzewidywalne jest, co zrobią BC aby ratować sytuację i “ego”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *