Unikam bezsensownego prognozowania, co nie oznacza, że nie tworzę prawdopodobnych (według mnie) scenariuszy, tego co może się zdarzyć na rynku i dostosowanych do tego działań. Bezsensowne prognozy to według mnie takie, które precyzyjnie próbują podać daty i konkretne zdarzenia. Czyli – Wig20 na koniec roku, czyli 31 grudnia wyniesie „ęć” punktów. Te, które w mojej opinii mają sens to próba zrozumienia zdarzeń, jakie mogą nastąpić, w wyniku takich czy innych działań i pojawiających się czynników. W zależności od trafności rozpoznania tych zewnętrznych zdarzeń (i ich siły), możemy w trakcie całego okresu prognozy korygować nasze postępowanie.

Relatywnie często zdarza mi się stawać w kontrze do panujących przekonań, właśnie dlatego, że mam jakiś tam swój własny rozbudowany scenariusz, który nie został zaburzony pojedynczymi zdarzeniami z ostatniego czasu, czyli zdarzeniami, które mają tendencję do mocniejszego utrwalenia się w naszej bieżącej pamięci. W ostatnim tygodniu spotkałem się gdzieś tam z jakimiś kolejnymi podsumowaniami 2013 roku, gdzie autorzy uznali, że słowem mijającego roku było „gender”. To wyśmienicie pokazuje na czym polega ów „efekt świeżości”, bo to słowo, które w mediach rodzimych robi karierę (masową, czyli jest wszędzie) od zaledwie kilku tygodni.

Przy okazji naszej dorocznej zabawy blogowej w prognozy na nowy rok, którą tradycyjnie przywołał Adam Stańczak (https://blogi.bossa.pl/2014/01/01/blogowe-prognozy-3-0/) do dziś nie podałem swoich prognoz, zwłaszcza tych dotyczących naszego rodzimego rynku akcji. Co więcej od 6 grudnia 2013 jestem w swego rodzaju zawieszeniu, jeśli chodzi o moją własną strategię (a tym samym i prognozę) działania na rynku i przekonań co do możliwych scenariuszy. Jak Czytelnicy pammiętaja 6 grudnia w sejmie została przegłosowana decyzja o rozmontowaniu naszego systemu emerytalnego, czyli OFE mają przenieść posiadane przez siebie obligacje do ZUS, a tam one sobie znikną.

W efekcie fundusze emerytalne zostają z portfelami akcji, które muszą częściowo zredukować, choćby po to, żeby wywiązać się ze swych zobowiązań o przeniesieniu obligacji (gdy wyobrażam sobie, że musze tłumaczyć to zdarzenie Amerykanowi, albo innemu przedstawicielowi obcej cywilizacji, to przypomina mi się historia, gdy znajomy zamożny Polak tłumaczył Szwajcarom, że po wojnie komuniści zabrali jego rodzinie znaczne tereny w Warszawie – no i Szwajcarzy naiwni jak dzieci spytali – „jak to zabrali, to nie mogli pójść z tą sprawą do sądu”?).

Ale wróćmy do prognoz. Po piątkowej decyzji Sejmu rynek praktycznie na to nie zareagował. Nie było masowej wyprzedaży akcji podobnej do tej z 4 i 5 września, gdy ogłoszono plany demontażu systemu emerytalnego.  Wówczas obiecałem sobie, że poczekam tydzień – zwłaszcza, że na amerykańskim rynku akcji(bijącym już od dłuższego czasu kolejne rekordy) też pojawiła się chwilowa zadyszka. Zachowanie naszego rynku nie było więc aż tak nietypowe. Cały czas miałem w głowie przekonanie, że rynek jest zaskakująco silny. A ponieważ jestem zwolennikiem tezy, że najważniejsze nie są wydarzenia, ale ich odbiór przez rynek, pozwalało mi to cały czas być przekonanym o trwałości hossy.

A jednak, cały czas coś mi nie pasowało. Małe i średnie spółki, na które postawiłem w ubiegłym roku, zaczęły mi wypadać z portfela na stopach (relatywnie daleko ustawianych), zaczęła maleć drastycznie liczba spółek, notujących roczne maksima (pisałem nieco o technice wykorzystującej ten fakt tu: https://blogi.bossa.pl/2013/12/31/podazaj-za-liderami/), obroty zaczęły się kurczyć (co można częściowo tłumaczyć okresem świątecznym, ale tym razem zaczęło to być obciążeniem, a nie pomocą w nowych rekordach), duże spółki nadal były słabe.

Czekanie na rynku jest bardzo ważną umiejętnością. Czekanie aż spełni się zestaw założeń, które wcześniej opracowaliśmy powinno być normą w działaniu. Tym razem jednak to czekanie nałożyło się na okres oczekiwań i prognoz na kolejny rok. W efekcie ktoś z zewnątrz mógłby uznać, że to dziwne, że analityk nie ma swojej opinii o rynku. Jednak do tego, by taką opinię postawić, nadal brakuje mi kilku wyraźnych elementów.

Pozwolę sobie przywołać wypowiedź Jima Rogersa z „Czarodziejów rynku”, o podobnej sytuacji – wyczekiwania na wyjaśnienie się sytuacji:

Co będziesz obserwował, żeby zdecydować, z który scenariusz zostanie zrealizowane najpierw – inflacja czy deflacja?

Podaż pieniądza, deficyt handlowy, dane o inflacji, zachowanie rynków finansowych i politykę rządową. Obserwuję wszystkie te wskaźniki dla USA i innych kluczowych krajów. To wielka trójwymiarowa układanka. Ale mimo jej złożoności, da się ją ułożyć w całość. Jednak w tym przypadku nie mamy do czynienia z puzzlami, których kawałki wystarczy rozrzucić na stole, ponieważ obrazek cały czas się zmienia. Codziennie część elementów znika i pojawiają się inne.

Trzymając się analogii Rogersa do puzzli, to ja w tej chwili czuję się tak jakbym miał przed sobą puzzle z obrazkiem oceanu i nieba. I już udało mi się posortować te kawałki, które uważam, że są niebem i te, które oceanem. Czegoś w tym rodzaju

calm-ocean-and-blue-sky-16628

źródło

Niby powinno być z górki, a jednak najtrudniejsza praca przed nami. A jeszcze w dodatku okaże się kilka razy, że to co moim przekonaniu było kawałkiem nieba, w rzeczywistości jest oceanem.

No chyba, że przyjdzie ktoś zupełnie z zewnątrz i przewróci cały stolik z układanką i trzeba będzie zaczynać od nowa (ale wtedy będziemy mieli do czynienia już z czymś nowym)

[Głosów:24    Średnia:3.5/5]

3 Komentarzy

  1. ogif

    Prognozowanie nie jest bezsensowne. Po prostu się nie sprawdza 😉 ale ma sens jako rozrywka intelektualna.

  2. astanczak

    W kontekście tego, co napisałeś przypomina mi się moja idea, żeby w części jednak skupiać się w inwestowaniu na celach a nie na rynku zupełnie pomijając dokąd zmierza. Pomijać las i widzieć głównie drzewa.

  3. deli deli

    @astańczak
    Już upatrzył sobie drzewko,teraz musi patrzeć czy gajowy nie nadchodzi. Tak przynjmniej opisywał,świat Żeromski, Reymont, Dygasiński. Mikro na tle makro. Makro będzie filtrowane ze względu na osobowości narodowe i wiele wiele innych względów.
    Znależć ten moment drogi, który znaczymy indywidualnie. to mni kręci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *