Ministrowie lubią się chwalić

Niemal rok po kontrowersyjnym tweecie ministra spraw zagranicznych – Radka Sikorskiego, inwestorom na warszawskiej giełdzie przypomniał o sobie minister gospodarki – Janusz Piechociński.

W poniedziałek, po godzinie czternastej, Polska Agencja Prasowa doniosła: Ponad 100 mln dol. będą warte kontrakty, jakie polska firma górnicza Famur zawrze z firmami mongolskimi – poinformował w Ułan Bator wicepremier Janusz Piechociński.

Dalsza część depeszy wyjaśniała, że w rzeczywistości Famur podpisał listy intencyjne z trzema mongolskimi firmami oraz złożył oferty dostarczenia tym firmom produktów i usług.

Famur jest notowany na warszawskim parkiecie i trudno się oprzeć wrażeniu, że kurs zareagował na depeszę PAP zawierającą wypowiedzi ministra gospodarki. Poniższy wykres pokazuje zachowanie kursu spółki na poniedziałkowej sesji. Proszę zwrócić uwagę na to co działo się z ceną i obrotami po godzinie czternastej:

Famur Piechocinski

Co ciekawe, tuż po sesji giełdowej Famur opublikował stanowisko zarządu spółki w odniesieniu do informacji przekazanych przez ministra Piechocińskiego: Działając na podstawie zasad Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na GPW, Zarząd FAMUR S.A., w odniesieniu do publicznie przekazanych przez Ministerstwo Gospodarki w dniu dzisiejszym informacji, dotyczących kontraktów na rynku mongolskim, wyjaśnia, co następuje. FAMUR S.A. w dniu 21 października 2013 roku podpisał listy intencyjne ze spółkami BAGANUUR LLC, Tsagaan Shonkhor Holding LLC oraz Tsetsens Mining and Energy LLC wyrażające wolę współpracy Stron w dążeniu do wypracowania porozumienia i zawarcia do końca marca 2014 roku umów ramowych regulujących zasady tej współpracy, w odniesieniu do trzech projektów: dostawy przenośników taśmowych wraz ze zwałowarką, wykonania pełnego studium wykonalności dla kopalni podziemnej Nalaikh oraz dostawy przenośników taśmowych i stacji załadowczej. Podpisane dokumenty mają charakter intencyjny. W razie wypracowania porozumienia odnośnie warunków współpracy, mogą one skutkować zawarciem konkretnych kontraktów.

Można więc dostrzec dwie kontrowersje. Pierwsza dotyczy tego, że inwestorzy dowiedzieli się o podpisaniu przez spółkę giełdową listów intencyjnych, które mogą zaowocować kontraktami na około 100 mln USD (to jest około 20% rocznych przychodów Famuru w 2012 roku) od ministra gospodarki. Druga dotyczy zdecydowanie optymistycznego tonu wypowiedzi ministra, którą można zestawić z dużo bardziej ostrożną informacją spółki Famur przekazaną po sesji giełdowej.

Nie podejmę się prawniczej analizy zaistniałej sytuacji i skupię się na aspekcie inwestycyjnym. Wydaje się mi, że byłoby lepiej dla przejrzystości rynku gdyby spółki same informowały o ważnych kontraktach lub listach intencyjnych, tym bardziej, że mają w tym większe doświadczenie, niż na przykład urzędnicy czy politycy. Ucieszyłbym się więc gdyby poszczególne instytucje, na przykład rząd i parlament, przyjęły jakiś Kodeks Dobrych Praktyk regulujący “informacyjną” współpracę spółek giełdowych z osobami pełniącymi funkcje publiczne.

Całkiem spora grupa polityków i urzędników negocjuje i podejmuje decyzje, które mają bezpośredni wpływ na sytuacje giełdowych spółek. Osoby te kontaktują się z mediami i informują je o rozwoju sytuacji. Trudno oczekiwać by ta sytuacja miała się zmienić. Co więcej, potencjalny rozwój “dyplomacji gospodarczej” spowoduje zapewne, że w sytuacji ministra Piechocińskiego znajdą się kolejni ministrowie i urzędnicy. Dlatego idea stworzenia zbioru zasad postępowania w takiej sytuacji wydaje się mi sensowna. Z drugiej strony, nie ma sensu zaprzeczać, że przynajmniej na razie jest to problem marginalny dla rynku giełdowego w Polsce i można traktować poniedziałkową historię głównie jako pretekst do dyskusji o tym co może być informacją poufną i kto powinien je upubliczniać.

Sądzę także, że Komisja Nadzoru Finansowego powinna wykorzystać takie tworzone przez życie przypadki jako podstawę działań edukacyjnych. Niedawno, oczyszczony z zarzutów insider tradingu Mark Cuban zwrócił uwagę na olbrzymie problemy zwykłych inwestorów z interpretacją regulacji dotyczących postępowania z informacjami poufnymi i handlowania z wykorzystaniem tych informacji. Nie podzielam optymizmu Cubana w kwestii tego, że da się stworzyć arbitralne we wszystkich potencjalnych sytuacjach przepisy dotyczące postępowania z informacjami poufnymi ale zdecydowanie popieram ideę, że ułatwianie inwestorom zrozumienia istniejących przepisów powinno być częścią zadań regulatora.

[Głosów:24    Średnia:4.5/5]

1 Komentarz

  1. Zibi

    Pełna zgodna w kwestii tego, że spółka powinna szybko informować o swoich listach intencyjnych czy już zawartych kontraktach zanim to zrobi minister. Minister NICZEGO W DZISIEJSZYCH CZASACH na rzecz spółek czy to państwowych czy to publicznych (giełdowych) lub prywatnych NIE NEGOCJUJE. Tak było za komuny i tak już nie jest. Minister zapewne był w Mongolii na polityczno-kulturalnej wycieczce (tak wnioskuję) i podał tego newsa aby pokazać ile zrobił. A nie zrobił NIC. To tego LOI (list intencyjny) to zwykły śmieć – założę się o wszystko że NIE BĘDZIE kontraktów na 100 mln USD w 2014. LOI to dowód że strony rozmawiają a klienci mongolscy Farmuru mają dziesiątki chińskich, amerykańskich, australijskich i innych partnerów i podpisanych z nimi LOI również.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *