Doskonale znamy schemat działania baniek spekulacyjnych, świadomie lub nie w nich uczestniczymy, powszechnie na nie narzekamy, ale nadal jako ludzkość nie znaleźliśmy na nie dobrego lekarstwa prewencyjnego ani nie odkryliśmy spójnych, ekonomicznych przyczyn ich powstawania.

 

Co ciekawe, według zwolenników Hipotezy Efektywnego Rynku bąble spekulacyjne nie istnieją, jako że rynek to przecież wypadkowa poglądów racjonalnie działających w swej masie inwestorów, którzy efektywnie wyceniają w każdej chwili akcje po kursach uwzględniających wszystkie informacje. Masa owa zresztą samoistnie wszelkie “ekscesy” prędzej czy później koryguje w oparciu o ciągły strumień aktualnych informacji. Na drugim biegunie mamy teorie o „dumb money” czyli stadach nieracjonalnie działających amatorów, którym z boku przyglądają się oświeceni i poinformowani zawodowcy czyli „smart money”. Na to nakłada się cała lista błędów poznawczych, przypisanych emocjonalnie działającym inwestorom przez ekspertów od finansów behawioralnych. O teoriach spiskowych nie wspominając. W sumie pokaźny materiał, do którego kolejne cegiełki dokłada obecnie neuro-wiedza, uzbrojona w coraz doskonalszy aparat badawczy. I o tym słów kilka.

Co kryje się pod nazwą „bańka spekulacyjna”? W największym skrócie: taki stan rynku, na którym ceny znacznie bo kilkukrotnie przewyższają tzw. wartość wewnętrzną (intristic value) aktywów, obroty utrzymują się na wysokim poziomie a kursy zmieniają się w górę w dość dynamiczny, czasem wręcz hiperboliczny sposób. No i oczywiście wielki finał ma postać spektakularnej paniki sprzedaży, w wyniku której wiele majątków znika bezpowrotnie. O ile żadnej z faz owego zjawiska nie sposób w miarę dokładnie przewidzieć, o tyle samo ich istnienie najwyraźniej dostrzec można gdy już pył opadnie.

A teraz właśnie dostaliśmy dość ciekawe wyjaśnienie całego tego mechanizmu na poziomie biologicznych impulsów naszej nie- i świadomości. Grupa naukowców współdyrygowana przez Colina Camerera, geniusza z California Institute of Technology, spróbowała eksplorować metodą rezonansu magnetycznego mózgi uczestników mini bańki spekulacyjnej wywołanej w laboratorium, wnioski z tego eksperymentu pokazując światu w pracy p.t.: „In the Mind of the Market: Theory of Mind Biases Value Computation during Financial Bubbles”.

Eksperymenty w zasadzie odbyły się dwa: w pierwszym symulowano normalnie działający rynek akcyjny, na którym kursy oscylowały wokół wycen fundamentalnych i wypłacano dywidendy a uczestnicy mogli dokonywać regularnych transakcji; w drugim jedyną, acz istotną różnicą było to, że kursy spółek doprowadzono do wrzenia podobnego powstawaniu bańki a potem gwałtownie je schłodzono, zupełnie jak przy krachu. I choć wyniki uczestników rozkładały się dość szeroko na skali zysków i strat, z kilkoma bankructwami włącznie, to obraz ich aktywnych obszarów mózgowych pod skanerem małoobrazkowym był zawsze intrygująco taki sam.

Mianowicie bańka spowodowała u wszystkich aktywację dwóch następujących obszarów w mózgu, nieruchawych wtedy gdy rynek był spokojny:

1. Odpowiedzialnego za szacowanie wartości.

2.Sterującego przetwarzaniem sygnałów z otoczenia i odgadywaniem motywów innych ludzi (tzw „theory of mind”- ToM).

Mniejsza o detale, naukowe nazwy, statystyczne obliczenia, ważne jest to co się pod taką właśnie reakcją naszych umysłów kryje. Postaram się to wyłożyć jak najwierniej i przy użyciu ludzkiego a nie akademickiego języka.

Oto bowiem mózg dostaje sygnały, które wprawiają inwestorów w pewien stan dysonansu. Ceny akcji odrywają się coraz bardziej od ich wycen fundamentalnych. Obszar nr 1, odpowiedzialny za szacowanie owych wartości, zaczyna dawać sygnały, że coś tu nie gra i nastąpił niepokojący rozjazd kursów i fundamentów. Impulsem myślowym jest w tym przypadku również swego rodzaju gwałtowne „migotanie” tablicy notowań – wolumen przecież dynamicznie rośnie, ceny zmieniają się coraz szybciej, prędkość i masa ofert oraz transakcji nabiera tempa, rynek wyraźnie drży i gorączkuje się, więc szare komórki rejestrują to jako coś wyjątkowego.

Żeby objąć ten big bang i złagodzić dysonans, mózg aktywuje w sposób niezwykle przebiegły obszar nr 2 i nie dość, że działający identycznie u różnych wydawałoby się osobników to na dodatek w procesie, który nie zmienił się od tysięcy lat, tyle że obecnie sprowokowany przez nowe, dużo bardziej kompleksowo złożone otoczenie. Oto bowiem komórki odpowiedzialne za odgadywanie intencji innych ludzi w sytuacji towarzyskiej interakcji wsadzają nas na myślową minę mniej więcej w takim oto schemacie objaśnieniowym:

Wprawdzie widzę, że cena i wartość spółek się rozjechały, ale reakcje rynku wskazują, że albo są tacy, którzy wiedzą coś więcej albo po prostu inni i tak zamierzają nadal kupować gdyż nie widać oznak zniechęcenia lecz wręcz przeciwnie. (Ważna wskazówka – chodzi właśnie o rynek jako spójnie traktowana w tym wypadku zbiorowość jednostek i odgadywanie jego intencji jako takiego spersonifikowanego zjawiska, a nie intencji pojedynczych inwestorów). W takim razie obecne, wysokie kursy są „społecznie” uzasadnione i skoro przez dominującą część rynku sankcjonowane to nie ma powodów bym sam tych cen nie akceptował i nie wziął udziału w tej grze póki przynosi zyski. Zapewne i tak znajdzie się ktoś kto ode mnie te akcje odkupi. Zresztą te ceny i wyceny są i tak bez znaczenia skoro taka masa kupujących bierze je bez mrugnięcia oka. Ja się mogę mylić w ocenie, ale to rynek (zbiorowość) ma rację i ustala ceny.

Szalone kursy stają się dla naszej percepcji czymś normalnym tylko poprzez kontekst i zachowanie innych, które próbujemy czytać.

Ten proces  racjonalizacji może odbywać się świadomie i przebiegać mniej lub bardziej podobnie jak wyżej, bądź po prostu mózg automatycznie i bez tego rodzaju wewnętrznych konwersacji przestawia nas na tego rodzaju akcept. Masy inwestorów ulegają tej zbiorowej iluzji do momentu gdy zaczyna brakować tych, którzy swoim zakupem chcą ją nadal podtrzymywać.

Autorzy pracy i komentatorzy mają jedną radę: wyłączyć się z tej gry i zacząć myśleć realnie. Skromnie zauważę, że to jedynie połowiczne rozwiązanie. Przynajmniej dla tych, którzy działają planowo i konsekwentnie według wcześniej przyjętej strategii. Sam nie miewam tego rodzaju myśli jak wyżej, bo raz, że nie wiem zupełnie ile wynosi w jakimś momencie „wartość wewnętrzna” czegokolwiek co się na tablicy notowań rusza, dwa – nie czuję przymusu bawić się w tak jałowe działanie jak odgadywanie w tak kompleksowo złożonym środowisku czyichkolwiek czy jakichkolwiek intencji, trzy – strategie i systemy układam tylko w jednym i dość prostym celu stosowania ich bezwarunkowo.

Rozumiem jednak dylematy i dysonanse wszystkich biorących udział w pompowaniu bańki, które może trwać latami. Jakkolwiek nadmuchane te kursy mogą się wydawać to najprostsza logika podpowiada, że spekulacyjne bąble są po prostu częścią całego zjawiska przewagi stóp zwrotu z akcji nad innymi aktywami w długich terminach. Może jedynie trzeba nauczyć się mówić sobie bez żalu „dość” w pewnym momencie?

—kat—-

[Głosów:4    Średnia:5/5]

7 Komentarzy

  1. blackswan

    “spróbowała eksplorować metodą rezonansu magnetycznego mózgi uczestników mini bańki spekulacyjnej wywołanej w laboratorium,”

    Słyszeliście o takim przypadku sprzed 4 lat, kiedy pewien sceptyczny neuronaukowiec testował w fMRI martwego łososia i zauważył ślady aktywności jego mózgu, kiedy “pokazywał mu” zdjęcia ludzi w różnych sytuacjach?

    http://www.wired.com/wiredscience/2009/09/fmrisalmon/

    To tak tytułem false positives na danych z rezonansu magnetycznego. Jest to tylko anegdotka, a nie podważenie czegokolwiek FYI.

    “(tzw „theory of mind”- ToM)”

    No wiedziałem, że to się kiedyś w końcu na blogach pojawi. Czas zapiąć pasy 🙂

  2. gzalewski

    ps. teoria umysłu – po polsku ta nazwa obowiązuje 🙂

  3. gzalewski

    ps2.
    Z teoria umysłu mają problem osoby ze spektrum autyzmu, co nie przeszkadza oczywiscie w dzialaniu na rynku:
    https://blogi.bossa.pl/2011/08/15/autystyk-na-gieldzie/

  4. pit65

    A ja mam taki, bias który tez mi siedzi w mózgu , a mianowicie ilekroć czytam ,że jakąś grupa naukowców zaczyna coś badać i dochodzi do tak porażających wniosków to przypominają mi się stare dowcipy o naukowcach radzieckich i mam nieodparte wrażenie ,że dowcip to my dopiero teraz mamy.
    I cóż ta grupa naukowców sdiełała, ano przekonwertowała zjawisko na liczby /pomiar/ , wysunęła pewne aksjomaty w związku z tym , tautologią sprawdziła prawdziwość i mamy teoryjkę, jedną z wielu dla jeszcze większej liczby dających się zmierzyć zjawisk.

  5. blackswan

    “A ja mam taki, bias który tez mi siedzi w mózgu”

    Mam identyczny.

  6. trystero

    Interesujące badania, które można chyba traktować jako kolejny etap po podobnej analizie graczy grających w “zgadnij 2/3 ze średniej”.

    Camerer w przystępny sposób mówił o tych badaniach na wykładzie w ramach TEDx.

  7. pit65

    @Trystero

    Traderzy dawno przed naukowcami rozkminili te 2/3 średnią i dlatego od niepamietnych czasów zalecają stosowac filtry tudziez poczekac na pullback /techniki są róznorakie/ na wejście i na stopa bo te miejsca są dla inwestoriatu widoczne i jeszcze coś do czego badacze jeszcze pewnie nie doszli bo pewnie za dużo iteracji i powiązań do badania – nic dwa razy tak samo sie nie powtarza aka niestacjonarność więc koniec końców nie ma co przechytrzac innych i wychodzić przed szereg .

    Nic ciekawego prócz tych strzałek na mózgu, może telepatie odkryją przy okazji.
    Och Ci radzieccy naukowcy, czego oni ne odkryją 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *