Zarządzanie pozycją cz. 8

Ciąg dalszy analizy grupy modeli zarządzania pozycją objętych wspólną nazwą „Fixed size” („Stały rozmiar”)

 

4. Stały procent (Fixed percent)

Chyba najbardziej dynamiczny i elastyczny, a przy tym popularny model spośród tych, które zakładają ścisłą powtarzalność określania wielkości zakładu dla każdej pozycji. Polega na wyborze każdorazowo takiej samej procentowo części dostępnego kapitału, która zostanie użyta w transakcji lub też dzieli w procentach kapitał na wszystkie rynki czy instrumenty, na których operuje trader.

Jeśli w jeden rodzaj akcji decydujemy się zainwestować za każdym razem np. 20% ze 100 000 PLN kapitału, daje nam to 20 000 PLN, natomiast przy wzroście dostępnych środków do 150 000, nasza 20-sto procentowa alokacja przyjmuje wielkość 30 000 PLN.

Dynamika w tym modelu przede wszystkim polega więc na geometrycznym postępie wzrostu zarówno samych zasobów kapitałowych jak i zależnej od nich wielkości pozycji. Odpowiednio geometrycznie maleją oba składniki w momencie strat. Stałość ma tu więc wymiar ciągłej, progresywnej zmiany nominalnej.

Spójrzmy bliżej na najważniejsze wady i zalety tej metody (poza cechami charakterystycznymi dla całej tej grupy, opisanymi przez mnie we wprowadzeniu w poprzednim wpisie).

W model ten wpisana jest naturalna asymetria w doborze wielkości pozycji zależnie od tego czy krzywa kapitału spada czy rośnie. Co oznacza, że podczas obsunięć kapitału gramy coraz mniejszymi nominalnie pozycjami (choć procentowo niezmiennymi), mniejszymi również relatywnie w stosunku do tych, które przyczyniły się do spadków, gdy kapitał był wyższy.

Teoretycznie więc wychodzenie z obsunięcia ma niższą dynamikę, co przy niewielkiej skali przewagi strategii może być uciążliwe. Ale zachowane są przy tym pewne proporcje ponieważ i w miarę spadków kapitału stratne pozycje grane są na coraz mniejszych wielkościach kapitału w transakcji. Skala tej nierównowagi zależy więc od rozkładów zyskownych i stratnych transakcji w danej strategii (w krótkoterminowych powinna być mniejsza).

Podobnie jak w modelu „Stała suma” dochodzi nam asymetria związana ze zmianami kursów instrumentu. Im one niższe (np. w przypadku akcji) tym większą ilość papierów kupujemy, szczególnie gdy rośnie nam w międzyczasie kapitał. Dla grających przeciw trendom może to być dodatkowa przewaga, o ile nie rośnie w tym czasie gwałtownie zmienność a co za tym idzie szerokość stopów (a więc ryzyko).

Oczywiście i tutaj możemy zmieniać co jakiś czas „stały procent” zaangażowania posiadanych zasobów choć teoretycznie nie ma takiej potrzeby ponieważ sam model ma już wpisaną przecież dynamikę. Można to zrobić jednak z powodów typu: (a) pewności co do posiadanej przez używaną strategię przewagi (podnosimy „stały” procent), licząc się z tym, że z zyskami rośnie również ryzyko strat, (b) agresywniejszego zawalczenia, w miarę przyrostu kapitału, o jego ochronę przez obniżanie stawki narażonej na ryzyko; student posiadający 10 000 PLN zawsze będzie miał parcie na angażowanie jak najwyższego procenta swego kapitału aż po 100% plus ewentualny lewar, stateczny i bogaty milioner progi te zechce dla bezpieczeństwa obniżać, co zresztą wykazują statystyki.

Ciekawy problem rodzi się w przypadku angażowania się w 2 lub więcej pozycji/rynków/instrumentów jednocześnie. Jak bowiem policzyć wówczas procent kapitału przeznaczony na każdą/każdy z nich (bez uwzględniania korelacji)? Metod jest kilka, ale trudno mówić o przewadze którejkolwiek z nich, to raczej kwestia testów z jednej strony lub ostrożności oraz potrzeby kontroli poszczególnych inwestorów z drugiej.

Załóżmy, że dysponujemy 50 000 PLN i inwestujmy każdorazowo po 20% w 3 różne spółki giełdowe, niekoniecznie w tym samym momencie lecz zawsze w sposób zależny od strategii. Wyliczeń procentowych w stosunku do całości kapitału możemy dokonywać m.in. na takie oto sposoby:

1/ Udawać, że nic się nie zmienia i przydziału dokonywać pasywnie. Czyli gdy kupujemy pierwszą spółkę to asygnujemy 20% z 50 000 PLN, a więc 10 000 PLN, i tak samo po 10 000 PLN w każdą kolejną. Ma to sens w zasadzie tylko na samym początku gdyż potem kapitał zmienia się nieustannie i nie sposób uchwycić jego wartość „początkową”

2/ Ustalmy podstawę kapitału do wyliczeń pozycji jako aktualną wartość dostępnej gotówki czyli po odjęciu kwot zaangażowanych we wcześniejsze pozycje. Wówczas zakup pierwszej ze spółek finansujemy kwotą 20% x 50 000 PLN=10 000 PLN, drugiej: 20% x (50 000 – 10 000)PLN= 8 000 PLN, trzeciej: 20% x (50 000 – 10 000 – 8 000) PLN = 6 400 PLN.

3/ Liczymy 20% za każdym razem według aktualnej wartości kapitału powiększonej lub pomniejszonej o papierowe zyski. Sumujemy więc posiadaną gotówkę oraz wartość posiadanych już akcji wg  cen zamknięcia ostatniej sesji i od tej kwoty wydzielamy 20%.

4/ Obliczeń dokonujemy wg realnej wartości czyli takiej jaką posiadalibyśmy gdyby uruchomiły się właśnie stopy na posiadanych akcjach. W tym wariancie sumujemy więc wartość posiadanej gotówki oraz wartość posiadanych akcji wycenianych po kursie teoretycznego zamknięcia według założonego stopa broniącego.

Ale uwaga – w punkcie 3 i 4 można natknąć się na niemiłą niespodziankę (kiedyś wyszła mi w testach więc została w pamięci). Przy wysokich zaangażowaniach procentowych może się okazać, że brakuje nam kapitału na kolejną,planowaną pozycję. Dzieje się tak przy papierowych stratach, które redukują w części lub całości dostępny kapitał.

—kat—-

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 Komentarz

  1. Paweł

    nie wiem czy dobrze rozumiem punkt 3 i 4, ale biorąć pod uwagę papierowe zyski lub straty + dostępną gotowkę możemy sie natknąć na to, że w przypadku papierowych strat już nam zabraknie tych 20% w gotówce aby kupić akcje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *