Nowe treści na rynku złota

Narracja to jedno z tych słów, które zrobiło na tyle dużą karierę, iż zaczyna być puste w treści. Niemniej giełdy to wdzięczne pole do oglądania zmian sentymentu do poszczególnych rynków przez teksty, jakie oferuje. Dziś nieco wakacyjny w wymowie rzut oka na rynek złota.

Stali czytelnicy blogów bossy mieli okazję przyzwyczaić się, że utrzymywałem dystans do złotych narracji od momentu, w którym złoto przekroczyło pułap 500 dolarów. Pozwoliłem sobie nawet kiedyś na wystąpienie na jednej z konferencji z prowokacyjnym tytułem Jak nie utonąć z workiem złota wzywając do ostrożności i nie przyjmowania niczego na słowo. Od tego czasu złoto zachowywało się różnie, zwłaszcza dla graczy, którzy przeliczali potencjalne zyski na złotego, ale wspólnym mianownikiem było przekonanie, iż deflacja czy inflacja złoto doskonale przechowuje wartość. Fakty nie zawsze pozwalały na jednoznaczność takiej tezy, ale jak rynek rośnie, to tym gorzej dla faktów.

Wczoraj trafiłem na depeszę Reutera czy Bloomberga, w którym jeden z producentów zapewniał, iż nie zamierza rezygnować z planów inwestycyjnych mimo krachu cen surowca (gold crash). Chyba jestem ostatnią osobą, którą można określić mianem zakochanego w złocie, ale trudno było jednak nie odnotować faktu, iż na rynku musiała zajść jakaś fundamentalna zmiana w nastrojach, skoro w serwisach z taką swobodą zaczyna operować się pojęciami właściwie zakazanymi dla pewnych segmentów. Przecież złoto nigdy nie bankrutuje. Czy zatem można ze złotem zbankrutować? Jeszcze niedawno krach i złoto w jednym zdaniu jawiło się, jako herezja.

W przypadku tego konkretnego producenta próg opłacalności wynosi zdaje się 950 dolarów na uncji, więc nie jest jeszcze źle, ale widać, iż cena niebezpiecznie zbliżyła się do poziomów, przy których mówi się o nieopłacalności produkcji. Czyżby zatem złoto miało znów stać się tylko jednym z towarów, który traktuje się bez oddawania mu pokłonów i kompromisów tylko w zgodzie z kalkulatorem i historycznymi faktami? Patrząc na historię świata wydaje się zasadnym teza, iż za jakiś czas pojawi się nowa gorączka złota, w której żółty blask odbierze ludziom rozum i skłoni do uwierzenia, że jak jakiś sułtan kupił wagon złota, to jest to sygnał do dalszych zwyżek.

Wracając jednak do narracji. Jakiś czas temu trafiłem na portalu Marketwatch na tekst, o jakże wdzięcznym tytule Don’t fixate on gold in your portfolio. Marketwatch to serwis raczej dla inwestorów indywidualnych, więc sam fakt pojawienia się tam takiego tekstu jest symptomatyczny, bo wskazuje, iż gold crush trafia pod strzechy i dociera do mainstreamowych mediów. Osoba, która nie uległa gorączce złota nie znajdzie tam wielu oryginalnych myśli, ale dla graczy, którzy czytali różnej maści analityków, którzy zainteresowali się zlotem, gdy było w środku bańki spekulacyjnej lektura może być zaskakująca.

Odnotujmy zatem, iż dziś już można bez wstydu i narażenia się na ataki pisać zdania w stylu „złoto, jako samodzielna inwestycja nie ma sensu” czy np. „złoto jest bezproduktywnym aktywem, które wycenia głównie strach”. Kolejne są równie ciekawe: „wielu słyszy, że złoto świetnie zabezpiecza przed inflacją, ale naprawdę tego nie robi” lub „złotem można zabezpieczać się przed upadkiem waluty, ale zadziała, gdy waluta całkowicie upadnie”. I wreszcie „złoto nie płaci dywidendy i nie można go wycenić inaczej niż rynkiem”.  Ładne i pewnie dla kilku osób nowe.

W sumie, jak na osobę, która ziewa widząc emocje wokół złota muszę przyznać, iż zdania się tak odważne, iż trudno nie postawić pytania, jak bardzo podrapani wyszli z rynku złota inwestorzy, skoro pisząc o złocie można już stawiać tezy o tak mocnej wymowie? Ludzie lubujący się w ustawianiu przeciwko opinii większości będą widzieli w tym okazję do zakupów. Osobiście polecam czytelnikom tylko odnotowanie medialnego przestawienia wajchy na rynku złota, które o przyszłości rynku nie mówi wiele a jeszcze mniej o tym, co powinniście robić ze złotem w swoich portfelach.

Po tych latach rozgrzania świata nową gorączką złota, która wielu przyniosła standardowe dla świata spekulacji rozczarowania, bez zawahania jeszcze raz podpisałbym się pod tezą, iż z workiem złota można utonąć. Złoto, jak żaden inny towar na rynku finansowym, wzbudza szum, jaki trudno znaleźć np. w odniesieniu do palladu. Zwykle dyskusje kończą się ideologicznymi sporami o standard monety złotej czy kształt systemu bankowego. Gdyby wszyscy uznali, iż na rynku nie mamy poglądów, tylko interesy zapewne łatwiej przychodziłoby rozmawianie o tym, ile i dlaczego warto mieć złoto w portfelu. Nikt nie musiałby pisać historii złota na nowo.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 Komentarzy

  1. Rob

    Zwolennicy inwestycji w złoto popełniają zazwyczaj jeden błąd. Wzrost ceny złota postrzegali jako naturalne odzwierciedlenie wartości złota w stosunku do dolara z uwagi na kolejne programy luzowania polityki pieniężnej przez FED. Stąd też, gdy cena złota była po 1900$ za uncję uważali, że to naturalna wartość złota – albo lepiej – to nie wartość złota, a odzwierciedlenie niskiej wartości dolara. Uważają, bowiem że to złoto jest wartością samą w sobie i to ono wycenia wartość pieniądza, a nie pieniądz wycenia wartość złota. Z kolei, gdy cena złota wyrażona w dolarach spadła do poziomu 1300$ za uncję i była w stanie spaść około 200$ dziennie to uważali, że jest to pewien rodzaj spekulacji niecnych sił finansowych. W tym momencie pojawia się klasyczny argument, że spadek cen był wynikiem operacji na „złocie papierowym”, ponieważ tylko w ten sposób można było obniżyć cenę złota wyrażoną w dolarach. Po głębokich spadkach pocieszali się, że „złoto fizyczne” nadal ma wartość większą niż złoto papierowe. Cały ten proces rozumowania nie bierze pod uwagę tego, że wzrost wartości złota wyrażonej w dolarach do poziomu 1900$ za uncję również był wynikiem wielkich inwestycji w „złoto papierowe”. Bez inwestycji w złoto papierowe i tylko przy zakupach fizycznego złota w postaci sztabek i monet cena złota wyrażona w dolarach moim zdaniem nigdy nie wzrosłaby do poziomu 1900$ za uncję.

    Należy zaś przyznać, że w razie upadku systemu finansowego i upadku dolara złoto i srebro stanowiłoby pewnie zabezpieczenie i stawiałoby posiadacza kruszcu w dobrej sytuacji. Jednak chciwość ludzi ich gubi. Załużmy bowiem, że mamy w swoim posiadaniu złoto o wartości 100 tyś zł lub o wartości 1 mln zł – w przypadku krachu systemu posiadając złoto nawet o wartości 10 tyś zł bylibyśmy ludźmi w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do tych, którzy złota w ogóle nie posiadają. W przypadku upadku systemu finansowego wartość bogactwa wyrażona dzisiejszym pieniądzem nie ma znaczenia. Milioner czy miliarder pozostaną takimi samymi biedakami. Idąc dalej można zadać pytanie ile jest złota w posiadaniu obywateli? Niewiele. Zatem nawet niewielka ilość złota przy założeniu, że staje się ono jedyną walutą powoduje, ze stajemy się ludźmi bogatymi w stosunku do innych, którzy tego złota nie posiadają. Zatem traktując złoto, jako ubezpieczenie na armagedon finansowy wystarczyłoby posiadać jego niewielkie zasoby. Resztę zaś oszczędności lokować w inne zasoby, obligacje, akcje, nieruchomości itp. Skoro zaś niektórzy lokowali swoje wszystkie oszczędności w kruszce to i strata jest wielka, a próba usprawiedliwienia swojej porażki inwestycyjnej skłania do wnioskowania, że złoto fizyczne nigdy nie straci na wartości. Jak czytam różne blogi, w tym wielkich zwolenników złota to widzę, że jest to „klub wzajemnej adoracji”. Tam nie ma obiektywnego podejścia do tematu.
    Jest to w istocie jeden z błędów poznawczych w inwestowaniu: kotwiczenie, o którym wiele razy pisał Trystero.

  2. ikti

    Nastroje w sektorze metali szlachetnych świetnie przedstawiają odpowiedniki indeksu VIX dla złota, srebra a zwłaszcza dla kopalni złota. VIX dla ETFu GDX (kopalnie złota) przebywa w okolicach 50. Jak to się trochę uspokoi to w grze jest przynajmniej solidne odreagowanie.

    Wykresy tutaj: http://risktracker.blogspot.com/2013/08/kiedy-wzrosty-zota-i-srebra.html

  3. AlGebroid

    > mimo krachu cen surowca (gold crush)

    No, nie mylmy słowa “crush” z “crash” 🙂

    1. astanczak (Post autora)

      Dzięki za wyłapanie.

  4. lesserwisser

    “Nowe treści na rynku złota” – a może jednak na Zachodzie bez zmian?

    “Stali czytelnicy blogów bossy mieli okazję przyzwyczaić się, że utrzymywałem dystans do złotych narracji”

    Zauważyliśmy i to, że kolega has no crush on gold ale jest i vice versa, bo jest to odwzajemnnione uczucie.

    Jednak ten brak słabości do złota nie oznacza wcale perspektywicznej słabości rynku złota. Mimo że wielu wpływowych przeciwników barbarzyńskiego reliktu usilnie chce kopnąć złoto w słabiznę, za poprzez rozmaite kombinacje na rynku papierowym przy pomocy derywatywyów.

    “mimo krachu cen surowca (gold crush)” – ???

    Krach, trach i babach! Krach to by smy mieli jakby ceny były na poziomie 120 dol/oz a nia na poziomie 1200.

    “Nie mylmy słowa słowa “crush” z “crash”” – słuszna uwaga, bardzo słuszna, i nie wyciagajmy też na tej podstawie pochopnych wniosków, zgodnych z naszymi przekonaniami i uprzedzeniami.

    Crush to synonim słowa squeeze, kolego Adamie, a dokładnie gold crush oznacza braku złota na rynku fizycznym ( i to braku dotkliwego), a jak jest popyt (i to silny) a brak jest podaży to co się się powinno stać z cenami?

    “I wreszcie „złoto nie płaci dywidendy i nie można go wycenić inaczej niż rynkiem”. Ładne i pewnie dla kilku osób nowe.”

    Może i ladne, ale niezbyt ładne jest wyrywanie zdania z szerszego kontekstu, gdyż cała wypowiedź brzmi tak:

    “As others noted, gold pays no dividend and can’t be valued except as a price.

    “However, it is considered a form of money and in an age where unproven economic experiments, such as quantitative easing, are being performed on paper money all over the world, it should be included in a diverse long-term portfolio of assets,” said Emata.”

    “Przecież złoto nigdy nie bankrutuje. Czy zatem można ze złotem zbankrutować? Jeszcze niedawno krach i złoto w jednym zdaniu jawiło się, jako herezja.”

    Jak dotąd to historia pokazuje coś odwrotnego. Ze złotem jeszcze nikt nie upadł ( no może oprócz bankruta Midasa głuptasa), gdyż jego wartość/cena nie spadnie do zera, w przeciwieństwie do akcji wielu głośnych firm i banków, które miały być za duże żeby upaść.

    “Jak nie utonąć z workiem złota”?

    Proste, nie trza wchodzić z nim do wody (lepiej zakopać w ogródku) pamietając, że złoto prawdziwe ma bardzo duży ciężar właściwy.

    Natomiast można utonać z workiem różnych GLD/SPDR-ów, mimo że to tylko papier, a może właśnie dlatego że to tylko papier.

    Widzę, że myszy harcują, gdy Lessa nie czują! 🙂

    Robert Powell is editor of Retirement Weekly, published by MarketWatch. Learn more about Retirement Weekly.Follow his tweets @RJPIII. Got questions about retirement? Get answers. Email rpowell@marketwatch.com.

    /quotes/zigman/1532184/quotes/nls/djci Add to portfolio DJCI UBS AG E-TRACS linked to Dow Jones UBS Commodity Index Total Return
    US : U.S.: NYSE Arca
    $ 23.39 +0.22 +0.95% Volume: 1,300
    Aug. 9, 2013 1:29pP/E Ratio
    N/A
    Dividend Yield
    N/AMarket Cap
    N/A
    Rev. per Employee
    N/A

  5. lesserwisser

    I chochliki też harcują, jak widzę. 🙂

    No to jeszcze raz.

    Nowe treści na rynku złota” – a może jednak na Zachodzie bez zmian?

    “Stali czytelnicy blogów bossy mieli okazję przyzwyczaić się, że utrzymywałem dystans do złotych narracji”

    Zauważyliśmy i to, że kolega has no crush on gold ale jest i vice versa, bo jest to odwzajemnnione uczucie.

    Jednak ten brak słabości do złota nie oznacza wcale perspektywicznej słabości rynku złota. Mimo że wielu wpływowych przeciwników barbarzyńskiego reliktu usilnie chce kopnąć złoto w słabiznę, za poprzez rozmaite kombinacje na rynku papierowym przy pomocy derywatywyów.

    “mimo krachu cen surowca (gold crush)” – ???

    Krach, trach i babach! Krach to by smy mieli jakby ceny były na poziomie 120 dol/oz a nia na poziomie 1200.

    “Nie mylmy słowa słowa “crush” z “crash”” – słuszna uwaga, bardzo słuszna, i nie wyciagajmy też na tej podstawie pochopnych wniosków, zgodnych z naszymi przekonaniami i uprzedzeniami.

    Crush to synonim słowa squeeze, kolego Adamie, a dokładnie gold crush oznacza braku złota na rynku fizycznym ( i to braku dotkliwego), a jak jest popyt (i to silny) a brak jest podaży to co się się powinno stać z cenami?

    “I wreszcie „złoto nie płaci dywidendy i nie można go wycenić inaczej niż rynkiem”. Ładne i pewnie dla kilku osób nowe.”

    Może i ladne, ale niezbyt ładne jest wyrywanie zdania z szerszego kontekstu, gdyż cała wypowiedź brzmi tak:

    “As others noted, gold pays no dividend and can’t be valued except as a price.

    “However, it is considered a form of money and in an age where unproven economic experiments, such as quantitative easing, are being performed on paper money all over the world, it should be included in a diverse long-term portfolio of assets,” said Emata.”

    “Przecież złoto nigdy nie bankrutuje. Czy zatem można ze złotem zbankrutować? Jeszcze niedawno krach i złoto w jednym zdaniu jawiło się, jako herezja.”

    Jak dotąd to historia pokazuje coś odwrotnego. Ze złotem jeszcze nikt nie upadł ( no może oprócz bankruta Midasa głuptasa), gdyż jego wartość/cena nie spadnie do zera, w przeciwieństwie do akcji wielu głośnych firm i banków, które miały być za duże żeby upaść.

    “Jak nie utonąć z workiem złota”?

    Proste, nie trza wchodzić z nim do wody (lepiej zakopać w ogródku) pamietając, że złoto prawdziwe ma bardzo duży ciężar właściwy.

    Natomiast można utonać z workiem różnych GLD/SPDR-ów, mimo że to tylko papier, a może właśnie dlatego że to tylko papier.

    Widzę, że myszy harcują, gdy Lessa nie czują!

    1. astanczak (Post autora)

      Wprawdzie mam problem ze zrozumieniem, jakie myszy goni kot, ale miło powitać Lesserwissera w znanej formie.

  6. lesserwisser

    Stary, wylniały kot nie jest w stanie gonić żadnych myszy po tak krótkim odpoczynku. 🙂

    A jaie myszy harcują? No cóż, elementary my dear Watson – oczywiście myszy komputerowe, bo jak widać się działo na blogu, jak mnie nie było. 🙂

    A za miłe powitanie dzięki.

  7. _dorota

    Ano, brakowało Twojego marudzenia, kocurze.

  8. lesserwisser

    Włąśnie zauważyłem, że złosliwy chochlik zjadł mi jakże celny fragment komentarza.

    Coś czuję w kościach, że w całkiem nieodległej perspektywie gold crush zmieni się w gold rush, gdyż dla mnie to nie dziwota, że wystąpi kolejna gorączka złota.

    I mówi to Wam niejaki Jurek Kocurek, więc proszę te słowa pana majstra zapisać sobie w kajecikach i potem wężykiem proszę, i to podwójnym. 🙂

  9. kajet

    @astanczak

    Wbrew poglądowi wielu goldbugów złoto nie chroni przed inflacją. Wystarczy sprawdzić, co działo się z ceną złota w inflacyjnych latach 1980-2000 (a szczególnie 1980-1990). Złoto fizyczne to istotna część mojego portfela, ale wokół złota narosło wiele mitów, z którymi cytowany tekst się bardzo ładnie rozprawia.

  10. lesserwisser

    @ kajet

    “Wbrew poglądowi wielu goldbugów złoto nie chroni przed inflacją. Wystarczy sprawdzić, co działo się z ceną złota w inflacyjnych latach 1980-2000 (a szczególnie 1980-1990).”

    Prawda jak zwykle leży po środku, bo zależy od punktu odniesienia, albowiem wielu goldbuów mogło by powołać się na inny okres analityczny i wykazać, że racja jest po ich stronie.

    Przykładowo wzięli by pod uwagę okres od połowy lat 70-tych, powiedzmy rok 1974, kiedy średnia cena złota była na poziomie chyba 150 dolarów, a porównując ją do nie tak dawno notowanej, powiedzmy 1500 dolarów, wyliczyli by że w tym czasie złoto pobiło stopę inflacji (mierzonej CPI) mniej więcej 2 razy.

    No ale my jesteśmy rzetelnymi badaczami rzeczywistości i już wiemy że
    złoto nie jest, tak jak dawniej, dobrym zabezpieczeniem przed inflacją (korelelacja nie jest silna), szczególnie w miarę normalnych warunkach lub sałbej czkawki rynkowej.

    Natomiast w przypadku silnych zawirowań gospodarczych, krachu globalnegio i hiperinflacji złoto dużo lepiej przechowuje wartość, szczególnie w porównaniu do akcji.

    Nie zapominajmy więc o kontekście, bo szerszy kontekst jest ważny o ile nie najważniejszy.

    “ale wokół złota narosło wiele mitów, z którymi cytowany tekst się bardzo ładnie rozprawia.”

    Wokół złota narosło wiele mitów i kitów, to fakt, natomiast czy akurat cytowany tekst się z nimi ładnie rozprawia to sprawa dyskusyjna, choć dobrze że tamat ten jest poruszany.

    Rynek złota jest niestety mało transparentny ( a nawet można powiedzieć sekretny) i podatny na manipulacje wielkich graczy, w związku z tym nie zawsze kieruje się fundamentami ekonomicznymi, szczególnie w krótkich okresach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *