Forex straceńców, część 7

Jeśli spekulujący walutami uważa to działanie za hazard to tylko dlatego, że sam swoim myśleniem z tego grę losową właśnie czyni.

 

A idąc dalej (i biorąc sprawę nieco żartobliwie) to powinien zgodnie z logiką ustawy o grach hazardowych zostać ukarany ponieważ już samo uczestnictwo w internetowym hazardzie podlega penalizacji.

Wydawało mi się, że tylko niedoświadczonej osobie forex kojarzyć się może z hazardem, ale od tego weekendu, po przeczytaniu wywiadu z jednym z najbardziej rozpoznawalnych analityków w Polsce, muszę zmienić zdanie. Jeśli to jedynie ponoszenie strat i niepewność wyniku są dla osób tak myślących wyznacznikami tego rodzaju hazardowych skojarzeń to nie dziwi tak duży procent przegrywających w spekulacji walutami. Po raz kolejny stwierdzę, że żadne ostrzeżenia tego nie zmienią.

Ale też nic złego w tym, że ktoś chce uczestniczyć w wytworzonymi przez siebie „hazardzie forexowym”, bo tak właśnie sobie ową perspektywę ustawił i taką ma chęć. To dobre miejsce dla poszukiwaczy adrenaliny, rozrywki ekstremalnej czy nieskrępowanego ryzyka. A także miłośników gier on-line, jako że jedno z badań, do którego niegdyś dotarłem, odnalazło silne korelacje tego właśnie typu, gdzie elektroniczny handel staje się właśnie kolejną z wirtualnych gier. Zastanawiam się jedynie czy bardziej jako strzelanka czy może strategiczna?

W zasadzie zresztą hazard możemy uczynić z dowolnej działalności wymagającej decyzji jeśli wyłożymy środki na zakład, czemu by nie forex. Czasem dosłownie wręcz, jak melanż wykresu waluty i jednorękiego bandyty na zdjęciu poniżej:

 

Niedawno nasze służby przeprowadziły szeroką akcję likwidacji udających grę na forexie automatów, tymczasem to zdjęcie zrobił kilka dni temu mój serdeczny przyjaciel na stacji BP w Dębnie….

Poważny problem, który wielokrotnie obserwuję, tkwi w tym, że bardzo duża rzesza grających poniekąd nieświadomie i wbrew szlachetnym intencjom czyni sobie tak naprawdę hazard z forexu. To właśnie przypadek, który tutaj kilka miesięcy temu opisywałem jako „uknown unknowns” czyli „nieznane niewiadome”. Przychodząc pospekulować walutami tak naprawdę nie wiedzą skąd się biorą długoterminowe zyski, jak rozkładają się szanse, jak wygląda matematyczna przewaga i działania na ryzyku, bo też skąd mieliby to wiedzieć skoro jest to dla nich coś nieznanego. Dlaczego nie do końca w takim razie świadomie wikłają się w hazard?

Przede wszystkim przez nie odróżnianie obu sfer działania i brak podstaw do myślenia nowymi, nieco odległymi od wszystkiego co znają kategoriami.

Hazard to gra losowa (ang. game of chance) praktykowana w zasadzie dla rozrywki, gdzie dominującym składnikiem wyniku w każdej rozgrywce jest fart, losowość, uśmiech szczęścia (ang. luck). W niemal wszystkich grach tego typu umiejętności (ang. skills) nie mają żadnego znaczenia dla wygranej, poza nielicznymi przypadkami, gdzie profesjonalni gracze potrafią przeciągnąć szanse na swoją stronę – jak przede wszystkim w pokerze, ale też w black-jacku. De facto udział w grach hazardowych polega więc jedynie na zgadywaniu ponieważ żadna analiza czy strategia nie są w stanie zdominować losowości. Można co najwyżej regulować długość gry i jej zakończenie przez różnicowanie stawek,tak by trafić na ciąg wygranych, co zresztą i tak nie gwarantuje sukcesu. Ale przede wszystkim – matematyczna przewaga (ang. edge) plasuje się tu po stronie organizatora gry i w długim terminie to on jest jedynym wygranym.

Trzeba w tym miejscu wymienić jeszcze dla podkreślenia zakłady wzajemne, takie jak wyścigi konne czy wydarzenia sportowe, obstawiane u bukmacherów. To rodzaj hazardu, w którym liczy się poprawne odgadywanie przyszłości, często z pomocą wiedzy o samym przedmiocie zakładu (o dyspozycji koni czy wartości zawodników lub całych drużyn sportowych). Ta wiedza daje złudzenie kontroli lecz tak naprawdę to nadal hazard czyli gra losowa. W dodatku angażuje nasze ego czyli chęć posiadania racji, znane skądinąd forexowcom przez analogię…

Forex to właśnie dla wielu angażowanie się w losową rozgrywkę bądź to przez zgadywanie kierunku bądź obstawianie swojej racji za wszelką cenę. Tymczasem nie tak wygląda poprawne podejście, które separuje nas od hazardu. Forex musi się stać grą w umiejętności (game of skill), która polega na przeciągnięcie matematycznej przewagi (pozytywnej wartości oczekiwanej) z rąk organizatora (lub drugiej strony transakcji) na naszą korzyść za pomocą wszelkich form ZARZĄDZANIA RYZYKIEM. Wsparciem przy tym może jeden z wielu rodzajów analiz, wiedza, znajomość technik psychologicznej interakcji z rynkiem, a przede wszystkim plan gry czyli pomysł, strategia lub zautomatyzowany system.

W przypadku hazardu mamy w zasadzie jednorazowe zdarzenie z zero-jedynkowym wynikiem, w którym wykładamy stawkę do gry z góry i jest ona rozliczana przez organizatora. W tradingu mamy de facto proces ciągły, w którym nasz wynik może się wielokrotnie zmieniać z wygranej na przegraną, ale liczy się dopiero zamknięcie pozycji, które możemy w nieskończoność przedłużać. I w zasadzie przeciwnie niż w hazardzie to my sami, dobrowolnie możemy zadecydować czy pojedynczy rezultat będzie pozytywny czy nie i sami musimy już dołu zadecydować, że oddajemy przegraną (stop loss). Ta dobrowolność powoduje, że tak ciężko jest nam to zrobić.

Istnieje jeszcze przypadek gdy trader gra wierząc, że strategia daje mu przewagę, ponieważ tak wyszło mu w teście danych historycznych, choć w istocie nie jest to już prawda. Czy w takim momencie uprawia hazard? Poniekąd tak…

CDN

—-kat—–

[Głosów:1    Średnia:1/5]

6 Komentarzy

  1. Piętaszek

    “Poważny problem, który wielokrotnie obserwuję, tkwi w tym, że bardzo duża rzesza grających poniekąd nieświadomie i wbrew szlachetnym intencjom czyni sobie tak naprawdę hazard z forexu.”

    No właśnie mnie się bardzo podoba to pisanie szanownego autora. Bo ten mój kumpel co kubkami kręcił to wiedział, że na targu są głupie chłopy co akurat sprzedali krowę. Jakoś tak się za każdym razem składało, że kolega nie szukał chłopów z szybkim okiem, tylko raczej celował w tych wstawionych, co nie umieją przegrywać.
    No i żeby być całkowicie uczciwym wobec kolegi, to sobie chłopy same perspektywę na hazard ustawiali. Można by rzec, że kolega tylko płynności dostarczał. I wcale nie widział problemu w tym, że chłopy sobie perspektywę na hazard ustawiają, tylko źródło zysków.

  2. Piętaszek

    A mógłby szanowny autor myśl o szlachetności intencji rozwinąć?

  3. Kris

    Poker grą losową? Autorze, proszę się douczyć. Jeśli poker uważasz za grę losową, to forex jest dokładnie tym samym.
    Natomiast jeśli zamienisz słowo forex na poker w całym artykule, to otrzymasz równie prawdziwą informację.
    Poker, jak i forex, jest grą z elementami losowymi, na które nie mamy wpływu. Na podstawie skilla możemy próbować przewidzieć co się stanie w przyszłości i dostosować do tego naszą strategię. OCZYWIŚCIE stosując odpowiednie zarządzanie kapitałem.

  4. Piotr

    @Kris

    Kiedyś tak sobie nad tym myślałem i poker i Forex są bardzo podobne, ale różnią się w jednym aspekcie. W pokerze masz takie coś jak small blind i big blind więc musisz wejść do gry (w Forexie byłoby to zajęcie pozycji) bez względu czy tego chcesz czy nie 🙂 a Jak większość wie blindy się zwiększają więc z czasem zaczynasz wchodzić coraz większą kwotą (na FX byłoby to otwieranie coraz większych pozycji). To nie zmienia faktu, iż też uważam, że w pokerze można uzyskać znaczną przewagę za pomocą odpowiedniej strategi i zarządzania kapitałem 🙂

  5. lesserwisser

    @ Kris

    “Poker grą losową? Autorze, proszę się douczyć. Jeśli poker uważasz za grę losową, to forex jest dokładnie tym samym.”

    Tak jest kolego autorze, proszę się douczyć. Też chciałem to wytknąć, ale się powstrzymałem, bo i tak robię na blogu za dyżurnego szukacza dziury w całym. 🙂 No ale teraz jest pretekst by coś dodać.

    Otóż ja od dawna wierzyłem, że poker to game of skill a nie chances (luck), bo tak przeczytałem kiedyś w książce “Poker. Game of skill” autorami, której byli Teremce Reese (wybitny angielski gracz i autor brydźowy) oraz Anthony Watkins (zawodowy pokerzysta).

    No, ale można powiedzieć, że to było dawno i nieprawda (książka wyszła w 1964 roku) a poza tym jej autorzy to jacyś grajkowie.

    No ale kolega less trzyma rękę na pulsie ( aby być o kurant i na plusie też :)) i wie, że tę tezę zdaje się też potwierdzać nauka – vide badanie holenderskich naukowców.

    http://www.cardplayer.com/poker-news/13919-new-study-suggests-poker-is-game-of-skill

    Pracę można sobie poczytać tutaj:

    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=212987

    Ba, ostatnio nawet amerykański sąd stwierdził, że poker jest bardziej grą umiejętności niż losowości.

    “A judge in New York City has ruled that poker is more skill than chance, and thus not gambling. The case had become a rallying point for poker enthusiasts.”

    http://www.nj.com/news/index.ssf/2012/08/federal_judge_tosses_out_convi.html

    No i niech ktoś teraz powie, że kolega Less to nie jest solidna firma. Niech no tylko powie! 🙂

  6. Piętaszek

    A mnie zastanawia ta zapalczywość, z jaką gracze bronią pokera, jako gry umiejętności. Temat jest nośnikiem emocji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *